Archiwum dla Maj, 2010

Autonomia, poznawanie, ludzkie stada

Posted in Uncategorized with tags , , on Maj 31, 2010 by Jaś Skoczowski

Zespoły ludzkie nie mają poglądów. Grupy nie mają narzędzi do wyznawania poglądów, ludzie jak najbardziej – to ludzie mówią, piszą i podobno mają mózgi, na czym się kompletnie nie znam, ale wiem, że jest. Jednocześnie zindywidualizowanie poglądów sprawia, że poglądy nigdy nie tworzą, przynajmniej obecnie, składnego systemu wiedzy. Może kiedyś, dawno, dawno temu można było posiąść pewien zespół poglądów w pojedynkę, bo poglądów, która dało się wypracować było mało. Ale teraz tak nie jest. Produkuje się więc przekonania tak, że poszczególni ludzie, pracujący zresztą w sposób zorganizowany budują fragmenty siatki wiedzy, urzędując tylko na pewnym jej obszarze w dodatku. System wiedzy jest pod kontrolą kolektywów, nie jednostek.

Systemy wiedzy nie ograniczają się do systemu wiedzy zwanej naukową, ba, wiedzą naukowa, przynajmniej do niedawna, nie była autonomiczna względem innych sposobów myślenia, a są ludzie (np. niektóre i niektórzy myśliciele feministyczni), sugerujący, że np. taka dziedzina, jak psychologia ewolucyjna jest zdominowana przez seksistowskie schematy myślenia. Systemy wiedzy jednocześnie są źródłami etosu – wiedza nie jest działalnością oderwaną od działania. Zwłaszcza w obszarach pozanaukowych widać to wyraźnie – przekonania właściwe dla jakiejś kultury kształtują zachowania ludzi dotkniętych tą kulturą. „Tą kulturą” czyli zachowaniami innych ludzi, pszepaństwo, nie puszczam się metodologicznego indywidualizmu, nienie, wciąż trzymam się go kurczowo.

Część wiedzy zawartej w systemach wiedzy dotyczy tego, kim jesteśmy i jak powinniśmy naszą tożsamość odkrywać. Pomijając już to, że sama metoda poznawania siebie jest normatywna, sam nasz charakter może być normatywny, poza tym nawet jeśli nie będzie, to przecież dziedziczymy po współziomkach i przodkach także gusty. Tak więc jesteśmy tworami wspólnot. To jak zachowujemy się zależy od tego, wśród jakich ludzi wzrastaliśmy.

W tym miejscu kol. Fronesis twierdzi, że to przekreśla ludzką autonomię. I ja nie wiem dlaczego. Być może myśli tak dlatego, że jednostka w ogóle nie może być autonomiczna, bo nie może się całkiem wyizolować. Ale to przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, czy jednostki jako takie mogą coś od siebie dodawać do siatki wiedzy, kształtując swoje poglądy. Mogą. Jednostki są twórcze. A ponieważ to jest siatka wiedzy, ponieważ poszczególne punkty tej siatki są ze sobą powiązane i kształtują swoją treść, to zmiana jednego fragmentu zawsze wpływa na całą sieć, pytanie tylko w jakim stopniu? W takim, w jakim pozwala ona na to.

To że inni nas kształtują nie musi nas pozbawiać autonomii – wiedza przekazana nam przez innych, zarówno jej treść, jak i sposób jej przekazania może ułatwiać nam dalsze tworzenie wiedzy. W tym wiedzy o sobie. Stąd libertarianizm (rozumiany jako postulat maksymalizacji autonomii każdej jednostki) może postulować coś złego, ale nie coś bezsensownego. Można tworzyć takie metody pozyskiwania wiedzy i takie systemy, że o to ktoś łatwo będzie mógł wchodzić w posiadanie wiedzy i jednocześnie w zakresie, w którym wiedza będzie go określała, będzie miał istotny wpływ na jej treść. Czemu nie?

Anarchistyczny kontraktarianizm

Posted in Uncategorized with tags , , on Maj 23, 2010 by Jaś Skoczowski

O kontraktarianizmie pisałem kupę czasu i nie pamiętam co. Ale teraz już bardzo wyraźnie czuję, że jestem pewnego rodzaju kontaktarianinem, czego zauważenie zresztą nie wymaga wielkiej inteligencji i sytuacja ta mi nie schlebia, bo długo zwlekałem z zauważeniem tego.

Kontraktarianizm, przynajmniej w mojej wersji, to preferowanie takich relacji międzyludzkich, które mają charakter zgody wszystkich stron. Uważam, że tylko gdy nie istnieje wyraźnie wyróżniony ośrodek władzy taka sytuacja jest możliwa, jestem więc anarchistą. Zgoda musi być wyrażana przez podmiot zgody, w sposób bezdyskusyjny, lub muszą istnieć bardzo, bardzo przekonujące argumenty, że go wyraża (czyli: rozkosz czasem dobiera nam głos). A to znaczy, że ciężar dowodu zawsze leży na tym, kto twierdzi, że umowa została zawarta. Uważam, że jest wyjątkowo wątpliwe, gdy jedna ze stron umowy posiada zdolność do skutecznego zmuszenia drugiej do działania, stąd istnienie państwa wyklucza kontrakt między ludźmi sprawującymi władzę państwową, a poddanymi tego państwa. Tak więc mój kontraktarianizm jest słabym narzędziem do usprawiedliwiania jakiegokolwiek ładu politycznego, jest raczej narzędziem do wątpienia. Przyjmując go nigdy nie mogę być pewny, czy mam do czynienia z anarchizmem. Oczywiście, mogę mieć podejrzenia. To wszystko.

