Workerism

Wydaje mi się, że nie jestem zwolennikiem tegoż. Nie uważam, że ludziom należącym do klasy pracowników najemnych przysługuje specjalna rola i że to ich interesy ważniejsze od interesów kogokolwiek innego. Moim marzeniem jest, żeby równoważyć interesy wszystkich. Z drugiej strony, gdy czytam, że to autonomiści w najwyższym stopniu i anarchiści niektórzy (tak twierdzi ciocia wiki!) byli workerystami – wierzyli w to, że sami przedstawiciele klasy robotniczej potrafią się wyswobodzić z relacji kapitalistycznych, bez korzystania z oficjalnych środków politycznych, takich jak polityka partyjna. Propagują raczej akcje bezpośrednie – strajki, masowe okradanie supermarketów, wzniecają zamieszki, stosują bojkot. Byli tez zamieszani w terroryzm – ale czy należy to uznać za jakąś cechę wyróżniającą, to można się zastanowić.

I to mnie właśnie strasznie bawi – sam pomysł, który ich do tego skłania dla mnie jest debilny – workeryzm jest dla mnie wybitnie debilny. Praktyka – genialna. Ci ludzie nie starają się ani przejąć rozległych struktur władzy, ani takich nie tworzą. Chcą realizować swoje interesy w sposób zdecentralizowany – to jest wolnościowy egoizm, plain & simple. Mogę mieć uwagi co do stosowania przemocy. Chciałbym też, by tacy radykalni workeryści np. nie palili ludziom samochodów, jeśli ci ludzie jeżdżą nimi do pracy i zawożą dzieci do szkoły – czyli liczyli się z interesami innych, o ile Ci nie wchodzą im w drogę bardzo znacznie (uroczy zwrot, nie?). Ale reszta jest kompletnie bez zarzutu.

To chyba dobrze, że potrafię śmiać się nei tylko z cudzych, ale swoich poglądów też? I to jednocześnie?

Komentarzy 16 to “Workerism”

  1. A weź ty tak napisz Jasiu kawę na ławę co to za jedni ci „workeriści”. W Polsce to zdaje się dziewiczy teren, a na zachodnich stronach wychodzą mi aluzje i komentarze a zero konkretów.
    Jak rozumiem to był jakiś bliżej niesprecyzowany odłam lewicowców- radykałów, a anarchistom z nimi nie po drodze… hhmmm. a jakieś nazwiska? a polski odpowiednik terminu (bo jak sama tłumacze wychodzi mi że to pospoici zwiazkowcy, czy też miłośnicy ludzi pracy (Sic!).

  2. No właśnie, że większości anarchistów workerystom po drodze. Jak napisałem – odrzucali takie dążenie do władzy, które opiera się o struktury państwowe czy partie polityczne, chyba krzywo też patrzyli na takie czysto tradycyjne związku zawodowe. Woleli (i wolą) akcje bezpośrednie – sabotaż, bojkot, kradzież, zamieszki. W celu wyzwolenia klasy robotniczej – co sympatyczne, zaliczają do nich i studentów, i bezrobotnych, i pracowników niezrzeszonych w związki. Kładą nacisk też na feminizm, nie są homofobiczni zdaje się, raczej są pro. Czyli kolejnym plusem jest uniwersalizm dosyć daleko posunięty.

    Nazwiska se Pani wyszuka w artykuliku, co do które tam linka jest w pościku.

  3. Metody ich są rewolucyjne w najgorszym sensie tego określenia czyli anarchistyczne. kolesie nie czekają na rewolucje tylko ją robią, nie ważne że na przekór czasom. Gdyby wszyscy związkowcy działali jak oni teraz wszystko musiałoby pierdolnąć i mielibyśmy rewolucje sensu stricte. Na szczęście (TaK!!) ludzie maja głowy i myślą co myślą o takich zabawach, chcą mięć co zjeść , co kupić i przenajświętrzy spokój świety dlatego tacy szaleńcy są brani za szaleńców , terrorystów i pojebanych anarchistów. Bo jeśli potrafi się tylko burzyć to co można zaoferować pięćdziesięcioletniemu robotnikowi z czwórką dzieci? Ideologie feminizmu? ideologię klasy wybranej? ideologie wegetarianizmu Ideologiami to mogą żyć studenci i młodzi, ludzie dojrzalsi maja inne priorytety, i na pewno nie są to chęci palenia samochodów grubych bankierów. bo ludzie owszem ponarzekać lubią ale na pewno nie jest to od razu takie wkurwienie by rewolucje robić i rozstrzeliwać rządzących. Wole pracę nad związkami zawodowymi jako realna siłą politycznę ( nie koniecznie parlamentarną) niż pomysły okradania sklepów. Tyle bo więcej słów na ten temat calkowicie zbędny jest moim zdaniem. Metody preferowane przez takie grupy nazywane są metodami rewolucyjnymi a w istocie są metodami osiedlowych gangów. Tyle. Natomiast maj jest pięknym miesiącem tego roku.

