Do sumienia, czyli o tworzeniu własnych wartości i że to boli, choć bywa też, że jest miłe

Bardzo się nie lubiliśmy
Dalej uważam Cię za potwora
Moje drogie sumienie
A wtedy się Ciebie bałem

Nie rozumiałem, że jestem Tobie równy
W potworności
Potworność to tylko niezależność, ale taka prawdziwa
Stąd przeraża

Tym bardziej, gdy ma się tą samodzielność w środku
Kto by wpuścił potwora do brzucha?

Bojąc się więc Ciebie nie musiałem bać się mnie

Ale dziś już Cię lubię sumienie (i wciąż trochę boję, przyznaję)
Kto inny pokazałby mi jaki jestem “naprawdę”?
Żadne lustro i nikt inny tylko ja
Czyli Ty, drogie sumienie

I tak, to prawda, jesteś tyranem
Ale nie dlatego, że coś komuś nakazujesz sumienie
Człowiek bez żadnego nakazu, w tym własnego
Pójdzie i zmiażdży głowę niemowlęcia
I tym podobne
Zrobi to i już
Zło jest tak łatwe ja oddychanie
I dobro też

Kto nie wierzy, niech popatrzy na kota, jak bawi się myszą
Ja odkłada czas zabicia jej dla przyjemności
Albo jak matka kocia daje cycki swoim kociętom
Choć im już wyrosły ostre zęby
I pojmie, że kot nie jest tu oskarżony o nic
Ani chwalony
Ale bardzo do nas podobny
A my jak najbardziej możemy być o coś oskarżani, i za coś chwaleni
I to już nie jest absurd
Choć jesteśmy bardzo podobni do kotów
Psów
Motyli
Drzew
Chmur
Itd

Wszelki rozkaz jest zazwyczaj tylko usprawiedliwieniem
Czymś w stylu “śpij, śpij, już dobrze Kowalski, nad wszystkim czuwają mądrzejszy od Ciebie
Nie kłopocz się”

Ale Ty jesteś prawdziwym tyranem!
Ty jesteś policjantem, takim bez lipy!
I nie pozwalasz spać
Nie pozwolisz nawet siąść
Odetchnąć
A wszystko po to, bylebym wiedział, co robię

Gdy wiem, co robię
W najwyższym możliwym stopniu
Słowa takie jak “dobro”, “zło”, “sprawiedliwość” i podobne zaczynają znaczyć co innego
Niż gdy oznaczają fantazje przywoływane przy uprawnianiu ta zwanej etyki
Są naprawdę.
Tak jak naprawdę jest każda nazwa
I tak jak każda nazwa są dowolne, a pomimo to je rozumiemy

Jesteś potworem sumienie
Dlatego chodź tu do mnie sumienie! Nie bój się!
Swój swojemu, kurwa kurwie
Obejmijmy się jak bracia
Sumienie? Wiesz co? Dzięki, że jesteś
Bez Ciebie zapomniałbym siebie
Okrutniku słodki!
Pamiętaj o tym, gdy będę Cię dusił, sumienie
Gdy poczuję twój cios na mojej twarzy, który jest też moim ciosem na twojej
Też wtedy, gdy będę wsadzał palce do gardła
Chłostał się
Itd
To dla naszego dobra, pamiętaj o tym!
I pamiętaj, gdy będę gładził Cię po członku lub/i wątrobie, by było nam lżej, by było miło

I błagam Cię, bądź przy mnie za każdym razem, gdy będę dotykał innych!
Nie możesz tego przegapić!

Bulina 2.3.2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s