Suwerenem być

Jednym z podstawowych postulatów anarchoindywidualizmu czy anarchoegoizmu (czy po prostu poglądu który wyznaje), jest taka maksymalizacja wolności każdej jednostki (w moim wypadku dotyczy to także jednostek nie-ludzi), która doprowadziłaby do nadania każdej z nich status suwerena politycznego. Suweren może żyć własnym prawem, każdy. Może też samodzielnie ustalać interpretacje swoich praw i one będą wiążące. Ten dość abstrakcyjny pomysł jest podstawową cechą odróżniająca mnie np. od anarchokapitalistów czy anarchokomunistów. I jedni, i drudzy postulują pewien zestaw określonych uprawnień, ja proponuje tylko sposób ustalania uprawnień.

Abstrakcyjność pomysłu w tym wypadku wydaje mi się zaletą, mniejakoindywidualiście – dlatego, że jest kolejnym sposobem zapobieżenia wyznaczania komuś granic dopuszczalnego działania bez jego udziału. Znaczenie czyjejś suwerenności może zdeterminować tylko ta osoba. Nikt inny. Żadne zasady zachowania, żadne obyczaje nie są wykonywane z poszanowaniem suwerenności jednostki, jeśli ona nie godzi się na nie. Czym więc mniej treści obiektywnej, niezależnej od podmiotu suwerenności, jest naszych poglądach na suwerenność, tym więcej swobody w jej określaniu ma suweren. A treści obiektywnej jest oczywiście tym mniej, czym bardziej jest ona oderwana od różnych kontekstów.

Oczywistą wadą tego poglądu jest to, że jajakoindywidualista nie wiem, jak nadać dokładnie wszystkim jednostkom suwerenność, a czasami nie chcę (sorry, NAMBLA, life is so fucking cruel – choć w sumie jestem przeciwny istnieniu wieku przyzwolenia) nie znam nawet sposobu ustalania kto jest jednostką, kto nie, który by mnie zadowolił.

Hm. I pomyśleć, że napisałem to wszystko tylko lewą dłonią. Fap, fap, fap, fap…

komentarzy 69 to “Suwerenem być”

  1. Lewą? to brawo.
    W zasadzie fajny ten twój anarcho-indywidualizm, ale jedynie w sytuacji gdy dochodzi się do niego – jak ty – samemu i „narzuca” (to nieodpowiednie tu słowo) sobie samemu jako sposób, styl życia vel światopogląd. ale teoria ta nie nadaje się do sformułowania w formie jakiegokolwiek prawa o zakresie obejmujacym wszystkich. ćzemu? Raz że jestem dość pesymistycznie ustosunkowana do „natury ludzkiej” (tu natura to też nieodpowiednie słowo, ale nie znajduję innego) i efekty były by iście hobbesowskie, dwa że ludzie często po prostu cholernie lubią te swoje normy, obyczaje, zakazy nakazy… dzięki nim, prosto i łatwo wiedzą jak żyć i w dodatku myślą że w tym tkwi (posłuszności normom) sens ich życia. Nie możesz, a nawet jeśli byś chciał nie możesz im tego i (nie jesteś nawet w stanie) zabronić. Bo kto wymyślił tę cholerną obyczajowość, opresywną normatywność jak nie my sami?

  2. Hobbesowskie skutki wcale nie muszą być złe (czyli „wojna każdego z każdym), jeżeli tylko ludzie mieliby podobne możliwości szkodzenia sobie. Bo wtedy prawie żadnej stronie nie opłacałoby się próbować, a większości raczej – robić tak, żeby ludzie się nie krzywdzili. W takiej sytuacji wpierdól dostaliby najbardziej szkodliwi dla reszty. Tak, wiem, że to mogliby być rudzi-dlatego-że-są-rudymi. Ale ja nie twierdzę, że hobbesowska sytuacja jest doskonała, tylko – że nie jest taka zła. Jest lepsza od obecnej sytuacji, moim zdaniem. Bo obecnie zasadniczo tak naprawdę toczy się „wojna wszystkich z wszystkimi”, tylko, że pewne klasy ludzi mają dużo więcej możliwości. Więc ja sobie myślę, że pesymizm dotyczący tego, kim są ludzie niekoniecznie musi się przekładać na pesymizm dotyczący tego, czy nie dałoby się żyć w świecie, w którym każdy ma więcej wolności (albo prawie każdy).