jeśli dorzecznym jest

Posted in Uncategorized with tags , , on Maj 20, 2010 by Jaś Skoczowski

jeśli dorzecznym jest to najbardziej
co najbardziej mogę uchwycić
i czym mogę potem wywijać najbardziej swobodnie
to najbardziej realny jest
kawałek wilgotnego, czarnego asfaltu po którym wracam do domu
pijany
patrząc w ponabijane gwiazdami niebo
i wtedy twoje jęki na nic się zdadzą
twoje protesty
twoje zaprzeczenia
możesz słać nawet gdzieś listy
i tak je zatupię
jeśli dorzecznym jestem ja, nie ma Ciebie, gdy jesteś nieproszony

patrząc w księżyc
zapomnę o sobie i o drodze
poczuję się jak w pułapce, którą zastawił księżyc, to przecież takie miłe
roześmieje się i tak strzepnę siebie, i drogę
do domu dojdę już bez niej
lekko opadnę na łóżko
będzie nic

Zbanował Mnie! ZBANOWAŁ! MAMAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!11111111111111111111111111111111oneoejeden

Posted in Uncategorized on Maj 14, 2010 by Jaś Skoczowski

Like, przez cały ten czas kontrolował policję – a zgodzisz się chyba, że kontrolowanie policji to dość ważny element władzy na jakimś terenie.

Nie. Nie jeśli ta policja dopiero po roku od przejęcia terenu przez „anarchistyczne bojówki” może coś wskórać. ie, jeśli potrzebuje 6 miesięcy od rozwalenia najsilniejszej organizacji militarnej na danym terenie (Durruti zginał w listopadzie 36tego).

@bartoszcze

Regulacja prawa autorskiego ma charakter międzynarodowy. Jeżeli odczuwasz potrzebę przedyskutowania problemu swoich praw do swojej książki w kontekście międzygalaktycznym, to zajmuj tym Twoją starą, nie mnie.

Kolega nie pojął niestety, że nie rozmawiamy o żadnym prawodawstwie, tylko o słuszności jakiegoś prawodawstwa ze względu na charakter dóbr intelektualnych.

Reszta tutaj.

Gdy wnioski nie chcą chadzać daleko

Posted in Uncategorized with tags , , on Maj 4, 2010 by Jaś Skoczowski

Czasem jest dobrze. Zaproponowałem w wywiadzie i chyba nie tylko (ale gdzie, to już nie pamiętam, sorry), pewną propozycję zestawu cnót: egoizm, empatia, antyautorytaryzm i poszanowanie dla autonomii jednostki. Dlaczego wolę wskazywać cnoty niż zasady? Bo nie pozwalają na daleko idące wnioski, większość wniosków wynikających z tego, że ktoś wyróżnia się tym lub tamtym jest nie taka oczywista. A jednocześnie zachowuje się to, o co chodzi.

Człowiek egoistyczny nie poświęci całkiem siebie dla nikogo i niczego, człowiek współczujący nie może olewać całkiem czyjegoś cierpienia, człowiek antyautorytarny nie może być całkiem posłuszny, człowiek szanujący ludzką autonomię nie dąży do absolutnej kontroli, a kontrola w ogóle może być dla niego pożyteczna, ale nie jest warta sama w sobie nic. Stąd zagłodzenie na śmierć, przy podejściu konsekwencjalistycznym jest sukinsyństwem dla tak scharakteryzowanego liberarianina czy anarchisty, ale nie – palenie w barze, gdzie nie ma wentylacji. Po prostu jest dużo bardziej jasne, że zagłodznie kogoś (wbrew temu komuś) jest na przekór empatii i poszanowaniu autonomii. Wydaje mi się, że jasnych punktów jest dużo mniej.

I to zaleta. Gdy nie można wyciągnąć wielu wniosków dotyczących tego, co komu nie wolno, to dobrze. Moja propozycja jest mało wydajna i dlatego jest dobra, bo jest propozycją ograniczania ludzkiej wolności. Jeśli wziąć ją sobie do serca, to nagle spora część ludzkiej aktywności nie jest ani do promowania, ani do odrzucenia. Granice, które zakreśla moja wizja czterech cnót są bardzo szerokie. Szersze choćby od propertarianizmu. Jest tak, ponieważ o ile konsekwentnie wprowadzony propertarianizm nie pozwala pielęgnować przynajmniej empatii (moim zdaniem nie tylko), cztery cnoty pozwalają, z odstępstwami, na realizowanie zarówno projektu propertariańskiego, jak wielu innych.

Oczywiście, moja propozycja ma pewnie tez pierdylion wad. Ja wielu nie widzę, ale jedną mogę wskazać bez problemu – wyobrażam sobie, że są ludzie, którzy tych 4 cnót nie mogliby zbyt zrównoważyć, a cnoty te mogą się kłócić.