Archiwum dla Listopad, 2009

Dlaczego nieposłuszeństwo jest cnotą.

Posted in Uncategorized with tags , , , , , on Listopad 24, 2009 by Jaś Skoczowski

A posłuszeństwo nie. Cnotą, jeśli w ogóle cenimy cudzą wolność i cenimy współczucie, i cenimy brak bólu, rozkosz u innych. Dlaczego? Dlatego. Zauważcie jedno – Ci ludzie nie byli obojętni wobec współczucia, wobec cierpienia, pewnie szanowali dość spory zakres wolności innych, bo na to wskazuje to, że nie byli obojętni na cierpienie i cenili sobie współczucie. Ale robili, co im kazano. To nie jest więc dowód na to, że nie jesteśmy zdolni do empatii czy libertarianizmu, rozumianego jako pogląd wyznaczający wolność człowieka jako wartość na szczycie hierarchii wartości. Tylko, że jesteśmy zdolni do posłuszeństwa dla samego posłuszeństwa, na które nie mają wpływu nasze aksjologiczne i normatywne przekonania, o ile uznajemy kogoś za autorytet deontologiczny i że to posłuszeństwo bardzo łatwo może doprowadzić do rzeczy przerażających, więc warto trenować nieposłuszeństwo. Nie tylko współczucie, nie tylko poszanowanie dla czyjejś wolności, ale samo, tępe, głupie nieposłuszeństwo. Bo nie ma granic które oddzieliłyby porządnych posłusznych od nieporządnych. Ba, u osób bardzo nieporządnych, np. psychopatów, nie da się stwierdzić posłuszeństwa, bo właśnie brak jest niezgodności pomiędzy ich wartościowaniem i gustem normatywnym, a wykonywanymi poleceniami. Kolesie odstępujący od eksperymentu, nawet Ci, którzy robili to w pierwszej jego fazie, opisywali swoje uczucia podobnie do tych, którzy dochodzili do ostatniej fazy. Jedni po prostu byli w stanie się sprzeciwić wcześniej, drudzy nie. Nie jest więc tak, że przed byciem potworem chroni umiejętność współczucia i szacunek dla ludzkiej autonomii. Potworem może nie być dopiero ten, kto potrafi się buntować. Stąd znowu Św. Max miał kurwa rację – nie tylko wolność może być ważna, ważne jest, jak się ją zdobędzie. Wolność zdobyta samemu jest bardziej wartościowa. Oczywiście, czego już Max Stirner nie napisał i może miał to w dupie, jest to ważne głównie dla ludzi kochających ludzi. Choć w sumie on pod koniec tej swojej pierdolenie dużej cegły podkreślił, że po prostu kocha ludzi, nawet takich dla niego anonimowych, i ludzkość, itd. Więc może jak najbardziej był świadomy tych zależności.

I uwaga na końcu, w formie pytania: jaka niby jest różnica między posłuszeństwem samej normie, bezkrytycznym, a posłuszeństwem wobec autorytetu?

Ps. Przy czym można być nieposłusznym, ale jednak robić to, co ktoś każe. Bez związku z tym, że każe. Nie potrzebuję Bozi, czy Tatusia, żeby nie mieć ochoty np. na znęcanie się nad staruszkami. Jeśli więc ktoś mi to nakaże, to zmarnuje troszkę tlenu, ja i tak będę robił swoje.

A jeszcze inaczej to…

Posted in Uncategorized with tags , on Listopad 19, 2009 by Jaś Skoczowski

nie wiem, czy już tego pomysłu nie wrzucałem, ale w razie czego się powtórzę – no w sumie moge być też nie tyle nietożsamy z czymkolwiek bądź, ale też mogę po prostu nie dbać nadmiernie o moją tożsamość, a na pewno – nie traktować jej jako wartości samej w sobie. I to sprawia, że jestem gotów działać w oderwaniu do tego, kim jestem, o ile tylko to możliwe.