    I zgadzam się, że być może bez żadnych narzuconych zasad się nie da. Ale można minimalizować ich ilość, ograniczać ich zakres obowiązywania itd.

  3. Ta. tyle że ludzie nie mają podobnych możliwości szkodzenia sobie i nie jest możłiwe by mieli. Nie da się możliwości wszystkich uśrednić do jakiegos podobnego poziomu bez zastosowania terroru. a nawet wtedy, poziom ten nie będzie obejmowac tych co terror ustanowili.

  4. Nieprawda. 200 lat temu za krzywą grzywkę dostałabyś wpierdól, bo miałabyś nad sobą oberchuja męża, który tłukłby Cię pięścią ze sygnetem, bo „miałby prawo”. Teraz, choć siły fizycznej dalej masz mniej, możesz bo po prostu opuścić, jak podniesie głos – bo „masz prawo”. Ludzkie możliwości można równoważyć. I wcale te możliwości nie maleją.

  5. tak. możesz opuścić i iść pod most. bo macie wspólne, obiązone kredytem mieszkanie i zanim chuj dostanie sądowny nakaz wyprowadzenia się, ty prędzej będziesz wąchać kwiatki od spodu…. ta możliwość o której piszesz jest czysto teoretyczna jasiu, a nie faktyczna i w dodatku zaweża się, jeśli w ogóle, do naszej zachodnio-europejskiej kultury. formalna równość nie zmienia faktycznych różnic między ludźmi wynikających z tego kiedy, gdie, w jakim kraju, jakiej rodzinie, o jakiej i czy religii przyszłeś na świat, od tego czy jesteś w pełni sprawny fizycznie (widziesz, słyszysz, masz dwie sprawne nogi i dwie ręce) oraz tego jakie zdolności intelektualne posiadasz. Takie truzimy, o których chyba zapomniałeś…

  6. to co piszesz jest bardzo…młodzieńcze. zdesocjalizowana teoria wolnych elektronów nie potrafiących tworzyć wspólnoty czy jak kto woli społeczeństwa..bo do tego potrzeba dogadania się z resztą i wytyczenia granic własnego egoizmu. Tak powstaje prawo. tak powstaje państwo dzieło szatana? Amen.

  7. Nie zapomniałem, ale bardzo trudno byłoby Ci udowodnić, że jest jakaś kompletną niemożliwością np. wybicie się z poziomu 3 świata do obecnego statusu państw zachodnich – bo państwa zachodnie tego dokonały. I już dawno nie są kolonialne i utrzymują ten status. Jeśli chodzi o zależność kobiet od mężczyzn – singlów na wspomnianym zachodzie z tego co ja wiem przybywa, rozwody są bardzo częste.

  8. Jan(e)k – to jest nieprawda, co piszesz o mnie. Ja nie pisze o braku socjalizacji, tylko o suwerenności jednostek. One dalej na siebie mogą wpływać, nie mogą siebie gwałcić.

    A państwo naaaaaaaapeeeeeeeeeeewno nie powstaje i nie trwa na takiej zasadzie, na jakiej Ty to przestawiasz, chyba, że dogadywałeś z Tuskiem?

