Wola, wolna wola, opór

Największą szkodą o myśleniu o ludzkiej woli i wolności woli jest wyobrażanie sobie, że wola jest wtedy czysta, jeśli nie spotyka się z oporem. Wtedy oczywiście wszystkie, inaczej bzdurne, zarzuty wobec wolności woli wydają się takie sensowne, gdy wyobrazimy sobie, ze warunkiem wolności woli jest to, by nie spotykała ona żadnego oporu, w tym zwłaszcza – oporu w nas. Bo taka wola czym miałaby być i czym różniłaby się od dowolnego impulsu do działania? Rzecz w tym, że wolna wola może być przedstawiona inaczej i to wtedy twierdzenia, że jej nie ma są bezsensu. Otóż chcemy różne rzeczy i dążymy do różnych rzeczy ze względu na to że chcemy, ale to wcale nie znaczy, że nie robimy rzeczy wbrew nam. Jest to równie powszechne doświadczenie, jak to, że robimy co chcemy. Raz – zawodzimy, czyli chcemy coś zrobić i nie robimy nic, pomimo, że chcemy. Dwa – robimy mnóstwo rzeczy nieświadomie. Trzy – robimy świadomie rzeczy, nad którymi nie panujemy. I te stany są różne w stosunku do sytuacji, gdy robimy, co chcemy. Inną kwestią jest pytanie, dlaczego są różne.

Otóż są różne, ponieważ możemy czasem zrezygnować i Ci, którzy to opanowali mistrzowsko, mają najbardziej niezwiązaną wole, na ile się ją wyzwolić z jakiś determinacji. Ludzie natomiast, którzy nie potrafią sobie powiedzieć nie, zatrzymać samego siebie wolnej woli są pozbawieni. Nie wiem czy istnieją, ale jeśli istnieją, są pozbawieni. Dlaczego tak? Bo decyzje dotyczące tego, co robić są podejmowane nieświadomie po części. Żeby zrezygnować trzeba dokonać świadomego wysiłku. Stąd joga, najstarsza sztuka odmawiania samemu sobie, jest przydatna do wyhodowania sobie wolnej woli. Stąd też to istnienie oporu, wewnętrznego, jest najlepszym dowodem istnienia wolnej woli. Bo my ten opór przezwyciężamy.

Na koniec istotna uwaga – wolna wola to nie wolność, choć jest ona jej warunkiem koniecznym. Możesz być obdarzony wolną wolą, ale nie mieć niczego poza sobą i chcieć mieć coś poza sobą. Najprawdopodobniej będziesz chciał. I bez tego na nic Ci twoja wolna wola, jeśli jeszcze nie potrafisz zdobyć tego, czego chcesz. Rzecz w tym, że do zdobywania tego, co się chce, trzeba poddać się światu na różne sposoby, oddać władzę nad samym sobą czemuś, co nie znosi naszego sprzeciwu. Oto paradoksik który skłania libertarianina do szukania równowagi miedzy sobą, a światem. Całe szczęście, technik równoważenia jest mnóstwo – oczywiście najpierw trzeba wyjąć głowę z propertariańskiej (co znaczy dla przeciętnego Polaka niestety i może nie tylko Polaka, że też libertariańskiej) dupy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s