Archiwum dla etyka

Uwagi moralne czy etyczne. Z komentarzem.

Posted in Uncategorized with tags , , , on Luty 25, 2013 by Jaś Skoczowski

1. Moralność relatywistyczna może być opisywana w sposób prawdziwy lub fałszywy. Relatywizm polega na tym, że w zgodzie z nim istnieją różne, także wykluczające się praktycznie, moralności. Jeśli w ramach jakiejś moralności robi się coś, to żeby nie wykroczyć poza granice tej moralności, należy to robić. Stąd zdanie “nie wolno zabijać niewinnych” czy “należy nie zabijać niewinnych” i tym podobne są prawdziwe w ramach moralności, w ramach której się nie zabija niewinnych. Lub po prostu nie zabija. Na przykład. Jeśli moralność nie jest relatywistyczna, sprawdzenie jest trudniejsze, ponieważ kryterium prawdziwości przy badaniu twierdzeń normatywnych (jeśli nie aksjologicznych) jest obiektem sporu. Ludzie kłócą się od zawsze o to, jaka jest ta jedyna, prawdziwa moralność.
2. Może istnieć indywidualna moralność przysługującą tylko jednemu człowiekowi. Jeśli ktoś postępuje w jakiś sposób, to ten sposób jego postępowania może być jego moralnością. Nie musi. Jeśli w ramach czyjegoś zachowania nie rozpatruje się w ogóle słuszności określonych zachowań, to zachowania te znajdują się poza moralnością osoby rozptrującej słuszność.
3. Moralność można ustalić dowolnie o ile jest w ogóle realizowalna praktycznie. Nie może być moralnością tylko to, czego nie da się nijak zrobić.
4. Moralność można różnie uzasadniać. Można też jej w ogóle nie uzasadniać. Tak czy inaczej pozostaje moralnością. Jest tak, ponieważ zawiera w sobie kodeks postępowania, rozróżnia to, co robić olno, od tego, czego robić nie wolno.
5. Jednym ze sposobów ustalania moralności jest uznanie przez kogoś, że ma on prawo i obowiązek robić to, co robić chce. Nie da się wykluczyć ustanowienia takiej moralności. Można stwierdzić, że jej ustanowienie jest niepoprawne. Jednak niepoprawna według jakiś kryteriów moralność nie przestaje istnieć. Dokładnie tak jak błąd logiczny nie przestaje istnieć, choć jest błędem. Jednak moralność tego rodzaju nie jest błędna logicznie. A jeśli mogą istnieć różne moralności, których nie da się jednoceśnie przestrzegać, to nie idzę podstaw do stwierdzenia błędności moralności woli w ogóle.
6. Moralność ustalana na podstawie woli może być badana empirycznie. W ramach tej moralności więc można stwierdzić prawdziwie czyjeś powinności, badając doświadczalnie, czy ktoś czegoś chce. W tym – sam chcący czegoś może sprawdzać w ten sposób swoje powinności.
7. Jednym z kryteriów empirycznych tego, czy ktoś chce jest zbieżność chęci z czynem. Gdy ktoś robić coś i jednocześnie czuje, że chce, jest to przesłanka, by uznać, że tego chce.
8. Nie dające się zrealizować jednocześnie normy nie są logicznie sprzeczne. Dlatego np. Prawo jakiegoś kraju może nakazywać szczególną ostrożność w wykonywaniu pracy drużnika i jednoczesnie dopuszczać prawo jego zwierzchnika do takiego organizowania mu pracy, by ten nie mógł pracować ze szczególna ostrożnością. Stąd ktoś może chcieć być wolnym od nałogu nikotynowego i chcieć palić jednocześnie, i nie popełnia błędu logicznego. Uniemożliwa sobie jednak wykonanie, zazwyczaj, podstawowego obowiązku i prawa osoby żyjącej według moralności woli.
9. Moralność woli nie wyklucza chcenia rzeczy niemożliwych. Trzeba po prostu wtedy zdawać sobie sprawę, z niemożliwości i godzić się na nią, i dalej chcieć. Czyli chcieć czuć niespełnione chcenie.
10. Człowiek, który ma możliwość życia w zgodzie ze swoją wolą i który stara się o to, ale niewystarczajaco, jest moralnie zły w ramach moralności woli. Słaba wola jest grzechem moralności woli.
11. Wygaszanie pewnych chęci na rzecz innych nie wyklucza działania w ramach moralności woli i nie wyklucza odnoszenia w jej ramach sukcesu. Jeśli pewne chęci znikają, to nie da się działą wbrew nim. Nie można więc złamać swoich obowiązów.
Komentarz: wiedzieć, co jest możliwe, a co nie, to spora część sztuczki w przypadku moralności woli. Bo jeśli coś jest możliwe, to koniecznym jest to realizować, gdy tego się chce. Jednak często nie można stwierdzić na tyle pewnie, co jest możliwe, a co nie, by ryzyko można było zaniedbać. Stąd, chyba, to ryzyko jest jakby wpisane w tą moralność. Podobna niepewność dotyczy kwestii, czy się czegoś chce. Ale to nie są problemy samej tej etyki, to są problemy wiedzy. Co najwyżej w tej etyce one się jaskrawo przejawiają, bo ona jest diablo praktyczna. Niedogodności praktyczne bolą najbardziej.

