Ciekawostka dotyczaca praw i moje problemy z opisaniem mojego anarchizmu wynikajace z niej, i o tym, jak mi pomógł Feyerabend.

Rozumianych jako zakazy postępowania. Związana z dobrowolnością. Dobrowolnie przyjmowane zasady przestają być dobrowolnie przyjęte, gdy je odrzucimy. Sformułowanie dobrowolnie przyjętej zasady wygląda tak: x przyjęta jest dobrowolnie (przepraszam, że się puszę, ale to mi ułatwia pisanie). Czy treść x jest niezależna od tego, czy jest przyjęta dobrowolnie? Wydaje mi się, że nie. Jeśli pod x przyjmie się wymuszona zasada, no to mamy sprzeczność. Np. to mój argument za tym, że prawo własności nie może być pierwotne względem umowy by było nie wymuszone na kimś. Czy brak dobrowolności (czyli x jest nie-dobrowolne) jest natomiast niezależny od treści x? Wydaje mi się, że nie bo to też można doprowadzić do sprzeczności. To oznacza, ze dobrowolność jest kontekstowa (bo zarówno jej występowanie lub brak zależą do treści tego, co się przyjmuje). Banał, ale jest pewien istotny element kontekstu, który czyni dla mnie ten banał ważnym banałem. Mianowicie: w zależności od tego, jaka to jest zasada można przyjąć ją lub nie da się jej przyjąć (bo ze swojej istoty trzeba ją wymusić). Ale każda zasadę można odrzucić. Zawsze. No dobra, poza zasadami nieodrzucalnymi :) (istnieją pewne zasady, którymi jakoby rządzi się świat: to dosyć powszechnie przyjęty przesąd i trudno mi go nie uszanować, wybaczcie). Jeśli tak, każda zasada, by była przyjęta dobrowolnie, musi być zawsze do odrzucenia. Inaczej jej przyjęcie być może byłoby dobrowolne (ze względu na treść zasady), ale nie jej odrzucenie. A wydaje mi się, że jeśli coś jest nie do odrzucenia, to jest na mnie wymuszone.

[dygresja: jakoś tam samo mi wychodzi, że odrzucam możliwość dobrowolnego zbycia się, nieodwracalnego, prawa do decydowania o sobie w jakimś zakresie.]

Wolnościowe prawo nie prowadzi do przymusu. Czy w ogóle jest możliwe? Na pewno nie może prowadzić do podanych sprzeczności. Ale to znaczy także, że musi być do odrzucenia w każdej chwili. I dla tego wymogu ja, jako anarchoindywidualista, nie znajduję rozwiązania na poziomie takich rozważań. Nawet jeśli wyeliminujemy przemoc, dalej będziemy mogli na różne sposoby wymuszać przynajmniej nie odrzucanie dobrowolnie przyjętych zasad. A sama eliminacja przemocy to dla mnie poważny problem, bo niby dlaczego ja miałbym rezygnować z każdego rodzaju przemocy (jestem anarchoindywidualistą, którego najbardziej uwodzą filozofujący egoiści, filozoficzny egoizm zawsze ułatwia pytanie, dlaczego ktoś miałby coś robić, skoro nie chce?).

Chciałbym umieć wytłumaczyć ludziom, o co mi chodzi z tym anarchizmem. Nie tylko słownikowo lub retorycznie. Gdy pisze lub mówię im o tym, że chcę, by związki, też polityczne, między ludźmi były tworzone dobrowolne to nie mówię, że powinny być tylko zawierane dobrowolnie. Chcę by mogły być tez dobrowolnie zrywane. Ta dobrowolność, a moim rozumieniu jest oderwana od treści zasad (a takie zerwanie może być jak najbardziej jednostronne, czego nie zauważyłem), gdy chodzi o dobrowolność odrzucania zasad. Taka dobrowolność i wolność jest radykalna i oznaczałaby, że od czasu do czasu ktoś by mi ta wolnością zrobił krzywdę – bo nistąd, ni zowąd mógłbym się rozmyślić. Pomyślcie, że na takie coś wpada lekarz. Pilot. Opiekunka do dzieci. A może to ja bym tak zrobił i to ja bym tak skrzywdził?

Skoro akceptuje taką dobrowolność, to jakbym zareagował, gdyby ktoś mnie tak skrzywdził? Jakbym zareagował na krzywdę? Zgodnie z tym, co bym czuł w danej chwili. To moja odpowiedź, pracowałem na nią wiele lat droga publiczności. Pomógł mi dopiero Paul Feyerabend. Cytuję: „Zbyt «racjonalny», tj. emocjonalnie odkażony dyskurs stanowi zagrożenie związków zachodzących między wiedzą, uczuciami, działaniem, nadzieją, miłością i kawałkuje nasze życie.” i jeszcze „Wyobraź sobie następującą sytuację: społeczeństwo na krawędzi wojny domowej; pisarz piszący książkę.[…]”, dalej Feyerabend popiera ograniczenie swobody tej wypowiedzi, zawartej w książce, a ja nie wiem. No i jeszcze najważniejsze: „Załóżmy, że się zakochujesz w kimś należącym do niebezpiecznej rasy. To daje Ci wiedzę, jakiej nie posiada żaden naukowiec – chyba, że sam się zakochał. I daje Ci to nie tylko wiedzę, daje ci to również motywację, budzi chęć chronienia, gotowość zastąpienia naukowego poglądu twoim własnym widzeniem…”. To najważniejsze dla mnie, bo mówi o relacji i uczuciach, zwłaszcza miłości, a co do tej chciałbym, by była dla mnie najważniejsza.

93 i 93.

Jedna odpowiedź to “Ciekawostka dotyczaca praw i moje problemy z opisaniem mojego anarchizmu wynikajace z niej, i o tym, jak mi pomógł Feyerabend.”

  1. FatBantha Says:

    Jeja. Uwielbiam tego gościa, ale nie sądziłem, że może pomóc w takiej kwestii. To tak jakbym się dowiedział, że kanapki z tuńczykiem wywalane na twarz opóźniają skutki starzenia się skóry.

    Szok!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s