Archiwum dla Listopad, 2012

wiersz: askesis

Posted in Uncategorized on Listopad 30, 2012 by Jaś Skoczowski

dopóki nie założysz sobie chomąta
nie zobaczysz, co możesz
mózg i reszta ciała Cię zwodzi
a pewne rzeczy przysłaniasz sobie wręcz doskonale (nigdy nie zobaczysz swojej twarzy)

wolność to ograniczenie
w tym sensie, że jednego nie ma bez drugiego
żeby inni Cię nie schwycili
sam musisz wziąć się w garść (jeśli będziesz bez celu, ktoś lub coś nada go Tobie)

skąd bierze się chcenie?
stąd, że już troszkę siebie umiesz
więc nie rozpadasz się na miliard kawałków
stąd bierze się też zniewolenie, z chcenia (nauczyli Cię czuć, że chcesz, więc wydaje Ci się, że już wiesz, czego chcesz, a nie możesz wiedzieć, co chcesz, bo zagłuszyłeś samego siebie i ciągle sobie kłamiesz)

prawda musi być niepewna, bo zawsze rzucasz cień
tylko idąc wąską ścieżką gdzieś wyjdziesz z błędnego kręgu
musisz zapominać swoje kroki, musisz przymykać oczy
by dojść, poczuć i opowiedzieć (już za chwilę, już, już dowiesz się, że ta zabawa jest całkiem poważna)

potem musisz mówić w twarz, co widziałeś [albo słyszałeś, albo o co tylko się otarłeś itd]
ludziom wielkim, ludziom Tobie równym lub lepszym i ludziom którzy są groźni zarazem
tylko wtedy nie jesteś ich uniżonym sługą, tylko wtedy służysz sobie
śmiej się, tańcz, gwiazdo!

93/93

wiersz: siedzę blisko mojej dziewczyny

Posted in Uncategorized on Listopad 29, 2012 by Jaś Skoczowski

siedzę blisko mojej dziewczyny
milczę, bo moje słowa są wytarte
cały się spalam przez nią
i tak właśnie gasnę

właśnie dlatego, że to ona
że siedzi obok, moje Diablątko
brakuje mi słów i wypalam się
jej papieros

radosny żar jest lepszy
od kruszenia się w chłodzie
przy niej i w niej po prostu
jestem na miejscu

wiersz: tak wykrzyczane w głupowatym śmiechu

Posted in Uncategorized on Listopad 26, 2012 by Jaś Skoczowski

jestem pewny, że nie wyjdę z tego żywym
z tego życia
i dobrze mi z tym, i wesoło
być poważnym, co za pomysł
w takiej chwili

w dodatku może nie opowiem najważniejszego
a za to opowiem nudy
i kiedyś zamiast szczerzyć się, i krzywić pysk w uśmiechu
zapłaczę nad wybitym zębem albo, że paluszek sparzony
słowem, może jeszcze narobię głupstw, to dziś nie chcę, nie dziś

głupota to moja koleżanka
zielona głupota, młoda głupota, co jest głupia, bo nie pomyśli
ale też już ta bardziej męska głupota, która myśli, że myśli
i pewnie będzie głupota, co już nie potrafi myśleć i nie pamięta, że zapomina i nikogo nie słucha
a mnie pozostanie zaprzeć się, jak głupota targnie za ten sznurek, na którym mnie prowadzi za szyję
idąc o krok za daleko w debilizm. to dziś będę ćwiczył zapieranie się.

dlatego będę teraz się śmiał
uśmiechał
wezmę głęboki oddech
i z moich smutków, co je mam, a nie wiem po co
będę się nabijał, tak życzliwie, słowo

bo świat jest jak moja biżuteria, moje talary, moje złote naczynia i sztućce, i co tam jeszcze, czego tam nie mam
jak skarb jest świat, zakopany głęboko, choć jest wszędzie i wcale nie jest ukryty
czyli jestem bogaty, jak wszyscy, choćby nie wiadomo co
choćbym nie miał nic, był nikim i nie dotarł nigdzie
ja to wiem, nie zamierzam o tym zapominać, nie chcę

chcę coś czcić, a jestem częścią tego świata
chcę coś czcić tylko dlatego, żeby czcić ten świat i to moje przeznaczenie i jedyny obowiązek
chcę go przyjąć do siebie, bo on już tam jest
nie chcę się okłamywać, dlatego mówię
jest wspaniale, po prostu wspaniale, tak jak jest i jak będzie, i jak było

każdy mój krok, każdy oddech, no wszystko co robię
jest tym, bez czego nic nie byłoby takie jak jest

amen

Autonomia jako specjalna wolność, która jest ważniejszą wolnością od wszelkich innych

Posted in Uncategorized with tags , , on Listopad 26, 2012 by Jaś Skoczowski

Władze nad sobą ludzie mogą realizować unikając rządzenia innymi – wtedy, nie mając władzy nad innymi, są od nich niezależni. W ten sposób, jeśli dobrem, które mają uprawiać ludzie razem, współpracując, a nie konkurując czy walcząc, staje się autonomia, wolność jednego znajduje granicę w wolności drugiego, ponieważ jedno jest gwarantem drugiego i na odwrót. I nie ma potrzeby manipulować ludźmi czy ich oszukiwać po to, by osiągać swoje cele, skoro nadrzędnym celem, spajającym życie człowieka, jest osiągnięcie jak największej władzy nad samym sobą, niezależnej od innych.

Chcę takiego świata.

Salon24 ma debilny sposób logowania się

Posted in Uncategorized with tags , , , on Listopad 24, 2012 by Jaś Skoczowski

To tu zrzucam.

http://czekaj.salon24.pl/465975,moja-mala-melancholia

Podoba mi się, choć smutny.