  4. Noaleprzecież metody osiedlowych gangów potrafią być niezwykle skuteczne w zakresie, w którym te gangi działają. Może mi się nie podobać ukierunkowanie działnia, ale nie sam sposób działania.

    Workerystycznie działają min. związki ze Starbucksów, opierając się głównie o sabotaż i akcje prawne, jeżeli dobrze rozumiem. I robią to skutecznie, choćby dlatego, że to właśnie związkowcom z IWW w Starb. udało się w ogóle związek załoiżyć i utrzymać.

  5. Ale takie metody ich dyskwalifikują, nie dopuszczają do oficjalnego spektaklu, poza tym wszystko co nielegalne ( kradzieże, podpalenia) jest nietrwałe, to tylko rewolucyjny chwilowy sposob na rozwiązanie problemów, na dłuższą metę to nie zdaje egzaminu.

  6. nie krytykuje zakładania związkow. To jest okej. Ja żle pisze o podpaleniach i kradzieżach.. co z tego że są to ci sami ludzie..

  7. E, metody kryminalne są chyba jednak trwałe. I bardzo trudno do wytępienia. Można dyskutować, czy da się je sensownie marginalizować. Podobno się da. Przy jakiej surowości kar? Czy przypadkiem promowanie z jednej strony rozwiązań humanitarnych w prawie, a drugiej – łamanie go (w ramach obywatleskiego nieposłuszństwa), gdy nam nie odpowiada nie jest zwyczajnie rozsądną taktyką?

    I kradzież sama w sobie nie jest zła, jeżeli tylko zmieni się jej wizerunek. PRzecież jumanie plikół z netu, to taka sama kradzież. A ludzie jumią na potęgę, na całym świecie, we Francji, żeby sobie z tym radzić chcą odcinać od interentu – bo łągodniejsze ciumcianie nie działa. O ile więc prawodawcy będą miękcy (a w tym rola opini publicznej – i ją da się urabiać. I pozostaje mi wierzyć w sukces, kurdej est chyba debilizmem nie wierzyć w to, co chce się robić), to będzie dobrze.

  8. Trochę nie zrozumiałes o co mi szło. Przyklad: biedak kradnie chleb. zostaje złapany. Sąd nie wymierza kary bo są przeslanki usprawiedliwiajace i niska szkodliwość czynu. W tym przypadku mozna tę kradziz usprawiedliwiać ale nigdy tak nie będzie że ten ktory kradł ten chleb będzie przykładem do naśladowania, bo tak to w tym świecie jest że nigdy nie zdetronizujemy własności i zawsze będzie chroniona prawem. dlatego metoda jest w moim uznaniu nietrwała bo jest napiętnowana przez wymiar społecznego status kwo ktore oddziele to co niby dobre i szlachetne od tego be i fuj.

  9. DysKordian Says:

    @jank

    „nigdy nie zdetronizujemy własności i zawsze będzie chroniona prawem”

    Istnieją ludy (a raczej istniały, bo teraz są na wyginięciu), vide buszmeni !Kung z pustyni Kalahari (inna nazwa: San), które nawet nie znają pojęcia własności. Nie uznają terytorializmu, a wszystko co posiadają, potrafią unieść w swoich rękach i szybko odtworzyć w razie straty/zguby, więc konflikty na tle posiadania prawie u nich nie występują. Stąd nie wyznają żadnych zasad apriopriacji czy rozstrzygania sporów o własność (a więc prawa, o którym piszesz). Przemocą reagują wyłącznie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia swojego życia i zdrowia, natomiast nieatakowani NIGDY nie inicjują agresji, uważając takie zachowanie za godne pogardy i oznakę debilizmu.

    Więc może własności zupełnie się nie zdetronizuje, ale różny może być jej zakres. Nawet ograniczony do ludzkiego ciała. I takie coś może się utrzymać, i to kurewsko długo – Sanowie uchodzą za najstarszą obok Aborygenów australijskich kulturę ludzką (kojarzone z ich przodkami stanowisko jaskiniowe Blombos w RPA dostarczyło ornamentowanych bryłek ochry, datowanych na 75 000 p.n.e.).

    Takoż może zmieniać się znaczenie kradzieży. Czemu więc taktyka workerystów miałaby być nietrwała?

    „metoda jest w moim uznaniu nietrwała bo jest napiętnowana przez wymiar społecznego status kwo ktore oddziele to co niby dobre i szlachetne od tego be i fuj”

    Kim jest ten „społeczny status kwo”? Gdzie go/ją mogę spotkać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o tym piętnowaniu?

