Archiwum dla Czerwiec, 2009

Niektóre sprawy mnie przerastają…

Posted in Uncategorized with tags , on Czerwiec 29, 2009 by Jaś Skoczowski

Ktoś, według maszynki, która sprawdza, z jakich stron żeście tu weszli, wchodzi z tego -> http://282362.blox.pl/html/983041,720898.html adresu na blogaska. Tyle, że jak klikam na ten adres, to mnie blox łaskawie informuje, że takiego blogu to oni u siebie nie mają. O co chodzi ja się pytam się?

No nie zgadniecie, co? Anarchizm!

Posted in Uncategorized with tags , , on Czerwiec 28, 2009 by Jaś Skoczowski

W anarchizmie głupi jest sprzeciw wobec istnienia państwa, czyli skrajny antyetatyzm. Nie, nie zamierzam powtarzać tu starych argumentów etatystów. Nie uważam, że monopol przemocy musi być komuś przekazany, ani, że jego istnienie jest dobre, a nie złe (np. ze względu na to, że państwo dzięki niemu może być superarbitrem). Uważam, że monopol przemocy obecnie jest nieosiągnięty praktycznie nigdzie, a większość zadań państwa nie różni się od zadań bytów, które państwami nie są (co wynika jedno z drugiego). Państwa to duże organizacje, starają się kontrolować spore tereny i prawie zawsze – pobierać od ludzi zamieszkujących te tereny podatki/czynsz. Jednak, to nie są homogeniczne organizacje, można w nich wyróżnić wyraźne frakcje, a jeśli nie w nich ich wyróżnić, to przynajmniej w ich najbliższym otoczeniu, bo blisko nich znajdują się różne grupy wpływów, w postaci partii politycznych, wpływowych lobby, think-tanków itd. Frakcje te szarpią państwem w różne strony, w tym samym czasie – i to sprawia, że choćby państwo posiadało monopol jako całość, to jednak nie działa jak jedna organizacja. To osłabia efekt monopolu, a przecież gdyby on zaniknął całkiem, oznaczałoby to, że monopolu nie ma wcale. W dodatku frakcje państwa czy organizacje powiązane z nim często łamią zasady, które postuluje to państwo na swoim terenie. Można więc byłoby stwierdzić, że państwo w moim obrazku rozpada się prawie na kilka organizacji. Oprócz tego, o ile nie jest ono bardzo skuteczne, zazwyczaj na terenie państwa funkcjonują jednostki i grupy nie związane z nim, ale same stosujące przemoc w celu wymuszenia pewnych zasad, co też przełamuje monopol, a przynajmniej czyni go o wiele mniej ważnym.

A skoro tak, to odpada szczególny powód do buntowania się przeciwko istnieniu państwa. Mogę być przeciwny podatkom, przepisom nakazujący zbierać kupy po psach albo zakazującym obrzezania 13latek (nie, co najmniej w dwóch przypadkach na trzy, jeśli nie trzech na trzy, nie jestem przeciwny). Ale nie dlatego, że państwo je ustanawiające jest monopolistą przemocy, bo nie jest. Stąd anarchizm jest guuuuuuuuupi, o ile anarchizm jest antyetatyzmem. Bo wtedy jest postulatem bicia się z powietrzem.

Co ciekawe, choć państwo rozumiane jako monopol przemocy wydaje się pomysłem godnym porzucenia, jednak mit pokrewny pomaga ludziom robić wodę z mózgu. Chodzi o przekonanie, zgodnie z którym państwo jest bardzo szczególną organizacją. Jestem niedoukiem historycznym, poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy ten pogląd, zgodnie z którym państwo jest unikalnie-unikalne nie jest cholernie stary? Najpierw pewni ludzie uznawali się za synów Bogów albo sługów Synów Bożych. Potem pomazańców. Potem wynaleziono pomysł z fikcyjną umową, która zawiązywałaby wspólnotę. Ale zawsze chodziło o to, żeby nadać niepowszechności jakiejś grupie ludzi albo przynajmniej działaniom tej grupy. I ta niepowszechność miała uprawniać ich do władania innymi.