  9. troche uprościłem żeby ci z deka podkurwić. ale jak wyobrażasz sobie życie wielu osób na jednym terytorium jeśli każdy z tych osób ustala sobie własne prawa? moze ciebie nie dokońca zrozumiałem bo jesli każdy miałby inna liste własnych praw to jak miano by je respektowac.. to nierealne troche…

  10. Mielismy komunistyczna utopie, w glowach sadzą nam teraz kapitalistyczna utopie a ty Jasiu stworzyles indywidualistyczną utopie. ty piszesz o sumieniu, dokonales politycznego rozbioru sumienia i przedstawiles w swoich kategoriach.Dlaczego ktos mialby respektowac twoja wolnosc i twoje prawa? Jaka to tajemnicza sila musiala by zmuszac do respektowania suwernneosci? Ogolno ludzki szacunek? Mega sila rozgraniczajaca granice miedzy moja suwerennoscia a twoja? moze prawo boskie, prwo naturalne? Jest pewna grupa idiotow ktora niepodaje sie dzialaniu sumieniaitd lamia prawa ,suwerennosc ludzką, dlatego ludzie powolali prawo aby chronilo ich od takich nedorobkow socjalizacji.Poswiecajac maksymalna wolnosc na rzecz wyjatkowych sytuacji ze strony takich ludzi.Postulat twoj jest oderwany od rzeczywistych warunkow spolecznych, Stirner zas je widzial; pisal o silach ,prostych silach ,mocy ktora wyznacza granice miedzy luzmi [„sila przed prawem”] ty odebrales anarchoindywidualizmowi pojecie mocy [macht], nie stajemy sie od tak suwerenami, lecz moca swoją nabywamy samych siebie. Kto nie jest na tyle silny zeby stac si wlascielem samego siebie bedzie przemdiotem innego wlasciciela. Pojecie sily zbliza ten anarchoindywidualizm do rzeczywistosci.

  11. Jan(e)k – nie iwem, jak miałaby wyglądać taka wspólnota. Mogę podać jakieś fragmenty – nie wyobrażam sobie praktycznie torturowania wśród indywidualistów, daleko posuniętej prewencji.

    Narek – no jakbyś nie szanował mojej suwerenności, to byś nie szanował. Pffff. Najwyżej, jakbym mógł, to bym Cię zajebał. Jeśli dla Ciebie swoboda jednostki nie jest ważna, to nie przekonam Cię do niej. A jeśli jest ważna, to nie wiele zmieni to, że inni o nią nie dbają, bo będziesz fanboyem swojej i cudzej swobody. Co najwyżej może brakować Ci wyobraźni w realizacji swoich poglądów.

  12. Jasiu. W jakich kwestiach najbardziej ci dokucza brak owej swobody? Co bys robił takiego, czego nie możesz teraz, gdyby zaistniał na świecie twój anarchoindywidualizm? i co z faktycznymi ograniczeniami z którymi człowiek by się spotykał – np. np. tatuś by cię molestował, mamusia biła, nie dawali ci jesc i nie kupowali podręczników szkolnych i tym sposobem określili twoje szanse życiowe, albo wychowywałbyś się w domu dziecka i chciał dostać na wymarzone studia ale nie miał szans, bo nie miałbyś kasy i możliwości samorozwoju… te przykłady mozna by mnożyć. Co z wolnością tych, których przede wszystkim faktyczność życia ogranicza?

  13. Raczej twierdziłbym, że anarchoindywidualizm to praktyka, nie stan do osiągnięcia. Robiłbym to samo, tylko bardziej.

    Stąd istnienie przeciwności nie jest żadnym argumentem przeciw. Skoro są przeciwności, to ja staram się, o ile potrafię, je umniejszać.

  14. Jakbym nie szanowal twojej suwerennosci to ten caly postulat anarchoindywidualizmu rozbilby sie o rzeczywstosc. Ludzie przedewsyzstkim pragna bezpieczenstwa, a dopiero pozniej ‚suwerennosc’.Mysle ze tutaj zadnej praktyki, o praktyce moglibysmy mowic w przypadku Jedynego Stirnera, ja widze tylko ‚postulaty na temat suwerennosci’.Mag dobrze zauwazyla; nie mozna postrzegac ludzi atomistycznie, tylko organicystycznie; jestesmy wrodzeni w siebie ,tak naprawde trudno odnalesc granice miedzy mna a np. rodziciem ,tak samo trudno wytoczyc granice naszych suwerennosci.

