Archiwum dla Zielonogrosznica

AnykłesztszynsW?

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , , , , , , on Wrzesień 24, 2010 by Jaś Skoczowski

Dzwigające ciężar ociekających żywica kwiatów gałęzie
Wydają sie u kresu swych sił nawet delikatny podmuch wiatru
Wprawia je w bezustanne kołysanie rozsiewając dookoła słodką
Woń,całe powietrze przesycone jej zapachem który zwiastuje
Przyszłe rozkosze umysłu,skąpana w popołudniowym słońcu
zielona dama srebrzy sie kryształkami,kusi i uwodzi aby ją zerwać
I skosztować-Siedzę upojony zapachem i czekam na „harvest”-
Boze dzięki Ci że tworzysz z ziemi lekarstwa a człowiek mądry nimi
Nie pogardzi. (autor: ja, tytuł:”Do Pani M.”)

pisownia oryginalna

Odpowiedź: ha. Haha. Hahahahaha

Całe szczęście jeden Diabeł przesłał mi serce z patyków.

Ps. Naprawdę chcesz o tym porozmawiać?

To wyłącz kodowanie, czas na zamieć.

Jasne wyjaśnianie

Posted in Uncategorized with tags , , , , , on Listopad 1, 2009 by Jaś Skoczowski

Tak, na brudstoku się zakochałem. W zasadzie nie na brudstoku, na brustoku tylko ja poznałem, za-zakochałem się [żena mode on] później i na odległość, bo ona mieszka w pizduuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu daleko. Pisaliśmy oczywiście tylko cały czas od brudstoku. Najpierw wszystko wykreśliła, że nic z tego, potem zaczęła pisać inaczej (pisać, pisać, tylko pisać, tak tylko, tak kurwa, tak, mam cojajestemnastolatek, złapało już mnie, tak jak i was, tak, kurwa, tak i Ty też niedojrzałereakcjemocjonalniedźweźsięchłopielecz), aż do fazy plateau („nie mogę już zasypiać bez Ciebie”). Pomiędzy zaliczyłem jeden zryw, że tam jadę. I nie pojechałem, w Kędzierzynie zacząłem wracać, bo zadzwoniłem, a Ona obolała najpierw cierpiała do słuchawki, a potem rozłączyła się, jak się debilnie spytałem, czy przyjechać.

Kiedy już całkiem mi odpierdalało na Jej punkcie (to było do przewidzenia, to można było przewidzieć), nastąpiła faza „śniłeś mi się dzisiaj, że przyjechałeś [dalszy przekaz cenzurowany,  no kurwa bez przesady]”. I pojechałem. 10 godzin romansu z PKP. Czułem się bosko, taki wolny, że wreszcie robię coś debilnego, że się nie boję, że wolę być śmieszny, niż sobie odpuścić zauroczenie. I oczywiście (oczywiście oczywiste), skoro pisała, że nie wie, czy zechce/odważy się spotkać, to mnie nie spotkała. Jeszcze w taki durny sposób, bo w pierwszy dzień wyjechałem do XX, źle zrozumiałem to moje cudo (może nawet tego właśnie chciała?), a na drugi dzień to oczywiście wróciłem do Jej mieściny (w ogóle, ja pierdole, jak u nich tam ładnie jest…), ale ona zdecydowała się w kompletnie karkołomny sposób się spotkać dopiero jak wróciłem znowu do XX (tak, ju ar rajt, tak, jak debil jeździłem peksą. W tę. I w tamtą tę też. :) ).

Jak wróciłem do domu, kazała mi „zniknąć” czyli milczeć, prawie milczałem, poza łzawymi pożegnaniami, to po tygodniu zadzwoniła i zaczęła się nabijać? A może tylko wyszło przypadkiem, że zaczęła? Coraz mniej kurwa wiem, czym bardziej brnę. A potem milczała. A potem, skruszona jednym listem jakby tak jednak odpuściła, przynajmniej śmianie się ze mnie do słuchawki o 3 w nocy (tak, dzwoniła o 3 albo 6 w nocy, pijana i podkreślała, jak bardzo jej zwisam, tak, jasne, że uwierzyłem, nie no, czemu miałem nie). A, wcześniej zdarzyło się śmieszne coś, bo zadzwoniła w nocy dzień przed spotkaniem Demonicznej. Niechcący sprawiła, że każdy moment rozkoszy był jakby lekko mściwy. Ale tylko lekko, bo raczej akurat [/żena][co jest kurwa, nie rozumiem, o mamo, bosz, ołałała-a-a-a, spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaadam mode]przy Szkarłatnej Pani to ja pozapominałem nie tylko o Województwie Lubuskim, ale też o tabliczce mnożenia. I co to jest bezpieczny seks…[/?]