    PS. Siema Jaś, siema wszystkim czytelnikom :)

  10. właśnie chodzi o to; trudno sobie wyobrazić, żeby taka sytuacja zaistniała np. w dzisiejszej polsce. może w małych grupach, lokalnych, wzajemnie znanych, ale niestety też do pewnej granicy. niestandardowej. nie wydaje mi się, żebyśmy byli gotowi do całkowitego odrzucenia systemu roszczeń. ale to też kwestia mojej zbyt małej wiary ostatnio.
    własność, własność – wszystko jest własnością, nawet myśli i pragnienia, które spełniam, więc sposób oraz narzędzia, jakie do tego wykorzystuje też. nieładnie i niekoniecznie, wiem.

  11. Nie ma w tym nic zlego choc troche mnie bawi odwolywanie sie w tematyce spolecznej do ludow prymitywnych, zycia jakis malp Bonobo, struktury mrowek itd. To troche jak mowienie ze mozemy na podstawie praw fizyki skontruowac taka o to maszyne ktora by w naszych warunkach dzialala poniewaz w obrebie swiata atomow to prawo fizyczne bardzo dobrze dziala i dlaczego tutaj miala by zawiesc?. A tak calkowicie powaznie ; bardzo malo warygodne aby ludy prymitywne doszly do podobnych struktury w sposob swiadomy, rewolucjny ,reformatorski itd. To warunki zyciowe,srodowiskowe, geograficzne itd wyksztalcily taka strukture spoleczną a nie ich intencje. Jestem przekonany ze gdyby ich wywalic w warunkach eurpoejskich [powiedzmy ze wtym samym obrebie czasowym] zmieniliby strukture spoleczna dostosowujac do zastalych warunkow, jesli by im sie to nie udalo wygineli by.
    Pozatym nie wiem skad wniosek [rozumiem ze dosc naturalny] ze bardzo wielu zyje sie calkiem niezle. Moze podobnie jak do nas siedzi tam pewna grupka ludzi[tak jak w polsce ] i pluje na zastaną sytuacje w ktorej musza korzystac z tych samych rzeczy, przedmiotow i dzielic sie nawet intymnymi narzedziami a kazdy przejaw zlosci i prostestu juz w ich wnetrzu zostaje zagluszone przez represyjne nromy ktore okreslaja ich niechec -nie mowiac juz o niespelnionej agresji- jako ‚godne pogardy i debilną’. W kazej kulturze jakas czesc spoleczenstwa musi byc ‚uciszana’ aby wiekszosc zyla we wzglednym ladzie. Aby zaistaniala wlasnosc prywatna trzeba byc dostatecnzie prymitywnym albo religijnym [amnisze,klasztory itd].Posrednosc skazuje na wewnetrzny konflikt.
    Wydaje mi sie ze ten caly workeryzm to przejwa niczego nowego w ruchu pracowniczym a jedynie nowe globalne spojzenie na to.

  12. DysKordian Says:

    Nie wiem, na co jesteśmy (my? czyli?) gotowi, a na co nie. Ja w każdym razie nie proponuję powszechnego, kolektywnego łupania krzemieni w lesie nad potokiem, czy uniwersalnego komunizmu z użyciem bardziej zaawansowanych technologii, jeśli do tego pijesz ;) Chciałem tylko przykładem Sanów zobrazować tezę, że jakkolwiek tendencji do budowania relacji władzy w oparciu własność chyba nie da się z ludzkich zachowań, hmm… wykorzenić, to jednak historycznie rzecz biorąc, zakres i dotkliwość tej władzy zmieniał się, w zależności od form własności, które były praktykowane. I zmienia się nadal, czego przykładem jest zaostrzanie sankcji za „naruszanie” tzw. własności intelektualnej czy stopniowa redefinicja samego pojęcia na przestrzeni lat.

    Innymi słowy, taka czy inna własność i chroniące ją prawa były nieraz detronizowane i zastępowane innymi. Bo własność to nie jest żaden constans, tylko dynamiczna ze swej natury relacja władzy pomiędzy jednostkami. Wieloma różnymi jednostkami. W związku z tym nie widzę powodu, aby dołączyć do jank w jej krytyce, bo jest zwyczajnie absurdalna. Jej punkt zaczepiania nie istnieje poza jej głową. Dziś workeryzm (w sensie taktyki) może być spychany na margines. Ale jutro, gdy się np. kryzys nasili i mocniej ludzi kopnie po dupach, może się rozprzestrzenić i zyskać masowe poparcie, jeśli ludzie zwątpią w kapitalizm i jego stosunki własnościowe. Takie zwątpienie wcale nie musi być chwilową modą, ale trwałym, co najmniej w perspektywie kilku najbliższych pokoleń, strukturalnym trendem.

