Archiwum dla a jednak miłośc jest

Rachunek

Posted in Uncategorized with tags , on Listopad 2, 2009 by Jaś Skoczowski

… a przecież nie sumienia.

Kicia była cudna przez i to całkiem dłużej, niż Panie wspomniane wcześniej. Co prawda nie zaciągnąłem Jej do ołtarza (a ciągnąłem), ale to mi wyszło na zdrowie. Cudna dla mnie. Nie, bo jakoś wyjątkowo mnie traktowała, traktowała mnie po prostu dobrze. I jak przyjaciela. Rzecz w tym jaka jest.

To jest strasznie twardy ktoś, a nie widać. Przynajmniej ja sobie życzę Ją widzieć taką. I jest zaskakująco swoja. Ostatecznie podejmuje decyzje zgodnie ze sobą, choćby grzmieć czy skamleć do niej. Ogólnie, czego nie umiałem, przynajmniej na wstępie wkraczania w świat Kici docenić (a czy w ogóle tak naprawdę kiedykolwiek w nim byłem?), to jej ogromny nacisk na to, by rządzić się sobą i tylko sobą. Ja czasami wyrażam takie poglądy, jakbym właśnie taki był. Ale ona tak robi. Nie znam drugiej osoby, która skuteczniej potrafiłaby podkreślić swoją autonomię i jednocześnie mnie przyciągać.

A jednocześnie jest niepowtarzalnie wrażliwa. Tyle, że ból przeżywa po swojemu. Nie tyle godząc się na Niego, po prostu ból jest i nic więcej. Nie ma buntu, ale nie ma pogodzenia. Tak, nie tylko bardziej niechcący, niż mnie, wychodzi Jej bycie autonomiczną. Czuć świat, że jest taki, jaki jest, a nie jakiś (dobry, zły, różowy – o! zwłaszcza nie różowy!) też potrafi jakby bardziej ode mnie. A nawet jeśli nie, to cholera, bardziej dla mnie atrakcyjniej.

No i nic, zacząłem się zmieniać, grawitować w stronę sporej dziwności i nie, nie powiem jakiej i gdzie. Najpierw był bunt, potem pogodzenie, a potem Jej przeszedłem. Sam też rozluźniłem sobie węzełki na naszym sznureczku chyba. Bo jak rozstawaliśmy się, to co najwyżej lekko kłuło, nie rozdzierało.

Ale tak, i tak chciałbym przeprosić jeszcze raz, bo dupek jestem. A Ona – nie.

Ps. Spotkałem ją już po rozstaniu – moim zdaniem rośnie. Tak na duchu. Przyrasta, rozrasta się, potężnieje. Przynajmniej ja tak chcę to widzieć, że będzie jeszcze wspanialsza, większa i cudowniejsza.

Zeznania

Posted in Uncategorized with tags , , on Listopad 2, 2009 by Jaś Skoczowski

Na samym wstępie przyznaje się do wszelkiej winy.

Ona jest niezwykła. Zacznę tak: to jest kobieta czy dziewczyna która żyje (czy żyła, szczerze, aż tak nie wnikam) tak rozpustnie, że ja tak to se mogłem pomarzyć. Spotkałem ją i już mi niepotrzebne takie marzenia, mogę oddać, proszę, za nico, wystarczy mi Ona. Jednocześnie tkwi swoimi myślami w studiach, historię sztuki studiuje. Jest bystra, że osz fak.  Spędziliśmy tak bardzo mało czasu, że to nawet nie było za mało. Ale w tym czasie właśnie usłyszałem tyle od Niej słów, których znaczenie było tak bardzo mi bliskie, że trudno będzie mi to opisać, więc sobie odpuszczę.

No, a oprócz tego spaliśmy ze sobą, na sobie i obok siebie. I w każdej pozycji było przecudnie. Świadomość, że byłem najbliżej jak tylko można fizycznie z kimś takim, robi mi takie ka-boom w głowie. Nie wiem, jak pisze się o takich rzeczach w odpowiedni sposób, wybieram najprostszy – cudnie się Ona kocha. Cucucucucdnie.

No i dupa, i w może tydzień po bardzo krótkim spotkaniu zasłona milczenia. Cóż, pozostaje kipsmajling i do przodu, może jeszcze jakoś się spotkamy. Oby.

Prawie…

Posted in Uncategorized with tags , , , , on Wrzesień 16, 2009 by Jaś Skoczowski

…ale pojękuje przerywa jak dziewczynka… cholera, zawsze mi się wydawało, że tam jest, że ona jęczy, że niby taka twarda, a tu siupryza… Oh well.

Ech…

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , , , , , , on Wrzesień 15, 2009 by Jaś Skoczowski

Nie ma jej, dzieciaczki. Może nigdy nie będzie. Może się pośmieje sobie. Ze mnie. Kurwa, może bym nawet tak chciał w niej uczestniczyć, choćby w jej śmiechu, w jej śmiechowych drgawkach, niż wcale. Tak, wiem, jak bardzo jestem żałosny. Pijaczek ze zajszczanymi majtami chciałby dotknąć choć tak swojego marzenia, ale wie, że kurwa ono jest i tak za daleko. Ale chuj, nie będzie przecież wył z bólu?

Nie potrzebuję innych kobiet, mężczyzn, chuj wie czego jeszcze. Ciebie potrzebuję. Poetycko kończąc: I CHUJ. Wracaj. Ze swoimi fikołkami i całą resztą, którą chciałbym rozśmieszać i całować, przytulać i pocieszać, jak by było trzeba. Tak strasznie lubię, tak strasznie kocham, a tu kurwa nic, tylko wrzesień, zimno i autoironia, bez przerwy. Amenej.

Z dedykacją dla dwojga… albo trojga?

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Wrzesień 13, 2009 by Jaś Skoczowski

Girl, you’ll be a woman… soon

I love you so much, can’t count all the ways
I’ve died for you girl and all they can say is
„He’s not your kind”
They never get tired of putting me down
And I’ll never know when I come around
What I’m gonna find
Don’t let them make up your mind.
Don’t you know…

Girl, you’ll be a woman soon,
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon,
Soon, you’ll need a man

I’ve been misunderstood for all of my life
But what they’re saying girl it cuts like a knife
„The boy’s no good”
Well I’ve finally found what I’m a looking for
But if they get their chance they’ll end it for sure
Surely would
Baby I’ve done all I could
Now it’s up to you…

Girl, you’ll be a woman soon,
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon,
Soon, you’ll need a man

Girl, you’ll be a woman soon,
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon,
Soon but soon, you’ll need a man

Ewentualnemu jemu, że nie, nigdy tak przy tej piosence z Nią, jak ja bym z Nią, przy tej piosence. Jej, że tak, przy tej piosence owszem. I cały tekst, bo wtedy to się zdarzy.

no sorry, dzieciaczki, ale muszę.

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Wrzesień 9, 2009 by Jaś Skoczowski

na krawędzi wykwita stokrotka

wreszcie jesteś,
mówisz “cześć”,
mówisz “ej kurwa, co tam?”
i niebo nagle się otwiera,
a ja sobie przypominam, jak się oddycha,
już nie muszę tego robić po omacku.

tak, nie jakby nic się nie stało,
nic się nie stało,
przeszłość bzyczy w tyle
powoli cichnąc,
sam Tom Waits nam gra o tym, że świat jest (znów) cały zielony,
całujemy się,
nie patrzymy na listę płac.
The End.