Zakaz-srakaz

Ustawa o paleniu uświadomiła mi, jak bardzo mi niewygodnie w myśleniu, zgodnie z którym jakiś prawodawca (choćby kompletnie fikcyjny) ustala, jak powinno być. Zamiast tego interesuję mnie, by każda jednostka była prawodawcą dla samego siebie. Spór – czy mogę palić w czyjejś knajpie, czy nie, bez wskazania osoby, która chce mi to uniemożliwić i scharakteryzowania mnie (zwłaszcza chodzi o opis mnie i innych stron konfliktu relatywny – czyli w jakich relacjach jesteśmy do ludzi) w ogóle nie ma sensu z mojej perspektywy. I oczywiście w zależności od tego, jaka by była ta charakterystyka, rozstrzygnięcie byłoby wolnościowe lub nie.

Wszelkie abstra(c)hujące od tego rozwiązania rozstrzygnięcia są skazane na to, by być propozycjami ograniczenia czyjejś autonomii, takimi bardzo wątpliwymi już, bo jak współczuć komuś określonemu tak abstrakcyjnie, że nie bardzo zna się np. cele które wybiera, motywacje, zespół reakcji. A taki bywa adresat przepisu, ten jeden, którego można wydedukować z tekstu przepisu, nie? No więc moim zdaniem to trudne. A jeśli tak, należałoby podejmowania takich decyzji unikać po prostu.

Kolejny argument za tym, by monopole przemocy były jak najrzadsze i jak najmniejsze terytorialnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s