Archiwum dla egotyzm

Wmiejscutytułużadnegotytułuniema

Posted in Uncategorized with tags , , on Lipiec 6, 2009 by Jaś Skoczowski

Nie jestem definiowalny w żaden sposób, nawet poprzez wskazanie palcem. Nie przyklejam się do niczego, nie jestem do tego podobny, a już na pewno – nie jestem z niczym tożsamy. Jestem sobie niedopowiedzeniem, słupem graniczym waszych myśli.

I z tego powodu, że tak jest, nie wiążą mnie żadne zależności, ani faktyczne, ani normatywne. Jestem wielkim, tłustym kawałkiem niczego, wiruję sobie w nigdzie i głupkowato się uśmiecham.

Fap-trysk-kap-kap.

pęcherze na odbycie.

Posted in Uncategorized with tags , , on Maj 30, 2008 by Jaś Skoczowski

EDIT: Na moim urządzeniu do szpiegowania Szanownych Czytelników wyczytałem, że czytacie toto. Zobaczyłem sobie toto i zobaczyłem durne błędy. I postarałem się je usunąć.

o moim swoistym amoralizmie już pisałem. teraz napiszę, po co on.

z jednej strony język normatywny jest atrakcyjny. zarówno jego składnia, jak i próby ucieleśniania norm. fascynujące jest, jak ludzie myślą o normach, jak regulują swoje działanie w związku z nimi. poza tym, ponieważ wielu ludzi to nie amoraliści, po prostu warto coś wiedzieć o etyce, tak samo jak warto znać zwyczaje ludzi wśród których się żyje. stąd mój amoralizm nie jest epistemologiczny. nie wykluczam, że wiedza o normach może być przyjemna lub przydatna do czegoś. choćby jako łamigłówka.

ale same przyjmowanie norm nie bawi mnie. mogę badać ludzi mających pewne normatywne przekonania dotyczące nich samych i innych ludzi. ale nie chcę przyjąć żadnego zdania, zgodnie z którym ja coś powinienem. albo ktoś inny. albo, że mi wolno, lub komuś wolno. bo to jest absurdalny pogląd. jeśli wykluczy się jakiś zewnętrzny przymus, to pogląd normatywny ma taką budowę – ktoś mówi, że niezależnie od jego woli komuś przysługuje uprawnienie, lub jest ktoś jest do czegoś zobowiązany. przypisanie komuś prawa lub obowiązku jest dziwne właśnie dlatego, że jest niezależne od przymusu z zewnątrz – ktoś musi lub może, nawet gdy nie ma nikogo, kto by go do tego zmuszał lub mu pozwalał, oprócz jego samego. teraz, jaką miałoby mieć wartość dla mnie to, że ktoś objęty jest normą niezgodną z moją wolą? wiem, że dla kogoś ma to znaczenie pewnie. ale niech ktoś znajdzie jakąś przeszkodę dla tego, bym ja po prostu był wobec norm obojętny? załóżmy, że nie należy sypiać z cudzymi żonami. co niby miałoby sprawić, że nie pójdę do łózka z piękną mężatką, poza normą, którą przecież mogę dobrowolnie wykonać lub nie? ewentualnie, dlaczego miałbym powiedzieć, że nie idę do łóżka z mężatką, bo tak nie należy robić? przecież mógłbym powiedzieć, że nie idę, bo nie, albo, bo nie chcę i to by mi wystarczyło za wyjaśnienie.

mogę oczywiście działać w zgodzie z moją wolą lub wbrew niej oraz – bez związku z nią, po prostu coś robić. ale to nie ma nic do rzeczy – nawet jeśli działam wbrew sobie, to dlatego, że chcę wykluczających się rzeczy i wybieram jedną z nich. jeśli działam niezależnie od mojej woli, ale nie wbrew niej, po prostu działam bezwolnie, tak radykalnie spontanicznie. bez najmniejszego baczenia na to, czy tak powinno, czy nie powinno być. do rozstrzygnięcia konfliktu wartości muszę podjąć decyzję, może dokonać w swojej głowie przewartościowania. ale nie muszę w ogóle przyjmować norm do moich poglądów. coś może mieć wartość (np. być dobre) po prostu dlatego, że mi się podoba. a wcale nie podoba mi się to, co jest słuszne lub niesłuszne. tylko to, co mi się podoba.

jeśli norm nie da się więc zredukować do decyzji i wartościowania, subiektywnego, to są dla mnie prostu ekstrawaganckim dziwactwem. zajmowanie się nimi, czyli etyka, może być co najwyżej hobby. stąd to co nazwałem „amoralizmem w działaniu” jest najwygodniejszym, co przychodzi mi do głowy. i polecam tą myśl innym, nie krępujcie się, bez obawy. to open source’owy produkt, w dodatku pełny DIY. oczywiście, to nie znaczy że usługi erotyczno-kulinarno-narkotyczne są niemile widziane.


remember – happy pussy day can be your everyday!

o państwie

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , on Kwiecień 24, 2008 by Jaś Skoczowski

jak dla mnie słowo państwo jest zbędne. chyba, że używamy tego słowa jako nazwy zorganizowanej grupy ludzi, która posiada monopol przemocy, czy jednego człowieka, wyposażonego w monopol przemocy, na jakimś terytorium. tyle, że wtedy dwuosobowym państwem jest np. tata i mama. często też równie postulowanym, a nie faktycznym, co monopol państwa.

no i teraz łatwo powiedzieć, czego chcę od innych ludzi – żeby nie wchodzili mi w drogę. w zamian postaram się zaoferować to samo. szczegóły można dogadać. ja np. myślę, że zmniejszenie terenów, które zajmują monopole przemocy i pozbawienie ich wyraźnych środków byłoby korzystne. zapewne najlepsze byłoby zniesienie monopolów przemocy, ale seryjni mordercy mogą się nie bardzo z tym zgrać, a to zrujnuje nasz obrazek.

przy czym, to jest propozycja, nie norma. jeśli ją ktoś odrzuca, to ona jest odrzucona, a nie on jest zły. tylko, że jeśli ktoś ma gdzieś mnie, to ja jego też. on robi co chce i ja robię to samo.

nazywam to rozwiązywaniem problemów, bez ruszenia ich z miejsca. :0)