Dzieląc włos na 23trojo…

Posted in Uncategorized with tags , , on Listopad 17, 2009 by Jaś Skoczowski

Ojojojojo… Anarchista jest przeciwnikiem władzy jako takiej. Zdaje sobie czasem sprawę, jak jego bunt jest bezsensowny, bo cholernie trudno obyć się bez jakiejkolwiek władzy, ale dalej, z uporem maniaka, jest przeciwny władzy (uwaga: ja nie twierdzę, że anarchizm jest bezsensowny cąłkiem, tylko, że bezsensowny). Anarchoindywidualista to po prostu koleś, który chce sobą rządzić jak najmniej wchodząc innym w drogę. Ale cel jest prosty – zdobyć maksimum kontroli nad sobą przy minimum zniewalania innych. A to jak najbardziej dopuszcza zniewalanie. I to nie tak, że ja sobie wziąłem nazwę i na mocy arbitralnej decyzji sobie ją przyznałem czemuśtam – twierdzę, że to, co się nazywa anarchoindywidualizmem właśnie takie było zazwyczaj.

Hahahaha, dziwko, feel the diffrence i tak, właśnie znalazłem sobie inna nazwę dla mnie, niż „anarchista”, jak mi dobrze, sialala, co z tego, żę podobna ona jest.

„Egoizm logiczny”

Posted in Uncategorized with tags , on Listopad 15, 2009 by Jaś Skoczowski

Kurwa, jaka mi durna nazwa do głowy wpadła. No ale inna nie wpadła, ta, no to dalej idziemy. Wy, Drodzy Czytelnicy z Długim Stażem (Drodzy Kurwa W Większości Milczący Kurwa Czytelnicy Kurwa Z Długim Stażem? Kurwakurwakurwakurwakurwa), zapewne już to znacie, bo sami żeście to wyczytali, ale ja nigdy tego nie nazwałem, to teraz nazwałem, wiem, że ciulowo, ale nazwałem. No więc – egoizm logiczny to pogląd, zgodnie z którym pewne określone myślenie o jednostce sprawia, że dowolne umotywowane działanie jest umotywowane egoistyczne. Bo o ile jednostka chce działać, to chce. Nie ma możliwości, żeby nie chciała i chciała zarazem. A jeśli chce, to nie ma mowy o poświęceniu i samozaparciu. Bo chocby chciała bardzo robić tego, czego nie chce robić, to hehe no fucking way.

Nazywam to egoizmem logicznym, bo to nie jest żaden opis domniemywanych przeżyć niczyich, tylko – opis tego, jakie w ogóle opisy można badać ze względu na ich prawdziwość czy fałszywośc, czy każdą inna wartość logiczną. Po prostu przy wymienionych założeniach altruizm rozumiany jako samopoświęcenie nie mieści się w schemacie myślenia o działaniu jednostki.

Miałem kupić coś i tak se myśle przed ladą prosze Pani, a kolejka stoi kurwa…

Posted in Uncategorized with tags , , , on Listopad 14, 2009 by Jaś Skoczowski

Jaka może być ukryta motywacja stojąca za chęcią robienia tego co dobre, słuszne itd.? Dlaczego robić to co słuszne, w oderwaniu od tego, że ktoś może mi dać w łeb za inne zachowanie? To jest podobno stare pytanie, nie mogę tego potwierdzić, przecież ja się raczej nie znam, podkreślam tylko, że ja go nie wymyśliłem, więc innych chyba tez wierciło gdzieś w kiszce.

Nie chodzi mi o to, skąd mogę wiedzieć, że coś jest dobre lub złe. Tu mam pogląd taki, że wyjaśnień jest mnóstwo, od najprostszego realizmu bezpośredniego zaczynając – że mamy wgląd w charakterystykę normatywną danej sytuacji i tyle. To wyjaśnienie zresztą bardzo mi się podoba właśnie ze względu na prostotę. Ja się pytam, czemu ma mnie obchodzić słuszność? Wiem, że pewnie pytam się raz kolejny, czemu, no ale czemu?

Kiedy możesz milczeć i nie dawać znaku

Posted in Uncategorized with tags on Listopad 10, 2009 by Jaś Skoczowski

Żadnego znaku czegokolwiek. Tak też może być i wtedy okazuje się, że wszystko zostaje, choć możesz to najwyżej nazwać, ale już nie opisywać. Wtedy śmiejesz się ze słów i z liter, z ich tańców i śmiesznych póz, w których zastygają. Wtedy chcesz jakby trochę płakać nad tym, co widzisz (czy widzisz? Skoro widzisz coś, to już piszesz, że to widzisz. Widzisz więc akurat to?)  czy słyszysz, czy czujesz tym czy tamtym. Ale czy jakby? Czy płakać?

Just another anthem.

Posted in Uncategorized with tags , , , , , on Listopad 6, 2009 by Jaś Skoczowski

Interpretacja jest taka, że ta pioseneczka nie potrzebuje interpretacji.