Archiwum dla Sierpień, 2010

wiersz: hipoteza

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , on Sierpień 30, 2010 by Jaś Skoczowski

jeśli Dania była więzieniem
to świat, jaki dali nam w spadku
nasi kochani
dziadziusiowie
babciowie
tatusiowie
mamusiowie
i całe żywe morze
paplających ciotek
jest psychiatrykiem
w którym każdy z nich jest
pielęgniarką
salową
kucharką
lekarzem
czasem nawet
ordynatorem
którego kolejności po Bogu nie pamiętam, ale owszem
blisko
cieplutko

i jeśli Dania była więzieniem
a poza światem nie ma nic
to bardzo chciałbym w to nic
wtulić się. a przecież się nie da

i jeśli Dania była więzieniem
to nikt z nas nie jest zdrowy na rozumie
i być może nawet nie potrafi normalnie czuć
może nawet patrzeć
słuchać

być może wolność to tylko brak krat żelaznych
być może tylko ich naginanie.

miłość całym naszym prawem, miłość podług woli.

Dlaczego w dzisiejszych czasach nie wystarczy być psem

Posted in Uncategorized with tags , , , on Sierpień 14, 2010 by Jaś Skoczowski

Pies, dawno, dawno temu (podaję za jakąś lekturką o życiu Sumerów) był postrzegany jako szkodnik w stylu lisa – nie dbał, że ktoś się wysilał, po prostu żarł, niszcząc trzodę czy plony. Gdyby (gdbybybybanie alert) to był pogląd wciąż popularny wśród Greków, jakoś by mi to wytłumaczyło, dlaczego cynicy byli cynikami i symbolem ich był pies. Tak zwani cynicy chcieli rządzić się samymi sobą i uważali, że dla każdego to jest dobra rzecz rządzić się samym sobą. Wnioskuję, że w takim razie dla nikogo nie jest dobrze być rządzonym. Zgadzam się w z tym wnioskiem po całości, dobrze o tym wiecie.

Ale jeśli tak, to teraz lepszym symbolem cynizmu (cynicyzm brzmi źle. Inteligentni czytelnicy powinni się połapać, że nie piszę postawie wątpienia w to, że człowiek może sam z siebie zrobić komuś dobrze) dziś byłby kot – bardzo niezależne stworzenie, często szkodliwe. Kot w dodatku jest zwierzęciem wygodnym i potrafiącym być niekonsekwentnym, jeśli mu się to opłaca. Obrazi się, ale żreć i tak przyjdzie, i będzie o jedzenie prosił. Rozpierdoli dom na kawałki, bo mu odbije, ale potem udobrucha pańcie/pana prawie mdłym od słodkości wyrazem pyszczka. Zrobi to specjalnie.

Czyli: obecnie cynizm ma wciąż dla mnie sens, tak jak miał sens dla ludzi mówiących innym językiem i obracających w swoich głowach i dyskusjach nieco inne pomysły. Ponad dwa tysiące lat temu od wymyślenia go. Tylko ma głupią nazwę odwołującą do głupiego obrazu. I był zbyt konsekwentny – jeśli ktoś chce autonomii, to jest idiotą, akceptując tylko absolutną autonomię. Umiejętność rozmiękczania naszych uwikłań, także społecznych, jest dużo bardziej cyniczna, niż walenie konia w miejscach publicznych (choć, czemu nie, czemu nie). Rzekłem.

Trolling is art

Posted in Uncategorized with tags , , on Sierpień 13, 2010 by Jaś Skoczowski

Nawet nie wiem, czy to nie jest jakiś myks myksa ze ścinki. Ale wygląda słodko. Oraz: może amerykanie rzeczywiście ocalili Niemców przed Niemcami, ale nie przed Hannsem-Martinem Schleyerem. Zresztą, ja bym zrobił pewnie tak jak amerykanie i też bym ich nie ratował przed nim. Wyręczyłby mnie RAF.

Gdzie zaczyna się polityka?

Posted in Uncategorized with tags , , , on Sierpień 12, 2010 by Jaś Skoczowski

W moim przypadku gdzieś w moim ciele, zapewne trochę w okolicach członka, trochę odbytu, trochę żołądka. Mózg jest sekretarzem, co prawda – pierwszym sekretarzem, ale sekretarzem. Po prostu jestem i to już czyni mnie politycznym, i tak, to brzmi jak bardzo kiepskie odwołanie do Arystotelesa, kiepskie, bo przecież nie znam Arystotelesa.