  15. Narek [i tu powstrzymałem kurwę] nie postrzegam ludzi atomistycznie. I zgłaszam postulaty, bo mie sie tak podoba. W czym więc problem?

  16. ze piszesz ‚praktyka’a czytam opis ‚postulatu’ napisz jak by to mialo by wygladac w praktyce na jakims przykladzie. Nie wiem czy czymkolwiek taka praktyka rozni sie od normalnego dzialania dla swojej wolnosci

  17. No można jeszcze coś robić dla cudzej wolności. Ja mam co prawda wątpliwości, czy jestem skuteczny, ale działaniem na rzecz wolności jest choćby mój wegetarianizm, popieranie prawa do aborcji na życzenie, poparcie dla dekryminalizacji narkotyków, poparcie dla prawa do posiadania broni. Staram się też przedstawić ludziom o co mi chodzi, gdy mówię o wolności.

  18. Kolejne „ale”. Jasiu czy gdybys zył w anarchoindywidualistycznym świecie, urodził się w nim i posiadał pełnię wolności, to czy miałbyś świadomość tego co posiadasz? że jest to wartościowe i potencjalnie do utracenia? Dla mnie gdybyś był wolny i nie miał świadomości tego iż można być niezwolonym, nie miałbyś też poczucia wolności, to byłabny kategoria bez znaczenia. Ergo wprowadzenie anarchoindywidualizmu to samouicestwienie wolności

  19. Jak na moje oko zajebiste byłoby takie unicestwienie. Bo pełnia wolności po prostu uczyniłaby mnie szczęśliwym – szczęście jest ważniejsze od wolności, gdy jestem szczęśliwy, nie potrzebuje żadnej wolności więcej.

    I zdecydowanie nie cenie wolności dlatego, że mogę ją utracić.

  20. Ale do bycia szcześliwym nie porzeba wolności. wystarczy maryśka

  21. Magda, chyba znowu się kłócimy o słowa. Tak, jeśli ktoś lubi popalać tylko, wystarczy maryśka. I wtedy to jest jego porno i jego wolność. Ale już nie wtedy, gdy jednak tak nie do końca chce a dalej popala. Wtedy to wpierdolił się w nałóg. :)

  22. Właśnie! a jak zamierzasz się uporać w systemie anarchoindywidualistycznym ze zniewalającymi nałogami? w końcu one odbierają upragnioną wolność i co za tym idzie: szczęscie, a zarazem kuszą obietnicą szczęscia i wolności. Jak to pogodzić? Kiedy zaczynasz przygodę z narkotykami, wcale nie chcesz dać się zniewolić, a jak sam piszesz tak się czasem/czesto/zazwyczaj dzieje. Jeśli anarchoindywidualizm dopuszcza takie zniewolenie, to proponowana przezeń wolność jest wybiórcza i wybiórczo czyni szcześliwymi…..

  23. Nic. Jakąś część wolności albo sobie każdy sam wygryzie, albo nie będzie wolny. Nałogi nie są jedynym problemem – żeby być wolnym trzeba np. wiedzieć, czego się chce. Też kłopot.

  24. Ergo: zniesienie moralności i innych systemów prawnych i aksjonormatywnych nie daje Ci wcale wolnosci. Aby ją posiąść trzeba sprostać wielu innym wymogom/zadaniom (tu paradoks: czy przypadkiem one same nie supłają wolności?) m.in. tym o których wspominasz. Musisz być osobą samoświadomą własnych celów, możliwości i pragnień, osobą która wychowała się w takim środowisku które sprzyjało dążeniu do samoświadomości własnej (a nie każde sprzyja), osobą dla której samoświadomość jest czymś ważnym (a nie dla każdego stanowi szczyt hierarchii wartości) , osobą w pełni sprawną intelektualnie (a to niestety wymóg samoświadomości własnej) osobą która gotowa jest podjąć wysiłek celem uzyskania wolności … itp., itd.
    Wniosek: Twoja propozycja to propozycja dla elity myślącej tak samo jak ty, a nie jako propozycja ładu – paradoskalnie opartego na „nieładzie” czy „bezładzie” – dla ogółu jednostek tworzących społeczeństwo (choć tu raczej nie społeczeństwo co zatomizowany zbiór X nieokreślonych x, w któym każde x jest różne od wszystkich innych nalezących do zbioru )
    Wniosek: to jest okej jesłi traktujesz to (wiem powtarzam się) jako własny styl życia/ technikę życia/ światopogląd, a nie jest okej, kiedy proponujesz formę bezładu jako nowego ładu dla ogółu…..
    Choć są ludzie, pragnący jak Ty nieposkromionej wolności, to śmiem twierdzić że niestety należą i należeć będą oni do mniejszości.
    Zechciej (nie chcę drażnić twojej potrzeby wolności słowem: „musisz”) się z tym pogodzić jasiu.
    ps. z tego co napisałam bynajmniej nie wynika po której stoję stronie: elity czy masy…..