Wyznanie

Posted in Uncategorized with tags , , , on Styczeń 30, 2012 by Jaś Skoczowski

Nic nie może mnie usprawiedliwić przed samym sobą, dlatego usprawiedliwianie się jest dla mnie zbędne. Dość proste odkrycie, czy ponowne odkrycie, ale dla mnie ważne. Wszystkie dające się zakomunikować wyjaśnienia nie mogą mnie przed sobą usprawiedliwić właśnie dlatego, kim chcę być i kim jestem. Na skutek czegoś zapewne banalnego zacząłem powoli odsuwać od siebie dbanie o to, by robić rzeczy dobre, a unikać złych. Sprawił to chyba po prostu ten moment z dzieciństwa, w którym dowiedziałem się, że mogę nie zrobić niczego niesłusznego i być dalej samemu sobie winny. Jeśli tak, nie dbam o żadną słuszność. A jest tak, to ma wiele sensu, bo mógłbym wielokrotnie robić co innego, gdybym namyślił się i zmienił zdanie. Jakie to gładkie i banalne, prawda? Ale na tym banale polega bycie „samemu sobie winnym” gdy nie robi się nic złego, gdy to nam ktoś wyrządza zło. I jeśli po prostu wolę wybierać, co chcę robić (a tego chcę, jak najbardziej), to wystarczy mi być świadomym, jak najbardziej, w swoich wyborach i nie bać się „być sobie winnym”, i nic więcej. Amen. Moje doświadczenie, skromne, poucza mnie, że nie dbam o to, czy czynie słusznie, skoro mogę czynić tak i dalej robić coś niewłaściwie i poucza mnie, że nie zamierzam bać się popełniania błędów tego drugiego typu

