Jeśli to nie moja rewolucja, nie tańczę

Te słowa, które nie są słowami Goldman, są dla mnie ważniejsze, niż te o pracy i chlebie. Choć w zasadzie mówią o tym samym. Ludzie mają potrzeby, niezależnie na ich hierarchię. Tak, ta hierarchia określa kim jesteśmy. Ale nie tym, czym możemy być. Tak, bo hierarchię wartościowania można zmienić. Hierarrrrrrarchie wartości zmieniały się i zmieniają. Może podlega to jakiś prawom rozumianym jako prawa natury. Rzecz w tym, że gdybym chciał pogadać z fizykiem o prawach natury rozmawialibyśmy prawie kompletnie różnymi językami ze sobą, choć słowa tam byłyby w nich podobne – przynajmniej na ten temat. Czy miałbym gadać o tym z psychologiem? A na ile znają psychologowie psychikę ludzi sprzed 5000 lat? Odczytane teksty, z trudem odczytane, często z bardzo rzadkich materiałów odczytane – jak w nich wyrazić motywacje moralną? To, co ludzie chcą robić, bo to dobre i to co po prostu należy, bo należy. Itd?

Stąd nie, ja nie wiem, jaka jest do końca moja hierarchia wartości, bo mma kiepski materiał porównawczy. Wiem, że kocham i jestem zakochany, ale to nie wiele wyjaśnia. Jestem i już. Ludzie, którzy wiedzą, dlaczego taki jestem (czyli dlaczego mam tą hierarchię wartości) nie mają mi wiele do powiedzenia o mnie. Bardziej odpowiada mi obraz mnie jako np. paczłorka (mrugam do Ciebie, Diablątko). Bardziej interesuje mnie możliwość badania siebie i świata choćby przez badanie siebie i badanie innych. Nie wiem do końca, co to jest ten paczłork, ale chyba można przynajmniej do niego przyszyć łątkę do łatki. A może nawet można przerobić. Ludzie patrzący na mnie mają dla mnie więcej ciekawych informacji, choć tak, te informacje są często przez to sprzeczne.

Dlaczego nie miałbym tak postrzegać innych? I teraz, prosto (a nie wiem do końca, czy to jest dobre uproszczenie) mówiąc – jak chce dla nich dobrze, to wymagałoby to ode mnie tez potraktowania ich jak poczłorków, bo się podrą. To nie tyle jest dla mnie oczywiste, ale to jedyne zdanie, którym potrafię odpowiedzieć. Co znaczy, że cenie tę jakość (to jest dobre słowo?), które jest paczłorkowatością. Acz owszem, nie do końca go ogarniam. Nie mogę być tak sprawni, jak inni, za dużo szczegółów. A i tak je przegapiam.

Podejrzewam nawet, że są ludzie zdecydowanie bardziej zbudowani – wiem, że po prostu robię w życiu coś innego, a oni coś innego. To najważniejsze. Nie to, że coś myślą, nie to, że się ruszają. Robią. To, że dostrzegam (nie potrafię zrobić z tego czasu przyszłego, jezu, nie potrafię po polsku) w nich nieco nieładu. Nie cały nie ład. Jest porządek. Który można wywrócić i przewrócić i dalej będzie porządkiem. Nawet wiec uporządkowani przypominają coś, co czego można coś dodać.

Nie wiele, w porównaniu do tego, co sobie potrafię wyobrazić, mogę. Haha. Jednak mogę ćwiczyć jogę i zrozumieć, po co jest w kolejności asanów powtórzenie pierwszej figury – w ten sposób poznaje siebie i nie tylko, o czym już pisałem. Bo to jest taniec.

Moja bezradność to nie jest to, czemu pozwoliłbym sprawić, że przestanę być sobą. No chyba, że obiecywałoby to kogoś ciekawszego. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s