Propertarianie

Od propertarianizmu, słówka wymyślonego przez Le Guin w książce, której jeszcze nie czytałem. Oczywiście propertarianie to po prostu wyznawcy propertarianzmu. Acz, nie wiem, czy nie można byłoby doklejać tej łatki też etatystom (łatka na łatkę! Yay!). No i mam uwagi o propertarianach. Oni idą łatwą ścieżką i przez to na skróty, a ja bym wolał nie.

Zgodnie z propertarianizmem własność, zazwyczaj słusznie nabyta, według jakiejś tam procedury (choć niejaki De Jasaya, zdaje się, uznaje ten wymóg akurat za początek końca porządnie wolnościowego ładu politycznego, gdy zaczyna się tego wymagać od własności), jest nienaruszalna. Własność, w sensie prawo własności do czegoś.

A libertarianizm, przynajmniej w tej notce to doktryna, zgodnie którą każdy może robić ze sobą, co się mu podoba.

No i to się ze sobą nie całkiem godzi. Bo możesz oczywiście bronić swoje prawa własności przemocą. W dodatku – własnością może być wszystko, poza, czasem, pomysłami, projektami wzorami itp. Bylebyś to stworzył swoją pracą (zawsze mam problem z tym, bo chciałbym tak przyjebać propertarianom, a to mnie trochę hamuje, bo to fajny warunek).

Są wiec trzy wyjścia, które wydają mi się takie prostolinijne: albo odrzucasz jedno, albo drugie, albo krzyżujesz to i patrzysz, jaki pstrokaty stworek Ci wyjdzie.

Oczywiście propertarianie wybierają bramkę numer 4. Przerywnik filmowy o biednym Pepe. Znaczy nie dam go tutaj, bo to taki nieładny fragment, wiec żaden miłośnik Loacha go nie wyciął sobie. W filmie „Ziemia i wolność” dzielni anarchiści wyzwalają wioskę i zaraz pozostaje poruszony temat kolektywizacji. Wszystkim pomysł się podoba, oprócz dwóch oprychów. Jeden jest obślizgłym stalinistą. Drugi tępym kułakiem, który ośmiela się stwierdzić, że to on uprawiał swoją ziemię jak dotąd i nie zamierza jej oddać. Tyle, że stalinista, on ma argumenty pragmatyczne – najpierw Franco rach-ciach, a dopiero potem kolektywizacje (nieprawda, co możecie sprawdzić – jest stalinista i główny bohater, co tak kombinują). A Pepe, kułak, porusza, JA WAS KURWA PIERDOLĘ PROBLEM ZASAD. Także tej wiecie socjalistycznej, zgodnie z którym to ten, który pracuje ma prawo do tego, co stworzył swoją pracą (ahaha-ha, widzicie to, prawda, co tu zrobiłem?). Tak przynajmniej rozumieli socjalizm tacy ludzie jak Warren, Proudhon, Labadie, Wilson i skoczowski. I kilku innych. Jeśli nie do kontroli tego, to przynajmniej do zysku (nie rozumianego jako jakaś renta kapitalistyczna, tylko pożytek zwyczajny), którego wysokość czy jakość będzie ustalał w decydujący sposób on.
No i komuniści-anarchiści mogli go po prostu obciążyć trudem wojennym, przypierdolić mu podatek i zostawić w spokoju – dasz tyle i się odpierdól. Koleś nie byłby całkiem swobodny, ale z resztą mógłby robic co chce (nie jestem pewien, czy właśnie takie nie były realnerealia Wony Domowej w Hiszpanii) Ale w imię Rewolucji, w imię Ideii oni idealistycznie i rewolucyjnie postanawiają mu odebrać ziemie, którą uprawiał. Ot, pokłóciły im się zasady, jedna z drugą, więc udali, że nic się nie stało, ułułu, nic się nie stało. Co zostało przypieczętowane w filmie podniosła muzyka, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to podniosły moment i zwycięża idealizm. Polegający na tym, że jak zapierdalałeś całe życie, to musisz potem to oddać lub nie możesz nic z tego mieć swojego. Bo litować się nad takimi ludźmi będziemy tylko wtedy, jak nam to będzie wygodne.