Jeśli chodzi o potępienia, są one równie nie wystarczające z tego samego powodu – nic mnie samemu ostatecznie nie dadzą. Żaden sposób oceniania nie będzie mi bliski, jeśli nie będzie po prostu wyrazem moich gustów. Ciągle i zawsze nie chodziło mi o to (choć dopiero teraz odkrywam, o co mi chodziło), że cudze sposoby oceniania są błędne. Cały czas chodziło o to, że dalej ja oceniam inaczej, chcę oceniać, niezależnie od tego, jak bardzo wy macie racje, a ja się mylę. Jak napisałem, mogę zawsze być sobie winny. Zasługuję zawsze na to, co dostaje. A jeśli tak, nie obchodzi mnie to, że moje działania są niesłuszne – bo co mi po słuszności? Nic. Zło jest równie bardzo czymś, na co ani nie zamierzam się kierować, ani czymś, co chcę umierać, z tego samego powodu. Liczy się tylko to, że jakoś doznaje świat, aktywnie. Z całego tego waszego gadania moralnego czy etycznego wyniosłem jedną naukę – jest coś takiego jak możliwość kierowania sobą, bo wiem, że gdybym pewne rzeczy rozumiał i czuł inaczej, to zrobiłbym inaczej. I wiem, że mógłbym je rozumieć i czuć inaczej. I mogę wpływać na moje rozumienie i czucie świata. Jestem obrazem, który sam się dopełnia i jestem swoją paletą barw. Część mnie zaschła i maluje siebie na czymś, czego sam nie wybierałem.

Rzecz ostatnia: nawet sposób opisu mojego oceniania jest mi często jakoś obcy, bo doskonale rozumiem, że ponieważ ma swój, niezależny ode mnie charakter, możecie wyciągać z niego wnioski nie będące po mojej myśli. Jakiś sposób opisu jest mi potrzebny, by z wami żyć, bo jesteście mi potrzebni. Niektórzy bardzo. Ale zamierzam zawsze trzymać się za fraki, kiedy będę wchodził w labirynt słów, bo te nigdy nie są do końca moje i w razie czego się wyciągnąć z niego. I obiecuję sobie w razie czego zburzyć każdą ścianę, która uparcie stanie mi na drodze.

Chcący i nie chcący Diabełek mi pomogła to napisać. Głównie niechcący z mojej strony, bo jak rozmawialiśmy, to jeszcze nie wiedziałem, że to napiszę.

Czy istnieje etyka indywidualistyczna?

Posted in Uncategorized with tags , , , on Styczeń 9, 2012 by Jaś Skoczowski

Rozumiana jako etyka ludzi robiących co chcą i decydujących o tym, czego chcą? Kiedyś twierdziłem, że nie, ale teraz myślę, że tak, choć jest to etyka egzotyczna. Można zawieść według standardów etycznych takiego indywidualizmu, ale nie można złamać jego norm. Wszystko co robię i z czego rezygnuję jest słuszne. Dalej mogę robić coś, co pozbawia mnie albo możliwości działania w zgodzie z własną wolą, albo możliwością określenia tej woli.

Jako indywidualista zawodzę, gdy czegoś nie mogę i jako indywidualista zawodzę, jeśli nie jestem w stanie się powstrzymywać. Nie robię niczego niezgodne z zasadami jednocześnie. Po prostu jestem mniejszym indywidualista, a mógłbym być wyrośnięty.

W dodatku, jeśli moje życie polega głównie na powstrzymywaniu się, to ostatecznie ograniczam mój potencjał skrajnie. Jeśli tylko robię co chcę i nigdy sobie nie odmawiam, a zwłaszcza – jeśli ciągle słabnie we mnie umiejętność mówienia sobie „nie”, zatrzymywania się, to przestaje być autorem swoich działań. Może nikt inny nim nie jest, ale nie jestem tez nim ja.

Indywidualizm wiec ma trzy aspekty – niezależność od otoczenia, poszerzanie swojej mocy i umiejętność odmawiania sobie.

Najprawdopodobniej nie da się osiągnąć żadnej z tych trzech cech (relacji?) w stopniu absolutnym. No to potrzeba indywiduliście jeszcze jednego – pogodzenia się z tym. Inaczej całe życie nie będzie robił tego, co chce i decydował o tym, czego chce, ale będzie walczył o to, by dopiero to robić. Indywidualista potrzebuje zdolności do akceptacji świata takim, jakim jest w danej chwili.

W tym akceptacji tego, że będzie zawodził. I co zabawne, jestem przekonany, że ta akceptacja jest początkiem wyzwolenia, nie końcem.