Jestem czymś wymiernym, co czuje i siebie kocha. To jest początek mojej polityki i to nie wybiega dalej. Uważam to za bardzo radykalny początek, być może w moim przypadku mało dalej rozwinięty, ale sam w sobie – radykalny. Wbrew pozorom ta perspektywa bardzo wiele problemów rozwiązuje, pozostawia jednak jeden ważny na swoim miejscu.

Nie ma problemu hierarchii wartości dla mnie – jest jedna, ta moja. Nie ma problemu też procedur, które mógłbym zaakceptować, by tę hierarchię wcielić w życie. Będzie to dowolna procedura, o ile zrealizuje moje wartości, czyli w zasadzie żadne wartości – po prostu zrobię wszystko by zaspokoić mój głód tego, co mi się podoba i smakuje. Mój egoizm czyni mnie bezwzględnym.

To oznacza, że tak, zdepczę (chciałem napisać zdeptam i mnie poprawiono) wolność tych, których wolność będzie mi nie w smak. Nie czyni to ze mnie przeciwnika cudzej wolności, bo cudzą wolność kocham tylko trochę mniej od mojej. Ale to ja kocham i dlatego chcę być libertarianinem.

I ta deklaracja nie miałaby sensu, gdyby nie jedna prosta rzecz – tak wyrażona postawa jest nie do uniknięcia. Gdybym nie kochał, czego kocham (lubię ocierać się o banał, uwielbiam, to najlepsza forma ocieractwa, jaką znam, tak, kurwa), a kochałbym co innego, nie byłoby siły, by ta wizja polityczna by mi odpowiadała. I nie wierzę, że inaczej jest z wami. Przekonajcie mnie, że możecie mieć poglądy polityczne, które was odpychają od samych siebie. Jasne, możecie czuć do siebie wstręt, jasne, yhem. Tylko, że to co nazywacie wstrętem jest dość trudnym do pojęcia uczuciem, jeśli skierowujecie to na siebie. Albo inaczej: jest mniej więcej tym samym wstrętem, z którym niektórzy walą konia lub oglądają pornografię, lub jedno i drugie. Stąd okej, może to nie jest miłość, ale wasz ekwiwalent mojej miłości do moich poglądów. Ja po prostu lubię zachowywać higienę psychiczną i się siebie nie wypieram.

Ale jeśli bez waszego umiłowania (czy czegokolwiektam, co sprawia, że wybieracie takie, a nie inne poglądy, wpływające tak, a nie inaczej na wasze bycie z innymi) nie bylibyście politycznie tym, czym jesteście, to znaczy, że bez was nie byłoby żadnej polityki. Jest więc tak, że nie tylko polityka (czyli zarówno czyjeś poglądy, jak i działania polityczne) jest wszędobylska, jest też tak, że polityka zawsze jest czymś osobistym i osobistym być musi. A skoro tak, to wystarczy odrobina sympatii do was i chcę, byście mogli robić co chcecie. I odrobina sympatii do siebie, bym życzył sobie tego samego dla siebie.

No to kurwa, skoro banał plus sympatia daje libertarianizm, to gdzie są KURWA ci libertarianie, ja się pytam? Ta, pozostaje jeden problem, istotny – problem konfliktu interesów, konfliktu interesów nie do pogodzenia. Tylko, że ten konflikt nie znika, gdy odrzucacie egoizm czy sympatię do innych, czy jedno i drugie.

A pytam się, bo jeśli więcej ludzi zacznie żyć jak wolnościowcy, będzie się radykalizowało w dążeniu do swojej wolności w poszanowaniu cudzej, to mnie będzie lepiej. I muszę wyfapać swoją frustrację na blogasku, który ma 40 wejść dziennie, bo na razie nawet libertarianie czasem popierają niewolnictwo. Zamiast robić swoje.