I ja podejrzewam po co – żeby cała reszta dawała się spokojnie doić, i strzyc. Państwo jest jeszcze jednym woo, podobnym do homeopatii – kolesie, którzy wmawiają ludziom pewne cechy, które jakoby posiada państwo, potrafią trzepać na tym niezłą kasę, a przynajmniej kontrolować innych i żyć dosyć spokojnie. Może czytaliście dyskusje z Orlińskim, wklejoną już raz gdzieś tu na blogasku? Moim zdaniem moje ostatnie pytanie, jakie zadałem w niej było ważne, a Orliński na nie nie odpowiedział. A, jeśli tego nie widać tam, ja się pytałem o to, czy rzeczywiście państwa godzą ludzkie interesy? Bo moim zdaniem tym się nie zajmują zazwyczaj, tylko są narzędziami raczej w osiąganiu celów wbrew komuś. A jeśli tak, to najwspółcześniejsza bajka, nadająca państwu status wyjątkowy, pada, bo nie ma żadnej umowy społecznej, wciąż napierdalamy się, aż miło, jak u Hobbesa i nie u Hobbesa zarazem. I to właśnie za sprawą tego czegoś, co miało nas jakoby godzić i ochraniać.

Dlaczego chcemy bić ZOMO?

Posted in Uncategorized with tags , , , on Czerwiec 28, 2009 by Jaś Skoczowski

Jak usprawiedliwić przed kimś chęć wyłącznego decydowanie o sobie i tylko sobie? Nijak. Chcę być suwerenem, bo mogę tego chcieć. I wykorzystuje do tego każdą okazję.

Normy, nawet jeśli w jakikolwiek sposób istnieją, są bytami absurdalnymi. A przynajmniej – absurdalnymi dla mnie. W jaki sposób norma różniłaby się od czegokolwiek innego? Co w jej odbiorze byłoby innego? Poznając ją czułbym się obezwładniony i działałbym zgodnie z nią? Zdarzyło mi się to kilka razy, ale zawsze ze strachu lub zahamowania. Nie dlatego, że spotkałem na swojej drodze cokolwiek normatywnego. Wątpię więc, że tym są normy. Ale jeśli nie tym, to jaki miałbym powód, by działać zgodnie z nimi. A jeśli tak – to dlaczego mam się usprawiedliwiać w najbardziej osobistym wyborze? Chcę być samorządny i chcę szanować to samo u innych. Wydaje mi się, że jeśli ktoś pojmuje choć odrobinę podobnie sprawę (a jak można ją pojmować inaczej?) normatywności, to wytłumaczenie mojej preferencji jest zbędne. Sama się przez się tłumaczy, jest zrozumiała i do zaakceptowania.

Hejt Spicz

Posted in Uncategorized with tags , , , , on Czerwiec 24, 2009 by Jaś Skoczowski

Na Toku mówią o „mowie nienawiści”. To się mi przypomniało – czy ktoś potrafi uzasadnić mi karanie za wypowiedź w przypadku innym, niż tym, w którym ktoś pod jej wpływem zrobił coś zakazanego?

Pan na Toku podkreśla, że przecież skazuje się ludzi w Europie za hejt spicze. No i co z tego? Karze się ludzi też za posiadanie marihuany, całe szczęście na zachodzie mniej surowo zazwyczaj, niż u nas. To raczej nie usprawiedliwia karania za mowę nienawiści.

Facet na Toku podkreśla (w zasadzie już podkreślał), że wzrasta od mowy nienawiści rasizm, bo doświadczenia badaczy to wykazują – nawet osoby o poglądach względnie tolerancyjnych wycofują się z nich, jak im się zaserwuje hejt spicza. No dobrze, ale dlaczego rasizm ma być czymś, co jest gorsze od przemocy policyjnej i więzienia dla rasistów?