Normy

Posted in Uncategorized with tags , on Styczeń 7, 2012 by Jaś Skoczowski

Normy są przepisami na ludzkie zachowanie. Jakkolwiek są przekazywane, ich treść opisuje to, co ktoś ma do robienia. Normy mogą się praktycznie wykluczać. Jak wskazać ważniejsze i mniej ważne normy, które się ze sobą kłócą, nie odwołując się do preferencji jednostek lub społecznie przyjętych wartościowań? Kilka odpowiedzi – Bóg, natura człowieka, charakter relacji między ludźmi. Na przykład. Pozwolę sobie je podsumować – podkreślają nasz wgląd w rzeczywistość, taki głębszy, który pozwalałby wyjść poza naszą perspektywę – Boga nie znamy, może nam się objawić (co nie jest zwyczajną częścią naszego życia), relacje między ludzkie to muszą być te też, których nie znamy, natura ludzka to nie może być tylko ta, która jest tylko jednej osoby lub poznajemy ją dla jakiejś grupy.

Czyli albo muszę zrobić coś niemożliwego, bo nawet jak siebie przekroczę, to będę sobą, tylko zmienionym (a tu musiałbym pozostać niezmieniony, wrócić do perspektyw, jednak dalej rozumieć i czuć obcy mi sposób czucia i rozumienia świata) albo bezwolnie podążać za moimi impulsami lub tym, co innym zdaje się słuszne, by przestrzegać norm, bo są one tymi słusznymi normami.

No chyba, że słuszne jest to, co mi się podoba i powinienem robić to, co chce robić.

Tak moim zdaniem przedstawia się sprawa z ludzkim życiem. Nie ma tożsamości między przyjęciem zewnętrznego autorytetu określającego tego, co mamy robić, a afirmacją siebie, nigdy. Bo tylko odrzucenie autorytetu innych ludzi, Boga, wierności ludzkiej naturze oznacza z jednej strony wybór wywalania się władzy innych i kierowanie sobą, a z drugiej – swobodne, nie skrępowane abstrakcyjnymi granicami, rozwijanie się.

Ps. Preferencje też nie są tym, co może wyznaczać normy osoby afirmującej samego siebie – nie są wystarczające, są tylko konieczne. Jeśli tylko kieruje się moimi potrzebami, to nie potrafię z nich zrezygnować. Jestem więc mniej pod własną kontrolą i mniej swoim tworem, niż gdybym był w stanie przestać czegoś chcieć. Stąd nie ma mowy o tym, że kiedykolwiek robię coś niesłusznego, gdy odrzucę wskazane przeze mnie kryteria słuszności i pozostanę przy tym, że to ja wyznaczam dla siebie, co dla mnie słuszne. Czy to jest jeszcze etyka? Dziwna, nie można w niej złamać żadnej normy.

Zrozumiałem coś wreszcie

Posted in Uncategorized with tags , , on Listopad 21, 2011 by Jaś Skoczowski

Chcę być w stanie podziwiać moich wrogów i pokonywać ich, i chcę kochać jak najmocniej moich bliskich i wciąż sprzeciwiać się, gdy zechce się sprzeciwić. To tłumaczy, dlaczego tak ważne dla mnie są pozamoralne motywacje.

Wartości nie mogą być tylko odkrywane

Posted in Uncategorized with tags , on Maj 24, 2011 by Jaś Skoczowski

Bo człowiek nigdy po prostu wie, czego chce. Albo ktoś, albo on sam, musi to sobie wskazać. A to znaczy, że ich tam jeszcze nie ma, dopóki ktoś ich nie stworzy. Stanem naturalnym nie jest to (a przynajmniej nie jest tylko to), że człowiek chce dobra lub zła lub czegokolwiek, ale, że nie wie, czego chce i dopiero może zachcieć, jeśli stworzy sobie wartość. Nietzsche, nie Arystoteles, jeśli dobrze rozumiem zarówno McIntyre’a i Nietzschego (haha, zwłaszcza, że Frycka nie znam, haha).

