Anarchistyczny kontraktarianizm

O kontraktarianizmie pisałem kupę czasu i nie pamiętam co. Ale teraz już bardzo wyraźnie czuję, że jestem pewnego rodzaju kontaktarianinem, czego zauważenie zresztą nie wymaga wielkiej inteligencji i sytuacja ta mi nie schlebia, bo długo zwlekałem z zauważeniem tego.

Kontraktarianizm, przynajmniej w mojej wersji, to preferowanie takich relacji międzyludzkich, które mają charakter zgody wszystkich stron. Uważam, że tylko gdy nie istnieje wyraźnie wyróżniony ośrodek władzy taka sytuacja jest możliwa, jestem więc anarchistą. Zgoda musi być wyrażana przez podmiot zgody, w sposób bezdyskusyjny, lub muszą istnieć bardzo, bardzo przekonujące argumenty, że go wyraża (czyli: rozkosz czasem dobiera nam głos). A to znaczy, że ciężar dowodu zawsze leży na tym, kto twierdzi, że umowa została zawarta. Uważam, że jest wyjątkowo wątpliwe, gdy jedna ze stron umowy posiada zdolność do skutecznego zmuszenia drugiej do działania, stąd istnienie państwa wyklucza kontrakt między ludźmi sprawującymi władzę państwową, a poddanymi tego państwa. Tak więc mój kontraktarianizm jest słabym narzędziem do usprawiedliwiania jakiegokolwiek ładu politycznego, jest raczej narzędziem do wątpienia. Przyjmując go nigdy nie mogę być pewny, czy mam do czynienia z anarchizmem. Oczywiście, mogę mieć podejrzenia. To wszystko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s