wiersz: werdykt

tak, owszem, to prawda, że jesteśmy wolni
i możemy łamać umowy
potem ukrywać się gdzieś w trzcinach
i mieć nadzieję, że tego nie wyśpiewają

możemy jeść poziomki, marne poziomki
które nie dotrwają i tak przyszłego roku
i zamiast kąpać się w nieskończoność
zamknąć siebie w chwili

to ogromne niebo pościelone nade mną
nie mogę się na nim położyć
dalej widzę jego, pardon my french, piękno
senne piękno w które patrzę, z otwartymi oczami

ziemia jest bardzo ciężka, ale taka kochana
przygniata nas do nieba
jesteśmy cały czas w domu
choć przeszliśmy już wiele drogi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s