Znam całe mnóstwo rasistów, w większości ich nie lubię (mojego ojca lubię, choć jest antysemitą, ale to wyjątek i lubię go pomimo). Ale są niegroźni. Ba, Ci ludzie, którzy mnie nienawidzą (a rzadko nienawidzą mnie za przynależenie do jakiejś rasy), są niegroźni zazwyczaj. Nienawiść nie prowadzi do przemocy sama w sobie.

No chyba, że ktoś chce mnie uświadomić, że się mylę? Jeśli nie, jestem przeciwnikiem kryminalizacji mowy nienawiści.

EDIT: Ten post jest znakiem zmiany zdania na pewien temat, a przynajmniej jakiegoś tam uściślenia. Na blogu Misekdomleka jak najbardziej akceptowałem uznanie podżegania za przestępstwo, teraz widocznie to neguję. Szczerze, nie pamiętam, czy wspierałem co innego, niż teraz wspieram, bo nie wiedziałem, że podżeganie ma taką, a nie inną definicję, czy po prostu akceptowałem świadomie coś innego. Dziś po prostu usłyszałem tą audycję z Toku fm i zmieniłem zdanie lub uściśliłem je. Edita wpieprzam dla postronnych lurkerów, co by mieli jasność, a pod wpływem uwag Misek.

Hugo-Badera przygody z transseksualizmem

Posted in Uncategorized with tags , , , on Czerwiec 23, 2009 by Jaś Skoczowski

Artykuł. Nom, chyba fajny, jeszcze czytam, podoba mnie się. Reakcja pani na artykuł o niej. A tu macie WTF z tego wpisu z blogu WO:

„No i zgoda, tylko dla Pani Ewy, albo Pana Kazia z Tych(ów?) nie ma to większego znaczenia, czy skrzywdzi ją GW w imię szczytnych ideałów, czy Tygodnik Górnośląski w imię taniej sensacji. ”

Zgoda. Ale tu nie chodzi tylko o panią Ewę i pana Kazia.

No to jeden – jedyny raz doznajcie z mojej strony taniego moralizmu: pierdól się szefie, ale najpierw mnie wytłumacz, dlaczego niby nie miałoby chodzić o panią Ewę? A najgorsze, że ja seryjnie lubię Orlińskiego. Znów czuję się jak dziewica w burdelu, co tam polazła, bo jej się firanki w oknach podobały.

EDIT: Co do jasności, ja się tu nie wymaNdrzam. Ja nie twierdzę, że ktoś tu coś złego zrobił. Ja po prostu wyrażam tępy sprzeciw. Może mi przejdzie.
EDIT: Owszem, u Orlińskiego jest mowa o tandeciarskim moralizmie. Nie tanim.
EDIT: A dzięki grzeczności Barta mam jeszcze to. Chciałem zauważyć, że wynika z tego, że JHB sobie się pobawił Ewą, a za to panowie z Tysola się pobawili swoimi czytelnikami kiedyś. Dziennikarstwo to fajny zawód. You can mindfuck all those nice people and say that You’re just doing it for the truth.

From my cloud

Posted in Uncategorized with tags , , on Czerwiec 20, 2009 by Jaś Skoczowski

Osiągnąłem wczoraj taki stan, w którym czułem się jak zastopowany uczuciowo. We wszystko niezangażowany. Moje uczucia stanęły i były kompletnie spokojne, i ciche. Mam tak ciągle i myślę, że to skutek studiowania filozofii i różnych dymków – coś mi poprzestawiały w głowie.

Wspaniałe uczucie, wiecie? Jestem cały czas otoczony nierozstrzygnięciami i jest mi tak błogo, i spokojnie.

EDIT: Ma być bardziej łagodna ustawa o in vitro. Jupi.
EDIT: Bardziej łagodny projekt ustawy. Dokładnie.

Radością trzeba się dzielić…

Posted in Uncategorized with tags , on Czerwiec 18, 2009 by Jaś Skoczowski

Ktoś wlazł do mojego grajdołka wpisując sobie w wyszukiwarkę słówko: panieneczki. I trafił tu. Hihihihihi.