Archiwum dla Styczeń, 2010

Posted in Uncategorized with tags , , , on Styczeń 29, 2010 by Jaś Skoczowski

Nawet gdybym był tylko częścią czegoś wielkiego i nie miał żadnych praw dalej bym czuł, także czuł krzywdę i czuł się dobrze. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji znajdują się inni. Nie sprawia to, że zrzeszanie się i rozbratywanie się jest w jakiś sposób niedopuszczalne, wręcz przeciwnie – świetnie da się pogodzić myśl o takiej kondycji ludzi z myślą, że mogą wchodzić ze sobą w różne relacje. Nie wyklucza to też tego, że relacje te będą ich określały.

Niech mi więc ktoś teraz wytłumaczy, dlaczego sympatyczny (jak: zdolny do sympatii), empatyczny egoista miałby jakoby być koniecznie zwolennikiem lub przeciwnikiem silnych praw własności, wolnego rynku, komunizmu, moralizmu, amoralizmu etc.? Przecież to zależy od gustu jednostki. Oczywiście – nieznane mi prawa rządzące światem mogą sprawiać, że albo współczucie/sympatia, albo egoizm będą niemożliwe przy pewnym zestawie zasad, które miałyby organizować życie ludzi z ludźmi – stąd pewnego gustu mój egoistyczny wrażliwiec nie podzieli. Ale niby które to są? I dlaczego? Poza tym, nawet jeśli, to nawet gdyby ich nie było, dalej byłbym jednostką w tym sensie, że czułbym siebie jako siebie, a to co nie jest mną pozstawałoby kimś lub czymś innych. Cholera. Dammit.

Ps. Pobożny stirnerianin może uznać, żę moralizm jest nie do pogodzenia z egoizmem. A moim zdaniem jest tylko z perspektyw egoistcyznej głupi. A to nie to samo. Możesz być egoistą, czyli wysoko siebie cenić i jednocześnie być bardzo przywiązanym do przestrzegania pewnych zasad zachowania ze względu na ich słuszność i to w dodatku – słuszność niezależną od twoich odczuć względem tych zasad. Czemu nie? Ja najwyżej będę Ci współćzuł.

O byciu sobą. A i tak, o egoizmie też.

Posted in Uncategorized with tags , , on Styczeń 19, 2010 by Jaś Skoczowski

Kolejny zresztą raz.  Napisałem (chyba, a jak nie – takie mnie myśli naszły), że bezsensu jest twierdzić, że można być i być nietożsamym ze samym sobą jednocześnie (i nie chodzi mi o to, że to sprzeczne, chodziło mi o to, że to niewygodny pomysł). Robiłem to w ramach samokrytyki – najpierw twierdziłem, że można (albo mi się zdawało, że twierdziłem itd. Oh, well, moja wewnętrzna rzeczywistość co najwyżej jest tak bogata, że mam wyjebane na zewnętrzną). A teraz sobie tak myślę i mam inną myśl, która przypomina odbicie piłeczki w moim wewnętrznym duchowym pingpongu – no tak, to dość głupi pomysł, by twierdzić, że jestem nietożsamy z ze wszystkim, nawet sobą. Ale czy tożsamość czyni mnie mną?

Jaś Skoczowski to Jaś Skoczowski, ale czy to sprawia, że jestem Jasiem Skoczowski? W jaki sposób niby (przebywanie na blog de Bart mnie na tyle skrzywiło, że odruchowo chcę napisać: siłom wiązań chemicznych!)? Dlaczego jestem tym, a nie tamtym, cholera (dammit, bitch!)? W dodatku – mogę się przecież zmienić i wtedy będę tym kimś zmienionym, a nie tym kimś, kto jest teraz.