Kapitan Obwieś o etyce

Posted in Uncategorized with tags , , on Styczeń 19, 2011 by Jaś Skoczowski

Etyka normatywna jest przedsięwzięciem antyindywidualistycznym. Każdą zasadę można złamać, żeby zachowanie było do zrozumienia, musi mieć zasady. Zasady są dlatego zasadami, że da się je złamać lub nie. W innym wypadku byłyby mechanizmami. Prawami natury. Itd. Zasady jednak nie są po to by je łamać, zasady są po to, by je przestrzegać. Etyka normatywna zajmuje się wskazywaniem człowiekowi zasad słusznych i pokazywaniem ich słuszności (dwie różne rzeczy). I człowiek albo jest słusznością wskazaną zmotywowany, albo w nią wątpi, albo po prostu ją ignoruje i robi swoje, czy jest to słuszne, czy nie. I tylko trzecie zachowanie jest indywidualistyczne. W każdym innym wypadku koś poświęca siebie, swój sposób działania, na rzecz tego, który jest słuszny. Dlatego trzeba bardzo ostrożnie czytać panów, którzy mówią, że uznają jakąś jednostkę (czy nawet każda jednostkę) za najwyższe dobro albo wolność tej jednostki za najwyższe dobro, a potem mówią, co jest słuszne, co nie, dla jednostki. Zawsze mijają się z prawdą i nie należy o tym zapominać, bo jak się zapomni, to trzaskprask i po wszystkim. Stajemy się niewolnikami etyki, tracimy część naszej autonomii na rzecz czegoś na kształt programu. No bo etyka wiąże się z procesem motywacyjnym, a ten, z tym, co robimy. Czyni nas trochę bardziej robotami, a roboty nie mogą być jednostkami.

To stara pułapka moralistów, łapać indywidualistów na lep „etycznego indywidualizmu”. Nie ma czegoś takiego. Indywidualizm ze swojego charakteru jest amoralny, neutralny etycznie lub antymoralny. Etyka może być natomiast co najwyżej neutralna, zazwyczaj jest jednak antyindywidualistyczna. Jesteśmy tym, co robimy. Etyka może określić pewne nasze zachowania jako niesłuszne. W praktyce oznacza to, że motywuje ona ludzi (A czasem nas, gdy nasz indywidualizm osłabnie, choćby przez wspomnianą nieuwagę) do tępienia nas. To oznacza, że nawet jeśli jest do pogodzenia, to tylko dlatego, że nie wchodzi w drogę jednostce. Ani do głowy.

Co ważne: nie wierzcie, że etyka wyjaśnia wam wasze postępowanie. To wy, waszym postępowaniem wyjaśniacie etykę. Są dwa rodzaje działań: w zgodzie z jakimiś zasadami i kompletnie chaotyczne. Kompletnie chaotycznych nie ma opisywać, już zostały. działanie zgodne z zasadami da się opisać, aleale: tylko dlatego, że można postępować zgodnie z tą zasadą i da się to postępowanie zaobserwować. Inaczej opis takiego działania nigdy nie może określić, jaki będzie następny krok. Jeśli ktoś wam mówi, że zrobiliście źle lub niesłusznie, to znaczy tylko tyle, że zrobiliście to, co zrobiliście i że na tym polega niesłuszność. To, czy chcecie to robić dalej zależy od tego, kim jesteście i jeśli tą samą osobą, która to robiła, to przecież nic się do tego czasu nie zmieniło. Ba, nie zmieni się nawet, gdy ktoś zacznie wasze zachowanie nazywać słusznym. Ono będzie takie samo, za to pojęcie słuszności diametralnie się zmieni. Indywidualista działający pod wpływem argumentacji etycznej ulega urokowi słów.