  25. No nie zechcę się pogodzić. Bo to jest oczywiście styl życia. Ale to jest styl życia, który postaram się zaszczepić jak największej liczbie ludzi. Bo to nie jest, moim zdaniem, styl życia dla elity. Tylko dla każdego. Ani ja nie jestem superświadomy siebie, ale jednak próbuję robić to, czego chce, ani inni ludzie nie są tak ciemni. Robienie tego, co się chcę nie jest banalnie łatwe, ale jest osiągalne dla bardzo wielu, o ile ja to widziałem, a widziałem chyba ludzi robiących to, co chcą. Widziałem w życiu pijaczków, słyszałem i widziałem bzykające się pary, widziałem ludzi tarzających się w błocie. Moim zdaniem, jak najbardziej sprawowali nad sobą władze suwerena. W takiej sytuacji tym co chcę im zrobić jest tylko poinformowanie, że mogą tak robić dalej i robić tak w innych sytuacjach.

  26. Jasiu, zatem chcesz uprawiać propagandę – nawracać ludzi na jedynie słuszną drogę szczęśliwego życia???? Przypomina mi to sławetną augustiańską mantrę: „Kochaj i rób co chcesz”…. Nie podejrzewałam cię o chrześcijańskie skłonności (Sic!) :b
    Poczucie szczęścia to bardzo subiektywna kwestia, osiągana różnymi drogami, a ty podajesz jeden uproszczony przepis….. to se neda

  27. Magda i jeszcze jedno: Ty nieustannie podkreślasz, że nie wszyscy mogą próbować być wolni, a tym bardziej – próbować wyzwalać innych. Wskazujesz sytuacje, w których inni mogą sobie nie poradzić i z tym, i z tamtym. Ok, ale ja na razie sobie radzę. Rozumiem, że ponieważ ja sobie radzę, a inni nie, to w ramach solidarności powinienem przestać? To jest bessemsu. Kompletnie. Nie, bo mi się podoba, tylko dlatego, że to jest bezzasadne. Czemu miałbym nie próbować? Nawet akceptacja tego, co każesz mi akceptować (apodyktycznie i bezpodstawnie – masz tyle na to dowodów, ile jest na istnienie aniołów) nie musiałaby pozbawić mnie chęci to próbowania. Nawet gdyby istniały elity, te elity mogłyby zrobić bardzo wiele, by inni byli zadowoleni i wolni.

    I dlatego bezład jest zupełnie okej dla wszystkich.

  28. Magda, chcę uprawiać propagandę tylko w jednym wypadku – jeśli twierdzenie czegokolwiek jest propagandą. W każdym innym wypadku chce po prostu głosić to, jak widzę świat, czego od niego chce i jak uważam, że da się to osiągnąć. I jedyny zarzut, który moim zdaniem jest błędny, ale ma przynajmniej jakąś treść musiałby opierać się na twierdzeniu, że wolność i szczęście są mało wartościowe. A nie – nieosiągalne. Bo ja przynajmniej nie widzę na drugie twierdzenie dowodów.

