Jasiu się gubi.

I może dobrze, niech się zgubi, niech już sobie pójdzie. Za bardzo boi się przecież, że zniknie, przez co nie chce zrobić miejsca czemuś nowemu. Choćby jasiowi2.

Straciłem dużo z czegoś, co nazwałbym chaotycznością. Prawie nigdy nie byłem z siebie zadowolony, ale to odbiera słodycz życia naprawdę mocno, ten brak, stąd jestem niezadowolony podwójnie. Nie chodzi o to, że moje życie przestało być bajzlem. Ten bajzel po prostu zdaje mi się martwy i chciałbym go porzucić. Gdyby nie to, że kocham kilka osób, czułbym się trupem. Nie, nie trupem, zombie. A wolałbym być trupem, czymś dynamicznym, co się zmieni, z czego coś wyrośnie. Niech więc ludzie pozostaną, ale niech ja się zmienię. Crowley, w jednej z licznych, napuszonych, linijek tekstu napisał, że trzeba wielokrotnie umrzeć przed śmiercią. I miał rację, na swój nadęty sposób.

Wszelkie formuły na życie, które ułożyłem, nie bawią mnie, bo chcę czuć życie, a nie opisywać je tylko. Potrzebuję wiec najwyżej na tyle praktycznych formuł, że one pozwolą mi je czuć mocniej. Potrzebuję zaklęć, języka-narkotyku, zmieniającego świadomość, tak, by czuć więcej. I bardzo dlatego rozczarowuje mnie to, że nie potrafię ułożyć zaklęć politycznych ani moralnych. Polityka i moralność fascynują mnie. Wkurza mnie ta moja impotencja.

Jest miłość do wspaniałych ludzi, owszem, ale chyba jestem wciąż do tej miłości za mały. Znaczy: moim zdaniem w tej miłości jest wszystko, bym zmieniał się i rozrastał. A stoję w miejscu.

Eris najkochańsza, proszę o wstrząs od nasion, niech z nich wystrzeli ku górze las kwiatów, łodyg, pni. I wszystko szalone. Ten świat potrzebuje szaleństwa i chce go mu dać. Nie, nie ja potrzebuję kaftana (kaftanu brzmi lepiej, jak Cię kocham, kto wymyślił gramatykę języka polskiego, pojadę mu wpierdolić?), raczej – część mojego środowiska to kaftan i trzeba go zedrzeć! Najpiękniejsza, Kallisti, dlaczego wariować mieliby tylko ludzie kompletnie zimni, jak gady? Wariować na wielką skalę, tak, że ich szaleństwo ustala przepisy ruchu, drogowego i nie tylko? Dlaczego raz, zasady nie miałyby wyrażać troski, a nie tylko chęci uporządkowania, kontrolowania i dlaczego część z nich nie mogłaby być niewinnymi żartami? Takimi, które otwierałyby ludziom oczy. Dlaczego zamiast tego mamy głównie przepisy na to, jak zrobić z nas lepszych lunatyków, lepsze roboty?

Obyście, moim bliscy krewniacy, czyli wy, ludzie, tak wy, obyście: działali z kimś w zgodzie, a komuś na przekór i nigdy nie potrzebowali, i nie użyli jednego nawet rozkazu. Chyba, że samym sobie byście rozkazywali. Każdy tylko samemu sobie. I żebym ja tez tak robił, tego sobie życzę, to zaklinam.

Jedna odpowiedź to “Jasiu się gubi.”

  1. Antyszwed rzadko wrzuca coś naprawdę interesującego, ale gdy już to zrobi, nie można narzekać.

    http://www.dezintegracja.pl/?o-teorii,7

    A z Wiki [https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_D%C4%85browski_%28psycholog%29#Za.C5.82o.C5.BCenia_teorii_dezintegracji_pozytywnej]:

    Założenia teorii dezintegracji pozytywnej

    Charakterystyczną właściwością człowieka jest naturalna tendencja do rozwoju
    Na poziomie fizycznym rozwój ten odbywa się z konieczności.
    Człowiek jest istotą psychofizyczną.
    Poza rozwojem fizycznym u niektórych ludzi następuje, niejako obok, rozwój duchowy, intelektualny („rozwój osobowy”).
    Rozwój sfery duchowej rozluźnia jedność psychofizyczną osoby.
    Rozwój duchowy rozbija zespoły prymitywne oraz jedność pierwotnej struktury jednostki. W ten sposób, poprzez dezintegrację pozytywną, jednostka rozwija się, ale jednocześnie traci swoją spoistość.
    Instynkt rozwojowy rozbijający pierwotną strukturę dąży do odbudowania jedności na wyższym poziomie.

    Zatem proces rozwoju ma trzy główne etapy:

    Dążenie do rozbicia pierwotnych struktur, które jednostka zaczyna postrzegać jako nużące, niewystarczające.
    Rozbicie dotychczasowej struktury jednostki z jednoczesną utratą wewnętrznej jedności. Okres przygotowania dla nowych, niedostatecznie jeszcze uświadomionych i ugruntowanych wartości
    Wyraźne ugruntowanie się nowych wartości; celowe przekształcenie struktury; odzyskanie zachwianej równowagi, scalenie jednostki na wyższym niż dotychczasowy poziomie.

    To, co tu piszesz, podpada mi właśnie pod takie transfiguracje. A skoro już odczuwasz ich konieczność, to pewnie niebawem w coś przeewoluujesz… :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s