Miłość to śmierć

Nie znam się na malarstwie. Nie znam się na malarstwie, ale: istnieje interpretacja obrazu „Ogród rozkoszy ziemskich” pana Hieronima Boscha, zgodnie z którą to obraz wyrażający typową dla okresu, w którym tworzył autor, pogardę dla cielesności, seksualności i pożądania. I że jest to wyraz bardzo ortodoksyjnego światopoglądu autora. No dobsz, przyjrzyjmy się pewnemu fragmentowi:

Ja na nim widzę Kolesia z Brodą wyglądającego na Jezusa, nagiego faceta, który nie reaguje na kobietę i laskę, która jest trzymana przez faceta za nadgarstek i ganiona. Paluszkiem. Teraz mała interpretacja, za co jest ganiona: raczej nie za to, że chciałaby coś z facetem zrobić, który leży bezradny. Cała pozycja jej ciała na to nie wskazuje. Hmhm.

Co jeszcze? Ano kotek, po lewej dolnej, który albo ucieka z dzieckiem (mało prawdopodobne, Bosch nie miał połamanych palców i potrafił namalować kociątko. Wierzę w to), albo coś upolował. Słowem: przemoc, strach, ból. W Niebie.

A co jest w środku obrazu, który ma wyrażać jakoby odrazę?

Jak dla mnie żadnej przemocy, bólu, strachu, za to dużo rozkoszy i symbole przemijania – poziomki (łatwo się psują i są cudowne). Wszyscy się cieszą się. Co ważne, postacie są ustawione, moim zdaniem, promieniście, nie ma tak, że skierowane są tylko w stronę piekła po prawej.

No właśnie, bo po prawej jest piekło. Opowiem wam o nim kiedy indziej, jak zobaczę je odrębnie. Na razie jedyna refleksja, jaka mi się nasuwa, to ta, że tam nie ma przemocy w sumie, tam jest bezradność, bezsilność, śmierć – bo cierpienie sprawiają ludziom istoty dość nieludzkie… Ale może to moje, zakrzywiające okulary.

Kolega z pewnego bloga anglojęzycznego (wkleję link kiedy indziej) zwraca uwagę na to, że podobno w Ogrodzie i Piekle pojawia si posta podobna do portretów i autoportretów Boscha – w raju jest malutka (podobno, ja jej nie znalazłem, ale mam kiepskie odbitki, jak widzicie), w piekle to „człowiek drzewo”. Na środku prawie są obydwie te postacie. Nie moja interpretacja (wkleję link do bloga, gdzie ona jest) brzmi: to obraz pewnego dystansu wobec i raju i piekła. Ale ja dodam tez swoją – to jednak wyraz uczestnictwa, w niebie Boscha nie ma. Teraz: dystans nie jest odrazą, dystans oznacza świadomość badawczą, świadome, intelektualne przeżywanie. Gdyby ja to tak przeżywał, to jeszcze bym ryczał i powtarzał, że to jakieś piękne. No i dodam – zauważyłbym, że nie mogę tak przezywać Nieba. Bo jest mi niedostępne. I co ciekawe, wcale nie wydaje mi się doskonałe, doskonały okazuje się Raj, jest tylko nietrwały.

Na koniec dwie rzeczy. Ta:

To jest obraz, jak się go zamknie. Ta kula to stworzenie, moim zdaniem zamyka w sobie i Niebie, i Eden, i Piekło. Wszystko. Z którego więc punktu nie wyjdziesz, w końcu możesz trafić do tego samego punktu. Tak, jasne, nie musisz. Ale możesz, a przecież wiesz, że trafiasz. A to znaczy, że to wszystko nie istnieje, bez tego wszystkiego („buy a ticket, take a ride”). Jeśli płaczę, to dlatego, że jest ta cholerna doskonałość Edenu, stąd mogę zacząć się radować, choć na chwilę, w moim płaczu. Porażająco głębokie prawda?

Druga rzecz:

PS. Tak, ten wpis jest jednym wielkim plagiatem Majewskiego. Oraz: tak, poprawię literówki. I błędy interpunkcyjne. Kiedyś. Na razie jestem zakochany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s