Człowiek nie ma wartości, jeśli nie jest wolny

Posted in Uncategorized with tags , , , , , on Sierpień 3, 2010 by Jaś Skoczowski

Jeśli nie jesteś jakiś, nie możesz mieć też przypisanej temu czemuś wartości moralnej, czy jak ją tam nazwać (nie możesz np. podobać się i nie podobać). Nie możesz być kimś bez wyborów. Pewne smutne ciule twierdzą, na podstawie badań, że w ogóle nie wybieramy, bo im się wydaje, że wybór musi wyglądać tak, jak im się wydaje, że powinien. A ja twierdzę tylko, że wygląda inaczej, ale dalej jest np. moim wyborem. Mój wybór jest wyborem tego czegoś, co nazywam mrocznympączusiem i przy sprzyjających okolicznościach (np. jeśli potrafię wskazać komuś siebie palcem) wszyscy wiedzą, o kim mowa. A skoro tak, nie ma problemu „wolnej woli”, działamy wolno gdy czujemy, że chcemy zrobić, to co robimy i działając wolno działamy z „wolnej woli”. Nie widzę sensu poszukiwania innego rozumienia wolnej woli. Wolna wola objawia się niewymuszonym działaniem kogoś. Do wskazania niewymuszania działania kogoś potrzebne jest by mógł on wypowiedzieć się co do tego, czy chce coś robić, czy nie, szczerze (lub objawia się wszystkim tym, z czego można wnioskować zgodę działającego na to, co robi). Tylko od jego opinii zależy, czy działał swobodnie, czy nie. Nawet jeśli cały świat to tylko wielki mechanizm w pozytywce starego pierdziela z brodą, w którym wszystko co się dzieje musi się stać.

Kiedy więc działanie jest wymuszone? Kiedy ktoś może poczuć, że jest wymuszone (napisałem może, nie napisałem czuje). Czyli jak celujesz we mnie miotłą, a ja tym czuję się zmuszony, to mnie zmuszasz. Ale zmuszasz mnie tez, gdy mnie oszukujesz, bo mógłbym nie chcieć zrobić tego, co robię chcąc, gdybym pewne rzeczy wiedział.

Nasze czyny mówią o tym, kim jesteśmy. To kim jesteśmy decyduje, jaką wartość nam można przyznać. Jeśli nie możemy wybierać, czyli działać tak, jak chcemy, nie mamy żadnej wartości, bo nie jesteśmy sprawcami swoich czynów. Czy człowiek bez wartości może być czegokolwiek godny? Czy może w takim razie być pozbawiony np. prawa do niezakłóconego spania, gdy chce spać i jednocześnie być chroniony w swej godności?

Poliamoryzm zrewizytowany

Posted in Uncategorized with tags , on Sierpień 3, 2010 by Jaś Skoczowski

Dalej uważam, że jak najbardziej sensownie można żyć z kilkoma kochanymi osobami na raz. Ale mnie się nie chce już szukać Drugiej Kobiety Mojego Życia, jebie mnie niezaangażowany seks, a nie ja jego i zanim sprawy się odwróciłyby, myślę, że bym się zestarzał, więc chcę być w tej chwili z jedną kobietą, do końca jej życia, bo myślę, że ją przeżyję, starsza jest.

Wszystkie byty są nienormatywne.

Posted in Uncategorized with tags , , on Sierpień 3, 2010 by Jaś Skoczowski

Tak jak napisałem w opisie, tak widzę świat. Wiem, że mogą istnieć inne perspektywy, ale dla mnie byty nie mają wymiaru normatywnego. Gdy mówię o normach, mówię o czymś dla mnie bezsensownym (nie bezsensownym w ogóle, ale wogól nie jest miejscem, w którym mieszkam i jest miejscem, w którym mieszkać najzwyczajniej nie mogę). Wszystkie prawa i obowiązki, o ile nie są umowami, są niczem dla mniem.

To nie jest uboga perspektywa. Ona jest co najmniej równie bogata, co perspektywa normatywistów, dowolnych. Ale ma jedną zasadę porządkowania mniej, bo jeśli nie ma norm, to nie ma zastosowania do zasady „to co jest normą klasyfikuj do norm”. Świat, w swoim bogactwie, wydaje mi się bardziej płaskim, bo dla mnie brakuje w nim norm, choć oczywiście piętrzy się inaczej, ze względu na inne rozróżnienia, która akceptuje.

Dla mnie nie ma norm, więc dla mnie odwoływanie się do norm niczego nie usprawiedliwia. Dobro i zło są zawsze kwestią wyboru, a że jestem bardzo egoistyczny, wybieram co najwyżej zawsze to, co dobre dla mnie, a to może być złem.

I tu mogę na chwilę przestać zafapiać się sobą.