wiersz: wisząc na własnym ogonie

rozbawia mnie
ta śmieszna myśl
że dobrze jest być psem

dobrze jest być zwłaszcza słomianym psem
takim, który kiedyś albo zgnije
albo spłonie
albo zostanie zdeptany
albo ucieknie i będzie biegł
biegł i biegł
aż skończy się kółko w którym biegnie

czy Diogenes, mój najdroższy Diogenes
umierając śmiał się?
byłoby dobrze i tego mu życzyłbym gdybym bym był
tam przy nim
i tak jak nie byłem przy wielu innych
tak samo żałuję, jak przy tych innych
że nie trzymałem mu dłoni, że nie starłem potu z czoła
nie zamknąłem oczu, nie pocałowałem na pożegnanie
wybacz, przepraszam, kocham, żegnaj

Bulina 25.1.2015

Jedna odpowiedź to “wiersz: wisząc na własnym ogonie”

  1. przechodzień Says:

    w takiej sytuacji przywołuję obraz małego czarnego Czarusia, na Tylnej 13 w Najdziszowie, wołam go „Czarek”, a on przystaje, zwraca kształtną głowę i chwilę patrzy w moją stronę przez cały ogród, potem znowu prostuje głowę i pochyla ją do biegu w kierunku swojego celu —-> tam gdzieś do zabudowań Pani od Mleka, znika i jusz go nie ma…. kiedy tak patrzył wiedziałem co mówił,,,,, mnie jusz:) nie ma, ale Ty jeszcze żyjesz,,,,, Ty jeszcze żyjesz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s