No, a propertarianie robią to samo. W imię zasady, która przez komunistów w filmiku jest zignorowana, oni olewają inną, równie ważną – że człowiek może ze sobą robić co chce. To nie są zasady do pełnego pogodzenia, okej. Ale jedna bez drugiej zmienia bardzo libertarianizm. Po co? Nie no, każdy ma swój gust, ale kurwa po co? Jaki sens ma wolność, jeśli możesz robić tylko rzeczy bez sensu, skoro wysiłek całego twoje życia może podpierdolić dzielny rewolucjonista? A jaki ma sens twoja praca i twoje cele, skoro w ich imieniu możesz zajebać, kogo Ci się podoba, bo wszedł Ci na teren bez pozwolenia? Jaki ma sens, skoro pozwala na kontrolę ludzi, którzy pracują na twoim terenie? Moim zdaniem traci na pewno sens libertariański. Propertarian sprzeciwia się władzy państwa? A co może zarzucić etatyście, oprócz tego, że jego państwo zdobywa władzę inaczej, ale ta władza może mieć, przynajmniej w przypadku państw zachodnich, podobny zakres tej władzy, co właściciel jakiegoś terytorium? Dlaczego sam sposób zdobycia władzy miałby być jedynym kryterium jej legitymizacji? Dlaczego miałbym się na nią godzić, bo zdobyłeś ją poprawnie, skoro nawet nie musisz pytać mnie o zdanie albo – gdy raz się na nią zgodzę, nie mogę się wycofać? Co się kurwa dzieje z moją, czy kogokolwiek innego, poddanego twojej woli, wolnością, możliwością decydowania o sobie? Moim zdaniem znika. To co z tego, że poprawnie znika? Przecież w taki sposób libertarianizm zmienia się coś, w czym nie chodzi o możliwość decydowania o sobie, jak największą. To po co libertarianinowi libertarianizm?

Wdaje mi się, że propertarianizm to kolejny przykład na to, że spójność to chochlik malutkich umysłów. Nie, to nie znaczy, że małe rozumki szukają spójności, tylko, że poszukiwanie spójności za wszelką cenę robi z Ciebie mały rozumek. Sprzeczności da się przezwyciężyć, ale jeśli przezwyciężasz je pozornie, kurcząc swoje poglądy, to po prostu głupie. Chyba, że ostatecznie nie są one dla Ciebie ważne, tylko sama spójność.

I nie chodzi o logiczną spójność. W logice nie używa się języka polskiego od jakiegoś czasu i jak się uprzesz, to zinterpretujesz sobie funktory do woli, nie będzie to miało tylko sensu.

EDITH: Ha jest, kurwa. Bez napisów, Pepe, to ten w marynarce:

EDITH: a najbardziej boli, że potem jest taka fajna scena o tym, jak im jednak udaje się zrobić coś sensowniejszego, znaczy: wojsko bez salutowania i wyraźnych szefów.

Komentarze 4 to “Propertarianie”

  1. a mnie w tym momencie też coś zabolalo choć w przeciwieństwie do libertarian nie utożsamiam tak bardzo wolności z jakkolwiek rozumianą własnością. ją bym mu pozwolił nazywać możliwość uprawy swojej ziemi pod warunkiem że nie da mu to jakiejś nadmiernej lokalnie władzy (np. kontroli nad rzadkimi surowcami). nie chodzi bowiem o to żeby wszystko kontrolowac, ale o to czy dominujący sposób gospodarowania daje komuś dużo władzy nad innymi. a odpowiedzi na to nie da się zamkmąc w jakichś prostych formułkach.

  2. Haha, właśnie zorientowałem się, że obecnie stoję tam gdzie Ty. Haha.

  3. tam gdzie stało zomo? :-)

  4. Widzę siebie jako raczej tego, oficera politycznego na tyłach. Ostatnio dowiedziałem się, że jak nie chce, żeby jeden bił drugiego, to jestem totalitarystą. Idę za ciosem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s