Archiwum dla obiektywizm

wiersz: niezbędne do życia chwile zbłądzenia

Posted in Uncategorized with tags , , , on Maj 23, 2011 by Jaś Skoczowski

przecież nie mogę nie wierzyć w to, co widzę wyraźnie
i co mogę dotknąć, polizać, powąchać, pozostaje mi więc wierzyć,
zostać sam na sam z wiarą, choć wyjdę na idiotę
już wyszedłem, już mnie nie ma.

ja nie umiem nawet powiedzieć, co to jest, ale jest
nie poradzicie na to nawet uśmiechem numer pięć,
choćbyście go ćwiczyli nawet gdy śpicie i razem z nim waszą niewiarę
nie zamażecie mojego horyzontu

nie mogę się nawet przeżegnać na znak tego co czuję
nie mam żadnych modlitw, muszę wymyślać na poczekaniu
jakiekolwiek słowa, jakbym nerwowo przeszukiwał kieszenie
mam tylko tysiąc wytrychów, żadnego klucza

to jest piękne, bo jest i jakie jest, i że o mnie nie dba
nie ma sensu przed tym klękać, bo za nic ma szacunek
spotkałem to i dlatego nie mogę milczeć o tym
a moje słowa przypominają ćmy

Realizm

Posted in Uncategorized with tags , , on Marzec 21, 2011 by Jaś Skoczowski

Rozumiany jako przekonanie, że istnieje niezależna od naszych myśli, niezależna od struktury naszej logiki, niezależna od struktury społecznej itd. cosia. Ta cosia jest badana przez nas, ale nie zawsze budowana. Skąd to wiem? Otóż wiem to dlatego, bo są rzeczy, które można zrobić, wspierając się właśnie na naszej myśli (jeśli jestem autorytetem moralnym myślę, że coś jest dobre i takim się staje) lub dzięki konwencji (możemy się umówić co to jest metr i to będzie metr). I są rzeczy, których tak się nie da zrobić. Nie da się zrobić śniegu na Mount Evereście myślą. Można powiedzieć, że on tam jest, można to zbadać i dalej to będzie prawdopodobne, że on tam jest, bo myśmy to zrobili. Ale nie będzie na pewno. Nie wiem, czy Searle byłby zadowolony, ale właśnie go czytałem i właśnie to mi przyszło do głowy – o obiektywnej rzeczywistości możemy mówić tylko w sposób prawdopodobny (czasami skrajnie prawdopodobny, oczywisty), ale nie możemy sprawić, samą konwencją, że to co mówimy o niej, stanie się na pewno prawdziwe. O tak, jasne, możesz sobie przedefiniować prawdę, a potem ja ją znowu przedefiniuje tak, żebym miał rację (jako coś, co przedstawia wiernie rzeczywistość). Oczywiście wtedy ja tylko przypomnę Ci, że poruszasz nie ten temat, co ja. Poruszysz to, o czym piszę, jeśli wykażesz mi, że wszystko, co wyrażamy, można konwencją zmienić w prawdę, a nie tylko coś, co może być prawdą i może nawet – musi nią być, jeśli kompletnie się nie mylimy.

i był sobie wielki robotniczo-patriotyczno-flagowo łyk end

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , on Maj 4, 2008 by Jaś Skoczowski

4, czyli dziś, też był strażacki, ale to już nie mieści sie w tytule.

moje przypuszczenie brzmi tak: nasze cierpienia w znacznej mierze pochodzą z naszego opisu sytuacji, a nie z samej sytuacji. a opisy są w znacznej mierze niezależne od zmysłów, a to czego się dowiemy o sytuacji potrafi przecież wywołać nasze uczucia. to co myślimy nie jest zdeterminowane przez to co widzimy. przecież można popełniać błędy, prawda? poza tym ludzie o bardzo różnych poglądach, także na sprawy praktyczne, radzą sobie. jeśli teraz wszystkim tym rządzi cokolwiek niezależnego od naszej woli (wrażenia zmysłowe, wywoływane całkiem biernie w naszym ciele od zewnątrz), musi być tak, że nasze opisy tego nie są całkiem zdeterminowane przez to coś. inaczej niemożliwe byłoby popełnianie błędów ani niemożliwe byłoby, by różne poglądy praktyczne byłyby skuteczne.

nie tylko myślenie jest niezdeterminowane przez zmysły, ale zmysły są niezdeterminowane przez swoje przedmioty. dzieci potrafią rysować swoimi fekaliami. nie brzydzą się ich. nie czują tez zażenowania przy bawieniu się swoimi cipkami czy siurkami. trzeba ich dopiero tego nauczyć. tak samo trzeba ich nauczyć, do czego służy stół i łyżka. i rodzic, i państwo, i broń, i samolot, i „nie wolno”, i cokolwiek sobie pomyślicie jeszcze. wszystko nam to wpojono. są przypadki zarejestrowane takie, że przedstawiciele takiej czy innej grupy ludzi w ogóle nie widzieli np. statków, czy widzieli je jako chmury. w każdym przypadków o tym, co widzieli, myśleli i mówili ludzie decydowało nie to, jakie były przedmioty postrzegane, tylko jak je widzieli obserwujący. to jakie są przedmioty zależy od nas, a my od wychowania i genów. to nie subiektywizm, to po prostu obiektywizm zreformowany, samoświadomy i obdarzony samowiedzą.

oczywiście także same postrzeganie czegoś może nas boleć, więc druga hipoteza jest podobna do pierwszej – cierpimy przez przedmioty, bo widzimy je tak, a nie inaczej, a nie dlatego, że są jakieś.

jako optymista wierzę w to, że korzystnego postrzegania świata można sie nauczyć. choćby przez naśladowanie naszej dotychczasowej nauki, tylko świadome i ukierunkowane na bycie szczęśliwym. ważne jest usilne powtarzanie niektórych myśli, wielokrotne wywoływanie u siebie uczuć i ruszanie się wielokrotne w podobny sposób (uważam przy tym, że dziwnym trafem myśli można wywołać poprzez uczucia i ruchy, ruchy poprzez myśli i uczucia itd.). liczy sie też tzw. wdrukowywanie (imprinting), które różni się od nauki tym, że nie wymaga powtórzeń lub wymaga małej ilości powtórzeń, bo odbywa się w sprzyjających temu warunkach. np. pamiętam taki przykład z Vitusa Droshera, w którym słaba kaczka raz miała szczęście zwyciężyć w pojedynku i tak ja to rozochociło, że potem już zawsze wygrywała. widocznie sytuacja była wystarczająco sprzyjająca, by nauczyć się zwyciężać.

warto z tego powodu np. zmienić sobie swoje opisy na bardziej łaskawe dla nas.

tego wam życzę. i to tyle.