    Oczywiście, teraz to tylko wróżenie z fusów, podobnie jak prognozy jank ;) Czas pokaże, czy cokolwiek z tego się spełni.

  13. DysKordian Says:

    Post wyżej to odpowiedź dla Diuny ofkors. Gavril, odpiszę Ci jak znajdę czas. Teraz pora spierdalać w objęcia morfi… Morfeusza :)

  14. Patrzac z perspektywy historii dostrzegam straszną ironie dziejow.Rewolucja,kryzysy..itd zmienaja relacje wlasnosciwe, ale jak; przemieszczaja sie tylko ludzie z ‚dolu’ do ‚gory’ i wydaje im sie ze zostaly poczynione rzeczywiste zmiany relacji. Przekonany jestem ze stala zmiana moze byc wynikiem tylko ewolucji i systematycznego wypierania starych relacji wlasnosciowych. Ci wielcy workerysci oczywiscie walcza w swiecie uludy, prawde mowiac nieswiadomie sluza panstwu a bardziej autokratyczni politycy w swoim pruskim stylu maja to na uwadze, zas ci zwykli politykierzy zyjacy miedzy UE, pseudo demokracja,tolerancjonizmii i mediami patrza na to w kategoriach ‚zamieszki, niepokoje, sprzeciw obywatelski..coz robic?’; dojdzie co do czego ,kryzys sie nasili, od wladzy zostana odsunieci ‚mieccy politycy’ ,autokraci celnie wykorzystaja w starym stylu workerystwo – wskaza srogim palcem na tego co zjaral samochod wybil szybe podzegal do prostestu idt a nastepnie poddaca krytyce by moc stworzyc poczucie zagrozenia ładu i scentralizowac w pierwszej kolejnosci gospodarke zas laczac gospodarke z panstwem uzurpowac sobie ‚panstwowych metod’ na ‚chuliganow’ a nastepnie scentralziowac wladze i worcimy do punktu wyjsca.

  15. my, czyli społeczeństwo. owszem, ogólnik. więc odniosę to do mojego środowiska, i nadal podtrzymuję. a chodzi właśnie o taki światek ‚tyle ile uniosę’. zbyt wiele przyzwyczajeń stoi na przeszkodzie. nie twierdzę, że postulujesz taką opcję, po prostu to są moje wolne myśli na temat jednego z pomysłów.
    nie popieram własności będącej podstawą, argumentem władzy, ale indywidualna rządzi się innymi prawami. choćby ze względu na dobre samopoczucie i osobistą przyjemność wynikającą z jej posiadania, albo na możliwość zdobycia środków do życia. oczywiście o ile jednostka tego potrzebuje i z premedytacją korzystając z własności nie działa na szkodę innych. dobrowolne wymiany, umowy, wkład pracy i umiejętności. żyć nie umierać. temat rzeka. tylko człowiek lubi mieć więcej i więcej. kosztem innych często. to jest dopiero fant. a workeryzm, przynajmniej póki co opowiada się za ograniczeniem własności ‚negatywnej’ według mnie, więc jak najbardziej mu dopinguję. i zgadzam się ze zmiennością stosunków własnościowych, monsieur.

  16. Może będzie to mało anarchistyczne co napisze ale dawno już się uwolniłem od wszelkich izmów więc co mi tam. Przykład ludów nie znających pojęcia własności mimo iż jest trochę wyjątkiem potwierdzającym regułę, może być wstępem do trochę innego spojrzenia na tę sprawę. Przyszło mi właśnie do głowy że wraz z ze zmianami w pojmowaniu własności szedł tak zwany postęp cywilizacyjny. historia cywilizacji zachodniej jest historią własności. Od struktur wspólnoty pierwotnej ( w której własność indywidualna miała nikłe znaczenia bo liczyło się to co cały ród czy plemię wspólnie wypracowało ) do naszych czasów zmieniał się sposób pojmowania własności i co ważne znaczenie tejże własności. Chyba najważniejszy był okres narodzin handlu, pierwotnych wymian towaru, to wtedy zaczęto przywiązywać wagę do wszystkiego co się ma, nawet gdy było to niepotrzebne do życia ( bo można było to wymienić na coś potrzebnego). Tak więc chcę wysunąć nieśmiałą i może mało oryginalna tezę, iż zmiany w rozumieniu własności określały coś co w akademickich opracowaniach nazywa się postępem. Ciekawie w takim świetle wyglądają nasze jako ludzkości całej próby eksperymentów z socjalizmem czy to w postaci utopijnych projektów czy w postaci gospodarek socjalistycznych państw… Kto wie może kiedyś ludzie oleją własność i znowu postawią na wspólność, ludzkość zatoczy koło w swej historii i wrócimy do modelu przedwłasnościowych wspólnot ( może już nie plemiennych i rodowych tylko cholera wie jakich)…Może.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s