Jeśli człowiek, wiedząc to, chce być egoistą, działać ze względu na swoje widzimisię, a nie kształtować swoje widzimisię ze względu na rzeczy nie będące jego widzimisiem, to zetknie się z pytaniem – a dlaczego niby mam się uważać za to lub tamto? I jak ma sobie niby odpowiedzieć? Czemu miałby uznać się choćby za Jasia Skoczowskiego? Bo? Tak jest słusznie/ładnie/dobrze/grzecznie i wypada?

Hyhy

Posted in Uncategorized with tags , on Styczeń 13, 2010 by Jaś Skoczowski

W moim najukochańszym tekście, jaki powstał na ziemi, całkiem prawdopodobne, że jest napisane

Niebo i ziemia nie są łaskawi,

traktują ludzi jak słomiane psy.

Mędrcy nie są łaskawi

i traktują ludzi jak słomiane psy.

Słomiane psy w chinach dawnych, podobno, najpierw się chołubiło w jakieś święta, a potem deptało/paliło, jak tylko święta minęły.

Uwielbiam ten fragment, cudownie wyraża moje podejście do wartości ludzi jako takich i w sumie można zastosować tę regułę do czegokolwiek innego, co mogłoby mieć wartość.

Kocham was, ale nie zamierzam się tym za bardzo ograniczać. Kocham też siebie i mam z tą miłością tak samo.

Genijalne, czyli etyka pożycia seksualnego po katolicku.

Posted in Uncategorized with tags , , , , on Styczeń 5, 2010 by Jaś Skoczowski

akt małżeński jest całkowitym oddaniem się małżonków sobie nawzajem w miłości bezwarunkowej, zaś antykoncepcja niszczy tę całkowitą akceptację partnera, wyłączając z niej dar płodności.

Czyli: jeśli On chce, Ona chce i Ona jest akurat płodna w te dni, to Ona akceptuje siebie, On akceptuje Ją, bo nie idą do łóżka. Spryt na poziomie przedszkolaka, polegajacy na tym, że traktuje się drugiego człowieka tak, jakby jego wola nie była jego częścią i jakby niespełnienie swojej woli nie było brakiem akceptacji dla niej, czyli też dla kogoś w tej części, w której ten ktoś jest swoim chceniem.

Oficjalna wykładnia comisie podoba w sprawie automatów do gier

Posted in Uncategorized with tags , on Styczeń 5, 2010 by Jaś Skoczowski

Takich hazardowych. Podoba mi się pełna swoboda. Ludziom zatroskonamy o los uzależnionych polecam forsowanie powstania z publicznych środków (lub finasowanie ich ze środków prywatnych) ośrodków odwykowych, albo jeszcze lepiej – wypłacania uzależnionym zapomogi, żeby mogli się dalej świetnie bawić, bez szkody dla rodziny. W ten sposób i hazardziści, i inni byliby swobodni w wyborze rozrywek, nie? Hyhy.

O błogosławiona niekonsekwencji moja

Posted in Uncategorized with tags , , on Styczeń 4, 2010 by Jaś Skoczowski

Ze względu na moje maniewyjebanie na może będzie i tak, że będę jadł mięso-so-so. Żal wśród fanów, radość wśród wrogów?

Wnioseczki

Posted in Uncategorized with tags , , on Styczeń 1, 2010 by Jaś Skoczowski

Z koleżanką na fajce rozmwialiśmy o tym, jak to niby szanować autonomie (hyhyhehe, spierdalaj kurwa, jesteśmy na filozofii), w którym momencie jej naruszenie jest niedopuszczalne i doszliśmy do wniosku, że takie, które nie jest zgodne z empatią i sympatią. No bo reszta, jeśli nie chcę się (a nie chcę, hyhy) zanurzać w tematykę praw człowieka/jednostki, sprowadza się do realizacji egoistycznych interesów i jeśli ludzie po prostu się nie lubią i nie chcą się w siebie wczuwać, to przejebane.

Hyhy i znowu zbanalizowałem libertarianizm do poziomu filozofii miłych, pluszowych misiów.