Autonomia, poznawanie, ludzkie stada

Zespoły ludzkie nie mają poglądów. Grupy nie mają narzędzi do wyznawania poglądów, ludzie jak najbardziej – to ludzie mówią, piszą i podobno mają mózgi, na czym się kompletnie nie znam, ale wiem, że jest. Jednocześnie zindywidualizowanie poglądów sprawia, że poglądy nigdy nie tworzą, przynajmniej obecnie, składnego systemu wiedzy. Może kiedyś, dawno, dawno temu można było posiąść pewien zespół poglądów w pojedynkę, bo poglądów, która dało się wypracować było mało. Ale teraz tak nie jest. Produkuje się więc przekonania tak, że poszczególni ludzie, pracujący zresztą w sposób zorganizowany budują fragmenty siatki wiedzy, urzędując tylko na pewnym jej obszarze w dodatku. System wiedzy jest pod kontrolą kolektywów, nie jednostek.

Systemy wiedzy nie ograniczają się do systemu wiedzy zwanej naukową, ba, wiedzą naukowa, przynajmniej do niedawna, nie była autonomiczna względem innych sposobów myślenia, a są ludzie (np. niektóre i niektórzy myśliciele feministyczni), sugerujący, że np. taka dziedzina, jak psychologia ewolucyjna jest zdominowana przez seksistowskie schematy myślenia. Systemy wiedzy jednocześnie są źródłami etosu – wiedza nie jest działalnością oderwaną od działania. Zwłaszcza w obszarach pozanaukowych widać to wyraźnie – przekonania właściwe dla jakiejś kultury kształtują zachowania ludzi dotkniętych tą kulturą. „Tą kulturą” czyli zachowaniami innych ludzi, pszepaństwo, nie puszczam się metodologicznego indywidualizmu, nienie, wciąż trzymam się go kurczowo.

Część wiedzy zawartej w systemach wiedzy dotyczy tego, kim jesteśmy i jak powinniśmy naszą tożsamość odkrywać. Pomijając już to, że sama metoda poznawania siebie jest normatywna, sam nasz charakter może być normatywny, poza tym nawet jeśli nie będzie, to przecież dziedziczymy po współziomkach i przodkach także gusty. Tak więc jesteśmy tworami wspólnot. To jak zachowujemy się zależy od tego, wśród jakich ludzi wzrastaliśmy.

W tym miejscu kol. Fronesis twierdzi, że to przekreśla ludzką autonomię. I ja nie wiem dlaczego. Być może myśli tak dlatego, że jednostka w ogóle nie może być autonomiczna, bo nie może się całkiem wyizolować. Ale to przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, czy jednostki jako takie mogą coś od siebie dodawać do siatki wiedzy, kształtując swoje poglądy. Mogą. Jednostki są twórcze. A ponieważ to jest siatka wiedzy, ponieważ poszczególne punkty tej siatki są ze sobą powiązane i kształtują swoją treść, to zmiana jednego fragmentu zawsze wpływa na całą sieć, pytanie tylko w jakim stopniu? W takim, w jakim pozwala ona na to.

To że inni nas kształtują nie musi nas pozbawiać autonomii – wiedza przekazana nam przez innych, zarówno jej treść, jak i sposób jej przekazania może ułatwiać nam dalsze tworzenie wiedzy. W tym wiedzy o sobie. Stąd libertarianizm (rozumiany jako postulat maksymalizacji autonomii każdej jednostki) może postulować coś złego, ale nie coś bezsensownego. Można tworzyć takie metody pozyskiwania wiedzy i takie systemy, że o to ktoś łatwo będzie mógł wchodzić w posiadanie wiedzy i jednocześnie w zakresie, w którym wiedza będzie go określała, będzie miał istotny wpływ na jej treść. Czemu nie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s