Brzydkie, białe nacieki na twardej i mięsistej, czarnej materii

Bob Black bywa genijalny. Np. w tekście „The Libertarian As Conservative„. Bardzo trafnie tłumaczy, dlaczego antyetatyzm jest groźny i dlaczego libertarianizm ograniczający się do niego jest bardzo kiepską propozycją. Ale nawet geniusz popełnia błędy. Oto jeden z nich:

Imagine that you are a Martian anthropologist specializing in Terran studies and equipped with the finest in telescopes and video equipment. You have not yet deciphered any Terran language and so you can only record what Earthlings do, not their shared misconceptions as to what they’re doing and why. However, you can gauge roughly when they’re doing what they want and when they’re doing something else. Your first important discovery is that Earthlings devote nearly all their time to unwelcome activities. The only important exception is a dwindling set of hunter-gatherer groups unperturbed by governments, churches and schools who devote some four hours a day to subsistence activities which so closely resemble the leisure activities of the privileged classes in industrial capitalist countries that you are uncertain whether to describe what they do as work or play. But the state and the market are eradicating these holdouts and you very properly concentrate on the almost all-inclusive world-system which, for all its evident internal antagonisms as epitomized in war, is much the same everywhere. The Terran young, you further observe, are almost wholly subject to the impositions of the family and the school, sometimes seconded by the church and occasionally the state. The adults often assemble in families too, but the place where they pass the most time and submit to the closest control is at work. Thus, without even entering into the question of the world economy’s ultimate dictation within narrow limits of everybody’s productive activity, it’s apparent that the source of the greatest direct duress experienced by the ordinary adult is not the state but rather the business that employs him. Your foreman or supervisor gives you more or-else orders in a week than the police do in a decade.

Teza, jakoby marsjanin mógł zobaczyć coś więcej w kapitalizmie jest absurdalna. Tak kompletnie. Problemem libertarian nie jest to, że o to oni nie patrzą w sposób wystarczająco nie uprzedzony – problemem jest to, że oni odrzucają te przesądy, bez których libertarianizm traci sens. To właśnie nasz sposób mówienia o kapitalizmie (co co innego krytykuje Black, jak nie prokapitalizm libertarian) ujawnia jego największe potworności.
Co zobaczyłby marsjanin? Ludzi robiących to, co opisał Black, ale nie widziałby symboliki tego, co robią. Znaczenie tego, co się mówi oczywiście przejawia się w działaniu, okej. Ale jeśli nie znasz języka, to np. nie widzisz, jak bardzo bezsensownie stworzenia mówią o tym, co robią, jak bardzo okłamują sami siebie i innych, lub jak stosują przemoc symboliczną w ochronie systemu. A kapitalizm trwa między innymi dlatego, że ludzie używają w pewien sposób języka. Ba – przecież o tym jest artykuł Blacka, nie?
Stąd badacz nie znający języka miałby bardzo poważny problem w zrozumieniu tego, co się dzieje. Może nawet sytuacja nie wydałaby mu się tak nieznośna. Zwłaszcza, jeśliby nie pojmował ludzkiego języka. Bo wtedy nie mógłby uprawiać antropologi uczestniczącej, a kapitalizm trzeba poczuć, żeby dobrze go zrozumieć. Prawda?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s