To wszystko to dla mnie nic

Już w tytule jadę moim ulubionym Niemcem, to pojadę dalej, w tłumaczeniu angielskim. Bo: nie znam niemieckiego, nie wiem, co bym wam wklejał.

What is not supposed to be my concern! First and foremost, the good cause, then God’s cause, the cause of mankind, of truth, of freedom, of humanity, of justice; further, the cause of my people, my prince, my fatherland; finally, even the cause of Mind, and a thousand other causes. Only my cause is never to be my concern. Shame on the egoist who thinks only of himself!”

Nie obchodzą mnie sprawy, które mnie nie obchodzą. To jest tylko pozornie tautologia. Bo nie piszę, że czymś się interesuję, tylko, że jeżeli się tym czymś interesuję, to porządek jest taki – ja się interesuję. Ja nie jest przez przypadek na początku. Jeśli coś jest w zasięgu moich zainteresowań, to nie muszę się tłumaczyć z moich intencji względem tego, jakie by nie były. Nie muszę, bo ja mówię, że nie muszę.

Świat jest pełen ideologicznego gówna. Ideologiczne gówno jest nieuniknione – jest nawozem, na którym wzrastamy, że użyje makabrycznie banalnej analogii. Nie mogę uniknąć mniej lub bardziej świadomego uczestniczenia w jakimś światopoglądzie. Praktyka zawsze jest jakimś przesiąknięta, praktyka natomiast jest podstawowym materiałem poznawania siebie, poznawanie siebie jest podstawowym sposobem kształtowania siebie. W ten sposób ja chodzę na pasku ideologii. No i dobrze, akceptuję to i przechodzę nad tym dalej – a dalej jest obserwacja, że jednak też mogę ja moimi ideologiami manipulować. Wiem, one rządzą mną, ale wiem, że właśnie robię, teraz, coś nimi.

Ogromna część dyskusji polegających na ocenianiu jednego przez drugiego zawiera wymóg wyjaśniania i usprawiedliwiania, który stawia jeden, a drugi ma go wypełnić, żeby grać w dyskusję. Jeśli nie potrafi, powinien poprawić coś w swoim zachowaniu. W związku z tym, co napisałem u góry, pisze teraz: usprawiedliwiam się tylko przed osobami, które kocham, lub które mogą mi dać jakąś gratyfikację za to, że ładnie się usprawiedliwię albo wyjaśnię. Jedyne, co sobie zinternalizowałem z tego wasze ideologicznego gówna, to miłość, ostatecznie, ona jest naprawdę fajna, good stuff. Oceniam innych natomiast kiedy mi się żywnie podoba i jak mi się żywnie podoba. Oceniam, więc też robię coś im ze względu na tę ocenę.

Tak, wiem, że moje wybory dyktują mi moje ideologie. Nie mogę się z nich całkiem uwolnić, bo wyzwalanie się z jednej wymaga drugiej. Ale ta ideologia, którą właśnie przedstawiłem uwalnia mnie od wszystkich tych was, którym się wydaje, że macie mi coś ciekawego do powiedzenia na temat tego, jaki jestem i co robię, a jednocześnie nie macie niczego, co by mnie przekupiło i sprawiło, że zechcę was słuchać.

Na dobranoc praca domowa: zastanówcie się, jak wszelkie narracje, służące konserwowaniu władzy, zmuszają was do poddawania się ocenie ludzi, którzy osobiście wam zwisają? Albo zastanówcie się, czy przypadkiem niektóre narracje właśnie dlatego nie pomagają konserwować władzy. Zwłaszcza, jeśli je wyznajecie, zwłaszcza, jeśli uważacie, że jednak władza nie jest niczym fajnym i zwłaszcza, jeśli wykorzystujecie te ideologie do tego, by inni musieli się przed wami usprawiedliwiać.

Fapfapfapfapfapfapfapfapfap.

A na koniec macie, bo to śliczne:

Komentarze 2 to “To wszystko to dla mnie nic”

  1. ludwigbodmer Says:

    Czy nie fapujesz sam aby?

  2. Fapanie siebie w towarzystwie wydaje mi się nieco nie na miejscu, głuptasku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s