Dalej Ją kocham ofkors – i chcę, żeby spadało na Nią tylko to co lekkie, miękkie, piękne i dobre. Bo jest cudna, ma (tak, kurwa, masz, spierdalaj) śliczny uśmiech, świetnej muzyki słucha, jest cała śliczna, ma pojebanie piękne poczucie humoru i estetyki. No i jest dowcipna. Tyle, że japierdolekurwamać, mnie nie chciała. Lajf.

(EDIT: Tu już pisze o Demonicznej, choć za chuja tego nie widać)Nie przeszkadza mi to być zachwyconym Cudownym Rozpierdolem i już za Nią/m tęsknić, bo też się ulotnił/a, a wyzwolił/a mnie, dopieścił/a, rozśmieszył/a i rozkochał/a w sobie, też i poczuciem humoru, i gustem do mnóstwa spraw. I twardością, której, jeśli sobie jej nie uroiłem (z całą Nią/m), to tam jest w Niej/m i nawet nie wiem, w środku, czy na zewnątrz?

I na razie tyle z wynurzeniospowiedzioterapii.

Memories

Posted in Uncategorized with tags , , on Wrzesień 30, 2009 by Jaś Skoczowski

Tak, nie chcę zapomnieć o tej wariatce. Też dlatego, że jest wariatką. I nie wiem, czy potrafię. Chciałbym, jeżeli to możliwe, choć się sensownie pożegnać, bez bycia dla siebie chujowym wzajemnie. I nie potrafię, postarała się, żeby się nie dało. Fuck. Ojapierdolekryste.

Niech Ci będzie dobrze, wariatko, tęsknie, więc nich Ci choć cholera będzie dobrze. Tak bardzo – bardzo. Chciałbym, żebyś wiedziała, że tego chcę. Nie dowiesz się kurwa, ale chciałbym. I chuj, że zacytuję klasyka.

Pomimo

Posted in Uncategorized with tags , , , on Wrzesień 17, 2009 by Jaś Skoczowski

No było przykro i nie, to nie ja zacząłem, choć nie ma to dla mnie wiele znaczenia. Oraz: tak, chciałem czegoś zupełnie innego, ciągle chcę i chuj. Przecież i tak nie potrafisz tak, żeby było inaczej, prawda?

Prawie…

Posted in Uncategorized with tags , , , , on Wrzesień 16, 2009 by Jaś Skoczowski

…ale pojękuje przerywa jak dziewczynka… cholera, zawsze mi się wydawało, że tam jest, że ona jęczy, że niby taka twarda, a tu siupryza… Oh well.

Ech…

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , , , , , , on Wrzesień 15, 2009 by Jaś Skoczowski

Nie ma jej, dzieciaczki. Może nigdy nie będzie. Może się pośmieje sobie. Ze mnie. Kurwa, może bym nawet tak chciał w niej uczestniczyć, choćby w jej śmiechu, w jej śmiechowych drgawkach, niż wcale. Tak, wiem, jak bardzo jestem żałosny. Pijaczek ze zajszczanymi majtami chciałby dotknąć choć tak swojego marzenia, ale wie, że kurwa ono jest i tak za daleko. Ale chuj, nie będzie przecież wył z bólu?

Nie potrzebuję innych kobiet, mężczyzn, chuj wie czego jeszcze. Ciebie potrzebuję. Poetycko kończąc: I CHUJ. Wracaj. Ze swoimi fikołkami i całą resztą, którą chciałbym rozśmieszać i całować, przytulać i pocieszać, jak by było trzeba. Tak strasznie lubię, tak strasznie kocham, a tu kurwa nic, tylko wrzesień, zimno i autoironia, bez przerwy. Amenej.

Z dedykacją dla dwojga… albo trojga?

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Wrzesień 13, 2009 by Jaś Skoczowski

Girl, you’ll be a woman… soon

I love you so much, can’t count all the ways
I’ve died for you girl and all they can say is
„He’s not your kind”
They never get tired of putting me down
And I’ll never know when I come around
What I’m gonna find
Don’t let them make up your mind.
Don’t you know…

Girl, you’ll be a woman soon,
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon,
Soon, you’ll need a man

I’ve been misunderstood for all of my life
But what they’re saying girl it cuts like a knife
„The boy’s no good”
Well I’ve finally found what I’m a looking for
But if they get their chance they’ll end it for sure
Surely would
Baby I’ve done all I could
Now it’s up to you…

Girl, you’ll be a woman soon,
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon,
Soon, you’ll need a man

Girl, you’ll be a woman soon,
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon,
Soon but soon, you’ll need a man

Ewentualnemu jemu, że nie, nigdy tak przy tej piosence z Nią, jak ja bym z Nią, przy tej piosence. Jej, że tak, przy tej piosence owszem. I cały tekst, bo wtedy to się zdarzy.