Wyzysk

Najbardziej podobającym mi się wytłumaczeniem, czym jest wyzysk, jest to, zgodnie z którym wyzysk polega na kontrolowaniu instytucji, których sami nie tworzymy. Np. większość ludzi w społeczeństwie, w którym istnieją jakieś prawa tworzy je – poprzez przestrzeganie go. Jednak to osoba, która „ma prawo” kontroluje instytucje, jakim jest to prawo. Wszyscy, którzy natomiast sprawiają, że to prawo działa, tworzą je.

Pracownicy byliby więc wyzyskiwani przede wszystkim dlatego, że to oni bezpośrednio mają kontakt, fizyczny, z cudzymi rzeczami i nie biorą ich sobie. Czy gdyby robili to dobrowolnie, dalej byłby to wyzysk? Myślę, że nie ma to znaczenia. Jeśli wyzysk to coś podobne do pasożytnictwa, a ja lubię biologiczne analogie, biologia jest najbliższa antropologii, psychologii, ekonomii i socjologii moim zdaniem, to różnica między symbiozą a pasożytnictwem jest rozmyta, ale można badać, co jest czemu bliższe empirycznie za to – stąd po prostu by się to badało, właśnie tak. Rzecz w tym, że obecne prawa własności środków produkcji wymuszane są siłą. Czy w związku z tym można pojmować tworzenie prawa przez pracowników jako coś innego, niż wyzyskiwanie ich? Człowiek jest świadomy, działa celowo (szerzej: intencjonalnie), napotyka na przeszkody. Przynajmniej czasem. Jeśli sam musi rezygnować z osiągania własnych celów, ponieważ w innym wypadku ktoś mu zrobi krzywdę i dzięki temu ten ktoś może kontrolować go i realizować w ten sposób swoje cele, to czym może to być innym, niż wyzyskiem? Myślę, że w przypadku oszustw i manipulacji to pytanie też jest aktualne. To pytanie tez skłania mnie do uznania stosunków między kapitalistą, a pracownikiem, za stosunki w którym kapitalista wyzyskuje pracownika. Przy czym, nie zachodzą one tylko między kapitalistą, a pracownikiem.

Na to pytanie zwolennicy kapitalizmu odpowiadają: tylko, jeśli posiadanie czegokolwiek jest wyzyskiem, gdy bronimy go przemocą. Rzecz w tym, że nie i to tłumaczy, dlaczego różnica między posiadaniem, a własnością jest ważna (choć równie nieostra, co rozróżnienie między symbiozą, a pasożytnictwem). Posiadanie to fakt kontroli i jeśli sam fakt nie polega na wyzysku, nie ma mowy o wyzysku. W tym – gdy posiadam, nie wyzyskując np. mój dom, mój zegarek, mój komputer, moją gitarę. Jeśli mi odbierasz posiadaną rzecz, a ja stawiam opór lub gdy zabierasz mi ją oszukując lub po kryjomu, to niekoniecznie wyzyskuję Ciebie, gdy potem siłą Ci to odbiorę. Nigdy tak nie jest, gdy posiadałem coś osobiście, bo wtedy to ja sam, swoim zachowaniem, tworze fakt posiadania. Nie można więc obrócić krytyki własności prywatnej w stronę posiadania.

Korzystam z pojmowania wartości zaproponowanej przez Graebera w jego książce o wartości – „Toward An Anthropological Theory of Value”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s