Sentyment antyanarchistyczny

Jesteśmy ludźmi o małym wpływie na innych ludzi. Tak, sporo z nas może człowieka zabić. To jednak uniemożliwia wykorzystanie człowieka do czegokolwiek innego. Ilu z nas chce po prostu pozabijać innych? Mało i ja na pewno się nie zaliczam do tego grona. Wszystko inne jest trudne, czasem mniej, ale jest trudne. Wielu jest natomiast takich, którzy chcieliby kierować innymi inaczej, niż przez te krótkie chwile, w których kierowaliby ich w stronę śmierci.

Ludzi z ogromną charyzmą, przekonywujących innych do czegoś nie jest zbyt wielu. Mało jest też ludzi, którzy skutecznie zastosują przemoc fizyczną, psychiczną i symboliczną ta, by mieć zadowalającą do swoich celów kontrolę nad innymi.

Zdecydowanie więcej jest ludzi, którzy sami nie wiele mogą, ale ustanowienie instytucji, która będzie wiele mogła daje im władzę. Stąd ludzie wspierają państwo, bo takie jest państwo i stąd żywią sentyment antyanarchistyczny. Bezsilność to coś, z czym trudno dać sobie radę, a sami możemy bardzo mało, stąd o jakże lepiej byłoby nam, gdybyśmy mieli do dyspozycji porządek, w ramach którego możemy innym narzucić nasza wolę tak, by robili to, co chcemy.

Ten sentyment, to nastawienie jest łudzące. Porządek o który chodzi ludziom jest porządkiem instytucjonalnym. Zbudować mogą go tylko działania ludzi i ich światopoglądy. W tym świecie można albo być charyzmatycznym, albo brutalnym, albo bezradnym wobec tego, że inni nie chcą być nam posłuszni. Większość ma możliwość bycia tylko tym ostatnim. Państwo i inne instytucje władzy (ich porządki itp, itd) to sposób na łudzenie siebie i oddania władzy jakimś, często kompletnie nam nie znanym ludziom. Ludziom, którym przynajmniej ja nie mam powodu ufać. Nie zamierzam więc udawać przed sobą, że nie jestem bezradny, wolę pozostać z moimi możliwościami.

Mogę więcej. Mogę unikać władzy. Nie mam większych możliwości wpływać na ludzi, ale większość nie ma szans wpływania na mnie. Nie zamierzam próbować rządzić innymi, ale też nie zamierzam poddawać się innym. Owszem, będą ludzie którzy będą wstanie mnie uwieść i mnie o czegoś zmusić. Ale nie muszę im tego ułatwiać.

Bo jasne, są ludzie zdolni do przemocy czy charyzmatyczni tak po prostu. To malutka mniejszość. Ich moc potęguje się tylko dzięki nasze zgodzie. Często może nawet na niej im nie zależy. Sądzę, że urzędnicy, właściciele środków produkcji, draby („policjanci”), kapłani („intelektualiści”, „autorytety”) to często ludzie, dla których władza jest przyjemna, ale nie wiem, czy aż tak, Co innego móc coś zrobić, co innego zrezygnować z choćby odrobiny sympatii, którą można uzyskać od innych. Czym mniej będziemy na nich polegać, tym mniej będą ważni. Czy mniej będą ważni, tym mniej będzie władzy. Może nie będziemy w stanie zbawić świata, w pojedynkę, ale razem będziemy mogli się dogadać. Wolę taki świat, niż ten obecny, na ile jest on różnym od tej wizji. Jasne, trzeba będzie w nim rozwiązać problemy prawie odwieczne: sprawić, żeby kobiety i dzieci byli (były jest jakieś takie uprzedmiotawiające) traktowani dobrze, w rozumieniu dobra, które będzie tworzone także przez kobiety i dzieci. Wierzę, że to możliwe i nie wierzę, że obecna sytuacja kobiet i dzieci na Zachodzie to zasługa państw.

Ta, pominąłem zwierzęta. Ze zwierzętami jednak, uważam, też możemy się dogadać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s