Archiwum dla Grudzień, 2009

Sylogizm i komentarz do niego

Posted in Uncategorized with tags , on Grudzień 26, 2009 by Jaś Skoczowski

Jeśli lubisz robić co chcesz robić i nie chcesz przeszkadzać innym to jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby żyć w zgodzie i łączy na pewne odległe, ale jednak pokrewieństwo. Nie gwarantuje wiele, ale daje pewną malutką nadzieję. Tworzy bardzo kruchy mościk dal naszych myśli, mogą one przebiegać ode mnie do Ciebie i na odwrót. Jeśli dodamy do tego, że nie chcemy tego spierdolić, to po co, to dlaczego nie mielibyśmy uznać, że warto dalej pielęgnować ten nasz wspólny gust?

Stąd…

Posted in Uncategorized with tags on Grudzień 23, 2009 by Jaś Skoczowski

nic nie może być do końca dobre, nic złe, nic nawet obojętne. Zawsze jest coś warte raczej przemilczenia, niż wypowiedzenia, co nie znaczy, że warto wszystko przemilczeć. I nie ma wiele w tym do rozumienia, trzeba to poczuć, żeby poczuć, bo nie da się poczuć zrozumieniem. Nie jestem też pewny, czy poczucie ze zrozumieniem dużo zmienia. Natomiast inaczej myśli się o świecie, gdy się już to poczuje. Każdy, nawet najbanalniejszy jego kawałek wydaje się inny. Przypomina igraszkę, choćby był groźny jak diabli.

To trochę przypomina depresję, ale jest miłe. Hym i ummm… Nom… No.

Piękno

Posted in Uncategorized with tags , on Grudzień 18, 2009 by Jaś Skoczowski

Nie dbam, czy mi się tylko wydaje, czy to jest właśnie takie, czyli piękne i dlatego jest piękne – bo nie dbam. Bo jak umrę, to moja obojętność wobec tej kwestii nie będzie większa. Bo wszystko mi lepiej smakuje, każda sekunda mojego życia jest bardziej jędrna, każdy oddech bardziej pożywny, gdy tego słucham.

Eh…

Posted in Uncategorized with tags , , on Grudzień 15, 2009 by Jaś Skoczowski

Przyznawanie się do błędów boli.

I uwaga na końcu, w formie pytania: jaka niby jest różnica między posłuszeństwem samej normie, bezkrytycznym, a posłuszeństwem wobec autorytetu?

Eh, dziecko, to proste: jeśli norma jest na tyle precyzyjna, by wynikały z niej normy praktyczne (odpowiada na pytanie co robić tak, że naprawdę da się stwierdzić, że ktoś z nią postępuje), to jest szansa, że będzie się wiedziało, czy posłuszeństwo jakiejś zasadzie będzie prowadzić do okrucieństwa, czy nie. A w przypadku posłuszeństwa autorytetowi tak nie jest. Proste. Acz, oczywiście można byc jeszcze posłusznym normom, bo są ,a nie dlatego, że ich wykonanie nie razi w nasze wartości.

Diablątko-miała-rację. <3. Cmokcmokcmok.

Dylemat: czy raczej być nie-sobą, czy pierdolić?

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , on Grudzień 1, 2009 by Jaś Skoczowski

Hyhyhy, takie napuszone tytuły po prostu, jak to mówią na internatach, FTW. Mogę rozumieć siebie jako z czymś tożsamego, lub nie. Ten drugi sposób rozumienia siebie przysparza mi mnóstwo kłopotów, bo ostatecznie chyba musiałbym przyjąć egzotyczne rozumienie słowa tożsamość (inne niż w przypadku rozumienia tożsamości jako funktora logicznego stwierdzającego tożsamość logiczną między myślami, czyli wtw), albo sobie poszybować poza logikę klasyczną, a ona taka fajna. Poza tym, ekhm, doskonale rozumiem ludzi, którzy będą powątpiewać, że ja nie jestem wyrażalny, przecież gadają do kogoś, kogo jakoś rozpoznają, więc pewnie – jakoś sobie potrafią przedstawić, a to sugeruje jakiś opis, a ten zapewne – będzie sam ze sobą tożsamy.

Natomiast założenie, że jednak dałoby się mnie scharakteryzować ma tę wadę, że o to można byłoby mnie scharakteryzować jako objętego jakąś normą zachowania. I to może w osobnikach takich jak ja budzić bunt, bo ja nie lubię „powinieneś” i w ramach konsekwencji zdążyłem znielubić też „wolno Ci”, „możesz”, „masz prawo”, o ile takie rozpatruję się pewną absolutną słuszność takich zwrotów, że ją wyrażają, a nie np. zgodność z pewnym kodeksem norm. I skoro moją tożsamość można określić normatywnie (a czemu nie?), to czy to nie jest taki zamach na moją, autonomię zrobiony za pomocą języka?

Nie. Język czy sposób myślenia sam w sobie nie odbiera nam autonomii, to bajka i dosyć groźna, bo skłania do zawieszenia dalszych dociekań.ależ odbiera, eh, kurwa, zawsze muszę jebnąć coś, co potem widzę jako babol. Przecież jednym z uprawnionych elementów charakterystyki każdego człowieka jest też opis tego, czego on chce. I nie ma nic błędnego w stwierdzeniu, że choć ktoś jest zobowiązany do czegoś, to wcale nie chce tego zrobić, tak samo, jak nie ma żadnego błędu w opisie kogoś, kto nie chce korzystać ze swojej wolności (braku determinacji normatywnej jakiegoś zachowania) lub prawa.

Wybieram więc drugą opcję: pierdolę, o ile mogę. Nawet jeśli ja, całkiem zupełnie opisywalny ja, jestem zobowiązany do czegoś, to głęboko to pierdolę, mam wyjebane, chuja na to kładę. Robię tylko to co chcę, tylko ze względu na whim, gust, zachciankę, smak, kaprys. IIHAAAAAAAAAAAA.