O moralności i wyobraźni

Posted in Uncategorized with tags , , , on Listopad 13, 2012 by Jaś Skoczowski

Moralność nie jest odporna na nasze decyzje. To nie tak, że to co robimy można zestawić z niezmienną tablicą wartości i zasad. Nie ma takiej tablicy, są za to ludzie działający, w pojedynkę i zespołowo i to ich działalność określa ich moralność (oczywiście także to co czują i myślą). Kierują się swoimi przekonaniami, które albo nabyli do kogoś, albo sami sobie konstruują. Nie wiedzę powodu, by twierdzić, że człowiek nie może wymyślić niczego nowego, nie sądzę, że tylko wymyśla to, co jest nowe. Nie uważam tego problemu za istotny, wymieniam go dla porządku – tak, jestem świadomy tego, że nie potrafię określić, ile człowiek sam tworzy, a ile bierze od innych. Nie wierzę tylko w żadną jednostronną wizję. Zwłaszcza nie wierzę w to, że każdy człowiek nigdy nie wykracza poza moralność w której żyje – bo moralność jest otwarta i jednocześnie istnieją dla niej obszary zewnętrzne. Po prostu czasem nie wiemy, co robić. Nie wiemy nie tylko, co robić, ale – jaką drogą pójść, by wiedzieć. A czasem nie odpowiadają przyjęte rozwiązania. I wtedy ktoś musi tworzyć. I to tworzenie, które jest jak najbardziej tworzeniem wartości i norm, nie może być efektem dyskusji, w której ludzie wymieniają się argumentami, by kogoś przekonać. Dalej może być to społeczne, ale w grę wchodzi wyobraźnia, a nie logika i liczy się to, czy czyjaś wyobraźnia produkuje atrakcyjne historie/narracje/obrazy, a nie, czy one „zbijają” obrazy przeciwnika (rzecz jasna, jeśli ten przeciwnik jest) czy są spójne z poglądami współpracującego w tworzeniu nowej wizji świata, którego nie ma, a który być powinien. Oczywiście, logika takiej wymianie marzeń i wyobrażeń dotyczących tego, co dobre, musi jakaś być. Ale sytuacja o której piszę, a która moim zdaniem jest częsta, sprawia, że logika (rozumiana szeroko, jako pewne, przyjęte dla wspólnoty, sposoby wyrażania myśli) nie wystarczy, bo jest zbyt liberalna, by dać odpowiedź na pytanie, „co robić w danej sytuacji?”.

Wytwory wyobraźni nie są więc przyjmowane ze względu na ich poprawność. Mogą być albo niepoprawne logicznie albo poprawne, ale będące jedną z możliwych alternatyw. I niczego to nie zmienia, bo mogą zostać przyjęte tak czy siak. Błędy logiczne można uładzić później, a arbitralność nie ma znaczenia. Bo liczy się to, czy inni przyjmą nową wizję. Staje się ona wtedy czymś intersubiektywnym. A przez to nie tylko subiektywnym. Np. dopóki nie wypowiem się na temat tego, co słuszne jest i dobre, nikt inny nie może rozpatrywać tego, co mam na myśli. A po wyrażeniu tego może każdy, mający dostęp do mojego dzieła i potrafiący je zrozumieć.

Samo propagowanie pewnej wizji nie czyni z osoby przyjmującej ją osoby mi poddanej. Nie wymaga też autorytetu. Człowieka można po prostu uwieść swoją wyobraźnią i nie wykorzystać tego do zniewolenia go poprzez manipulację (że on będzie wierzył w to, co mu przedstawimy, my nie) lub poddanie swoim ocenom. Wystarczy zaszczepić mu wizję, która będzie żyła własnym życiem, niezależnie od aktywności wizjonera. Ani jego intencji.

Jednostkowa autonomia, ze względu na wyobrażanie sobie porządku moralnego, sprawia, że ludzie nią obdarzeni nie myślą tylko o swoich interesach i nie kierują się tylko o swoimi interesami – bo wyobraźnia pozwala je nam wpasować w pewien wyobrażony porządek. Oczywiście, możemy w nim sobie schlebiać i powtarzać, że tacy jak jesteśmy, jesteśmy doskonali i już nie musimy się zmieniać, ale znowu – nie ma to nic do rzeczy. Dopóki nie narzucamy komuś porządku, który sobie uroiliśmy, jesteśmy, sami w sobie, niegroźnymi marzycielami. Oczywiście, możemy być dla siebie sami groźni. Tak, to pewien koszt. Uważam go za koszt postępu. Tak, tego moralnego.

Autonomia broni jednocześnie jednostkę przed narzucaniem jej wizji z zewnątrz. Jest więc warunkiem realizowaniem wyobraźni. Autonomia jest więc konieczna dla rozwoju w wspólnotach, które nie są doskonałe, czyli wszystkich. A jest tym mniej szkodliwa, czym bardziej powszechna. Bo jeśli będziemy autonomiczni, to mało kto nam narzuci swoje rojenia. Ale jeśli nieliczni będą autonomiczni, to zrobią z nami, co chcą. A ludzie autonomiczni zawsze się znajdą. Nie wszyscy muszą być dobrzy dla nas.

Autonomia, o której tu piszę, jest czymś przeciwnym poddaniu się autorytetom. Stąd wizja życia wspólnotowego opartego na autorytaryzmie, np. moralnym, jest wroga wizji wspólnoty autonomicznych jednostek. A taka wizja jest też wizją ludzi żyjących wspólnie, by rozwiązywać problemy moralne. A nie tylko powtarzać puste formułki i przymykać oko na problemy.

No i dlatego jestem anarchoindywidualistą.