Chcesz grać, to trzymaj się reguł, więc przede wszystkim – rób co chcesz.

Libertarianizm jest drażniący, jeśli jest tylko pewną zasadą postępowania. Zasady są logicznie wtórne względem tego, co mają regulować. Gdybyśmy nie mieli przedmiotu do opisania zasadami, czyli określenia, co ma się mu przydarzać, a co nie powinno – zasady nie miałyby sensu.
Co chce uregulować libertarianizm? Nie ludzką autonomię. Autonomia człowieka jest normatywna, ta autonomia, o którą chodzi libertarianom. Wydawało mi się, że jest inaczej, ale nie. Autonomia jest dopuszczalnym zakresem wolności. Człowiekowi, w zgodzie z libertarianizmem, wolno robić ze sobą, co tylko zechce. Libertarianie chcą więc regulować człowieka, rozumianego inaczej, niż jako przedstawiciela gatunku homo sapiens. Dlaczego inaczej? Bo nie chodzi o to, jaką będzie miał genetykę ten człowiek, ważne natomiast, by był w stanie działać celowo i działać świadomie (stąd ludźmi mogą być i inne zwierzęta niż ludzie).
Ludzkie działania mogą się niweczyć, jedne drugie mogą. W zgodzie z libertarianizmem jest to zakazane. Ale czy to jest możliwe?
Tak, w perspektywie historycznej. Jeden może zacząć robić coś wcześniej, nikomu nie przeszkadzając. Jeśli ktoś wcześniej wie, że ten pierwszy jeden coś zaczął robić, powinien się on powstrzymać od przeszkadzania mu. Czy zawsze? Zasada kolejności, uprzywilejowująca tego, kto będzie pierwszy, nie wydaje się doskonała – skoro działania mogą się niweczyć, to przecież nie tylko te, które już są mogą być zniweczone przez te, które nastąpią po nich. Można zrobić coś takiego, co uniemożliwi innym w ogóle dążenie do czegoś w przyszłości. I skoro człowiek, każdy, powinien móc dążyć do swoich celów, to nie może być tak, by osoba, która zaczęła wcześniej coś robić odbierała innym możliwości działania.
Wnioski są ważne – jeśli zdobyłeś coś pierwszy, to to usprawiedliwia twoje prawo do korzystania ze środków umożliwiających działanie. A skoro tak, to usprawiedliwionym jest też uniemożliwianie innym korzystania z tych środków, jak To przyjmuje większość libertarian, choć w większości idą za daleko – dopuszczają, by ktoś mógł kontrolować, za pomocą przymusu, coś, choć sam z tym nic nie robi, nie osiąga żadnych innych celów, niż kontrola. Jest to niedopuszczalne, bo jeśli ktoś chce tylko odganiać innych od jakiejś rzeczy, to jest to tożsame z chęcią niweczenia cudzych planów i niczego innego. A skoro tak – własność nie wydaje się być instytucją dająca się usprawiedliwić na gruncie libertarianizmu.
No dobra, ale to wszystko daremne. Nie jestem libertarianinem, z zupełnie innego powdu, niż to się zdaje libertarianom z jednego takiego forum. Nie jestem, bo libertarianizm to projekt polityki dla wszystkich. A ja nie mam kłopotów z jedzeniem mięsa. I jestem gotów zmusić moich bliskich, żeby nie zrobili sobie krzywdy. To niezgodne z libertarianizmem i ja to doskonale wiem. I dalej jestem w stanie to zrobić. A to znaczy, że libertarianizm jest nonsensowny – jest pomyślany jako projekt dla każdego i wymaga ode mnie, żebym robił to, czego robić nie moge, dopóki się nie zmienię. Jak napisałem na początku – zasady chcące ustalać normy dla fikcji są bezsensowne. A jasiu wegetarianin jest fikcją, tak samo jak jasiu znoszący cierpienia bliskich tylko dlatego, że oni chcą cierpieć lub są za głupi, by pojąć, że konsekwencje ich działań przyniosą im cierpienie.
Co zabawne jestem wciaż w pewnym sensie anarchistą – nienawidzę władzy, nawet gdy ja ją sprawuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s