wiersz: niezbędne do życia chwile zbłądzenia

przecież nie mogę nie wierzyć w to, co widzę wyraźnie
i co mogę dotknąć, polizać, powąchać, pozostaje mi więc wierzyć,
zostać sam na sam z wiarą, choć wyjdę na idiotę
już wyszedłem, już mnie nie ma.

ja nie umiem nawet powiedzieć, co to jest, ale jest
nie poradzicie na to nawet uśmiechem numer pięć,
choćbyście go ćwiczyli nawet gdy śpicie i razem z nim waszą niewiarę
nie zamażecie mojego horyzontu

nie mogę się nawet przeżegnać na znak tego co czuję
nie mam żadnych modlitw, muszę wymyślać na poczekaniu
jakiekolwiek słowa, jakbym nerwowo przeszukiwał kieszenie
mam tylko tysiąc wytrychów, żadnego klucza

to jest piękne, bo jest i jakie jest, i że o mnie nie dba
nie ma sensu przed tym klękać, bo za nic ma szacunek
spotkałem to i dlatego nie mogę milczeć o tym
a moje słowa przypominają ćmy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s