  29. Ps. Kochaj i rób co chcesz jest kompletnie, kompletnie moim hasłem. Przy czym jeśli to uważasz za chrześcijańskie, to 99% tego, co nazywa się chrześcijaństwem chrześcijaństwem nie jest. Polecam poznać Telemickie brednie.

  30. Wybacz proszę prawicową interpunkcję.

  31. I nie, nie podaje jednego przepisu na szczęście. Podaje po prostu te przepisy, które potrafię w ogóle zrozumieć czy zgrokować.

  32. Kurde! przecież ja ci ciągle powtarzam żebyś zył sobie po swojemu i nic mi do tego. chodzi mi tylko o to byś przy tym wypowiadał się we własnym imieniu, a nie czynił się wybawicielem ludzkości.

  33. Ej, jestem tylko wybawicielem w takim sensie, że mówię ludziom, że mogą się sami wybawić. I nie mówię, że na pewno się wybawią, tylko, że mogą i że wybawienie o którym mówię może być naprawdę zajebistym tripem po gwieździstym nieboskłonie.

    I dodaje, że mogę się mylić. Ba, mogę nawet tu i teraz walnąć zajebistą kliszę z Crowleya czy Buddy: niewierzciemiludzieraczejsamisobieodpowiadajciecomyślicieotym joł.

    Kurde x 2!

  34. „niewierzciemiludzieraczejsamisobieodpowiadajciecomyślicieotym joł” – no i jest git! ;D

  35. :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

  36. Przy czym zauważ, że przyjęcie magicznej formuły niewierzciemiludzieraczejsamisobieodpowiadajciecomyślicieotym joł przez kogoś jest dla mnie suck-cesssssem ewangelizacyjnym.

  37. Ważne bys sam miał tego świadomość. Co mnie obchodzą inni… i apropo – znalezione w necie: „Wolność jest czymś więcej niż tylko wolnością
    rynkową, może powstać wtedy, kiedy przestaniemy próbować nią zarządzać”

  38. „Oczywistą wadą tego poglądu jest to, że jajakoindywidualista nie wiem, jak nadać dokładnie wszystkim jednostkom suwerenność”

    Dlaczego jako indywidualista, uważający, że tylko jednostka może nadawać sobie prawa i je interpretować, chcesz nadasz suwerenność innym jednostkom, bez ich zgody, woli, ponad ich głowami ??

  39. po prostu należy się uśmiechnąć do super świadomości, wiedzy o swoich możliwościach i braku strachu przed wprowadzaniem własnych myśli, prowadzących do samospełnienia/szczęścia, w czyn.
    uszczęśliwianie na siłę bywa jedynie pobożnym życzeniem chcącego szybko dowartościować swoje ja, natomiast mało słomiane zwrócenie uwagi na istnienie innej drogi niż dotychczasowa bywa już sztuką. tym bardziej jeżeli wydaje się absurdalna i niepopularna. w imię większości łatwiej uciec od odpowiedzialności, bądź jej braku, co i tak wiąże się z przejęciem sterów. zaśpiewajmy wesniankę. wszyscy.

  40. psycholep – bo jedyną alternatywą, którą sobie potrafię wyobrazić jest ich zniewolenie.

  41. A nie mówiłam że Jasiu chce być zbawcą ludzkości:b Obyś się na tym zbawianiu nie przejechał (nie każdy chce być zbawiony) trala la la la la:D i fiu fiu i ćwir ćwir:]

  42. Ej, od razu nie przejechał. Czasami dobra jazda jest bez-cenn-na.

  43. Czasami taka jazda jest ostatnią rzeczą jaka cię w życiu spotka:b trele morele…:]

  44. ZWTP – Za Wszystko Trzeba Płacić. Buy a ticket, take a ride.

  45. nie każda rzecz warta jest swojej ceny… Zbawienie ludzkości warte jest twego życia???? Jasiu! plissss!!!! niechciej być bohaterem…. Carpe diem:D

  46. Biorąc pod uwagę, że zbawienie wyglądałoby jak trwająca bardzo długo orgia połączona z dysputą teologiczno-filozoficzną… MAAAAAAAaaaagda, plissssssss!?!?!?!

