Filozofują(c) Twoją Starą

Diogenes i Epikur, starzy znajomi, spotykają się w Śrubie. Diogenes przychodzi jako drugi, lekko spóźniony. Epikurowi świecą oczy, wstaje, rzuca się na Diogenesa, głośno śmieje, łapie go w objęcia. Diogenes przyjmuje to z cichym uśmiechem i zamawia małe piwo u Hermesa. Popijają. Diogenes pije pośpiesznie, moczy sobie brodę, oblewa koszulkę, po czym wciera w nią to co się mu ulało i podziwia dziurę: tę odsłaniającą pępek, tę koło żeber i tę, przez którą wychodzą włosy z torsu. Następnie szuka-patrzy, czy coś nie zostało na innych stolikach, żeby zlać. Kiedy już widzi i chce wstać, Epikur łapie go za nadgarstek i spogląda mu głęboko w oczy:
– Daj spokój, ja stawiam.
Diogi przyjmuje to prawie ze stoickim spokojem, choć błysk w jego oku zdradza lekkie, alkoholowe w swej genezie, podniecenie. No i piją dalej. I rozmawiają. Temat rozmowy nie jest tak ważny dla żadnego z nich, więc skaczą z polityki na filozofię nauki, z filozofii nauki do epistemologii, zatrzymują się przy ontologii dokładnie wtedy, kiedy ich stan nasączenia już nie pozwala im mówić wyraźnie, a w końcu kończą na kobietach i przyjaźni. Przecież nie będą mówili o tym, że Diogenesowi wysiadło ogrzewanie, right?

Gdy jest po wszystkim, wyjść może tylko jeden i on nie wie, jak ma na imię. Przy drzwiach zatrzymuje go Hermes. Delikatnie muska palcami jego powieki, te się zamykają, bierze go na ręce (skojarzenia z Pietą wskazane albo i nie) i zanosi do piwnicy, po czym zamyka ją na klucz. Jutro jak zwykle obudzą go krzykiem i stukotem. Ech..e

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s