Archiwum dla Październik, 2010

Anarchizm bezprzymiotnikowy smaczny i zdrowy

Posted in Uncategorized with tags , , , , , on Październik 26, 2010 by Jaś Skoczowski

Rozmawiam ja sobie teraz a forum anarchistycznym z wolnościowym komunistą i buttersem. Pomijam odloty buttersa (odloty względne, po prostu moja chmura i jego są tak odległe, choć, wydaje mi się, tak strasznie podobne), ważne, co prezentuje politycznie, a prezentuje chyba coś podobnego do Wielkiego Małego Człowieka – bardzo specyficzną propagandę komunizmu wolnościowego. W skrócie – prezentują komunizm jako TINA, jako coś bez alternatywnego. Co za brednia.
Większość projektów anarchistycznych dotyczących czegokolwiek zderzy się z masą ludzi puszczonych wolno albo nie rozmawiamy o anarchizmie. Jakkolwiek reformy czy rewolucje (widzicie jakaś różnice, poza istotna, ale ilościową?), by być wolnościowymi muszą postawić znaczącą i dużą liczbę ludzi wobec ogromnej wolności osobistej. Nie dlatego, że wprowadzi się to lub tamto – wystarczy, że opadną struktury władzy i nikt nie będzie ich nadzorował, i tresował. Oczywiście jakiś program pozytywny, za czymś, a nie tylko przeciwko, jest niezbędny – i choćby komunizm (wolnościowy, muszę to dodawać?) spełnia, moim zdaniem, wszystkie warunki programu libertariańskiego w ekonomii, ale mutualizm – oczywiście też. Ale kształt dowolnego rozwiązania musi być poddany procesowi bardzo radykalnych negocjacji, a to znaczy, że strony tych negocjacji muszą posiadać mniej-więcej równe siły przetargowe na początku, w trakcie i na końcu. A to znaczy, że komuniści nie tylko będą mieli narzędzia do wprowadzania komunizmu osłabione – czasem nie mogą ich w ogóle mieć. Nie mogą stworzyć specjalnej policji sprawdzającej, czy ludzie nie chowają monet po obcasach czy handlują czymś na boku. Lepiej, żeby w ogóle nie sprawdzali, czy się nie bogacą. Inwigilacja to nie jest coś miłego z perspektywy libertarianina, nawet jak jest komunistą, prawda? Nie mogą tez wymuszać siłą posłuszeństwa pracowników, bo kto to widział, żeby tak robił porządny komunista czy socjalista? I zazwyczaj zresztą tego nie proponują, ale jakoś nie chcą się zgodzić na myśl, że mogą z tego powstać struktury rynkowe – choć ok, czasem oni rynek rozumieją sobie bardzo po swojemu i w ten sposób mogą sobie poradzić z problemem wspierania maksymalnie dobrowolnej, i szanującej autonomię jednostki, budowy społeczeństwa ze sprzeciwem wobec jakiejkolwiek ekonomii rynkowej. W każdym bądź razie, nie widzę miejsca dla podejścia przynajmniej Wielkiego Małego Człowieka – że o to komunizm jest najlepszy z najlepszych. Raz: przecież nie dal mnie, a dwa: co z tego, skoro jego zrealizowanie to nie jest prosta sprawa, tak samo jak mutualizmu lub czegokolwiek, jeśli naprawdę miałyby powstać warunki do zaistnienia anarchizmu. Stąd przekonanie, że warto realizować jeden projekt tylko, jest tożsame z przekonaniem przekonaniem, że nie warto próbować anarchizmu.

Stąd dla mnie ważniejsze jest odwoływanie się do antyautorytaryzmu, niż wskazywanie na określone rozwiązania ekonomiczne. Odwołanie się do tak abstrakcyjnego postulatu ma wady, ale ma wielką zaletę – naprawdę bez niego anarchizmu wyobrazić sobie nie potrafię.

This i Call Pride

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , on Październik 18, 2010 by Jaś Skoczowski

Toto.

EDITH moja droga: co gdy coś spotyka Mnie takiego, że już tak mogę z Nią tak jak ze sobą prawie. gdzie jest moja miłość własna, no kurwa, ja Cię proszę moja droga? Jak bardzo muszę siebie oszukiwać?
Ona: Noooooooooooo no, Drogi Janie.
Editha, najsłodsza!: Nie wiem, czy Cię Cię kiedyś taką widziałem, a siedzę Ci w pępku. I tam powoli się rozchodzę na ciało?
Ona: No.
Edi, to Ci powiem, czasami: Wkurza mnie twoje milczenie, wiesz? Robisz mi to nie pierwszy raz.
Ona: Zakrzykiwanie siebie nic Ci nie da.
No dobra: Kocham Ja.
Ona: Ja też i proszę, nie baw się w ważenie, kto, jak, co, bardziej.
razem: [śmiech]

i roześmiała się. i pobiegła dalej, roześmiana. jak ja siebie nie-cierpię za to.
za te złośliwe, głupkowate uśmiechy.
ale mój Diabeł już woła.
prawie tupie nóżką. dla draki.

EDITH: tak, poporawiałem ten tekścik u góry.

Egoism in love

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Październik 13, 2010 by Jaś Skoczowski

Co jeśli chcę drugiej osoby. Chcę, żeby była i chcę być niej blisko, ale nie chcę kontrolować? Czemu chcę? Bo tylko wolna mnie cieszy. Załóżmy, że lubię dzikie zwierzęta. Se popatrzeć. Lubię, jak same przychodzą mi do łózka, wgramalają się pod kołdrę i grzeją brzuch. Słodko mi od tego w ustach i lżej na piersi.

Wtedy chcę sobie używać. I szczęśliwy jestem, bo sobie używam. Tak. Używam, ich. Są dla mnie po coś – żeby mi było dobrze. Tyle, że dla mnie są dobre, bo czuje, że są.

Ale co to znaczy, że czuje, że są? Przecież co to jest kot, co to jest kobieta, co to jest sowa w nocy to ja wiem od innych, nie od siebie. Oczywiście, nie wszystko wiem, obserwuję, poprawiam to, co mi inni włożyli do głowy, ale to leży na moim grzebiecie i żebym mógł na to spojrzeć – muszę to zdjąć, rozłożyć, popatrzeć. I odwracam wzrok od kochanej osoby. I wszystko dla niej, by jakoś do niej dotrzeć.

Egoista potrafi kochać, tak, tyle, że musi mieć poczucie humoru.

Ps. I co na to stary Max, twierdzący, że „nie jesteśmy sobie nic dłużni?” :D