  47. Wspomniałem o narkotykach? Nie? Co za niedopatrzenie.

  48. nie. absolutnie nie. śmierć wyglądała by jako danie w ryja, danie w ptaszka, danie w jaja, danie w żebra, danie w żołądek, danie w mózg – wszystko pięścią!!!!!!!

  49. Ty chyba inny film oglądałaś. :P

  50. Albo ściągnęłaś bułgarskie napisy.

  51. żaden film jasiu. samo życie po prostu takie scenariusze układa…. SAMO ŻYCIE:b

  52. Suwerennosc to puste abstrakcyjne pojecie, w obrebie ktorego mozna tylko dywagowac i toczyc spory teoretyczne; w praktyce zyciowej calkowicie nie przydatne dlatego uzyteczne li tylko w ‚teologi politycznej’. Granice „suwerennosci” nie jest moja i twoja wolnosc przebiegajaca obok siebie a moje odmiene potrzeby od twoich odmiennych potrzeb.Obie niepoznawalne [a przynajmniej niezrozumiale].Rzeczywistym i praktycznym pojeciem jest ‚potrzeba’ ,zas mitem jest jakoby stopien spelnienia sie potrzeby byl adekwatny do ‚ilosci’ uzyskiwanej wolnosci. Jest wiele potrzeb ktore mozna spelnic tylko „na fundamencie swobodnego uznania zwierzchnośc”[N.G.Davila]

  53. Gavril! taka dyskusja – ile straciłeś! ;b
    Potrzeba tu jednak nic nie da. Jasiu chce uzasadnić swoje nienaruszalne prawo do wolności, kategoria potrzeby na takie uzasadnienie nie pozwala. Cóż z tego jak ma się potrzebę wolności, jak nie ma prawa do jej zaspokojenia?

  54. nie wierze w cos takiego jak potrzeba wolnosci, prawde mowiac wogole uwazam ze to jest bardzo szkodliwe slowo.Potrzeba picia sikania,srania, namalowania obrazu,potrzeba sexu,pisania..w takie wierze potrzeby.Wolnosc jest posrednie wobec tcyh potrzeb, niczym narzedzie.Mysle ze zbyt abstrakcyjne i nieuzyteczne w realiach. Do kazdej potrzeby trzeba podejsc indywidualnie, elastycznie,sprytnie; to calkiem stirnerowskie.

  55. czyli jak żywię potrzebę wolności to twoim zdaniem to jest jedynie sublimacja potrzeby srania? super

  56. bardzo brzydko napisalas.

  57. Dobre sobie! A co wolisz szlaczki, serduszka i kwiatuszki?

  58. Dobra, dobra, pokazujcie cycki!

  59. pokazałam. A że nie widziałeś. Cóż. Tak bywa:b

  60. JESZCZE JEDEN! JESZCZE JEDEN!

    Że zacytuję nieśmiertelnego Bartłomieja z Licorei: DRUGS – NOT GOOD TO POST ON THEM. <>

  61. I Eeeeeee… Skąd wesz, że nie widziałem? – powiedział Panopticonus Johannianus i uśmiechnął się dobrotliwie.

  62. bo nie wierzę w twoje zdolności magiczne:b ani nie masz czapki niewidki ani zdolności teleportacji ani też zdolności do przenikania wzrokiem przez przedmioty martwe itp itd:b

  63. Johannianus był już nie tylko zaciekawiony. Teraz w dodatku – zaczynał się świetnie bawić.

  64. Mroczny ponczusiu czy ten chłopek – roztropek johan panopticon to twoje alter ego? fiu fiu…

  65. Mag:”żaden film jasiu. samo życie po prostu takie scenariusze układa…. SAMO ŻYCIE:b”
    Nie no, tak, ja znam serial. Ale Ty chyba musiałaś mieć tą wersję z węgierskim dubbingiem, w którym lektor strasznie seplenił.

  66. ja nie oglądam TV :D

  67. Klasyczne wyparcie.

  68. Nie. Samoświadoma odmowa jedzenia ścierwa…. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s