Podatki

Jestem przeciwnikiem przymusu podatkowego. W przypadku anarchisty do dosyć oczywiste – podatki pobiera państwo, anarchiści są przeciwnikami państwa. Z definicji.
Tyle, że nie jestem przeciwnikiem podatków, bo są przymusowe. Jasne, przymus jest mało wolnościowy jak diabli, ale anarchiści bywają też jak diabli nie wolnościowi. Chyba, że są pacyfistami. W każdym innym wypadku godzą się na zmuszanie kogoś do czegoś. A nawet pacyfiści godzą się sami stosować tak zwany bierny opór, który, polega, o dziwo, na używaniu swojej fizycznej siły by wpłynąć na kogoś. Może co najwyżej mniej boleć, ale jest upierdliwy. Poza tym konsekwentny pacyfista godzi się na przymus praktycznie – jeśli odrzuca samoobronę pozwala nawet siebie w razie czegoś zmusić do czegoś, jeśli obronę – pozwala na zmuszanie innych.
Nie jestem też przeciwnikiem podatków, bo one naruszają czyjąś własność. Własność to przydatne urządzenie, zwłaszcza, gdyby dotyczyła większości ludzi, a nie wąskiej grupy. Każdemu właścicielowi (a jest ich bardzo, bardzo wielu względem wszystkich ludzi należących do jakiejś wspólnoty) prawo własności gwarantuje przestrzeń do swobodnego działania i przedmioty, którymi swobodnie może się posługiwać. Tyle, że zniesienie przymusu podatkowego wcale nie musiałoby prowadzić do takiego porządku własnościowego.
Mnie w podatkach przeszkadza to, że są pobierane przez względnie duże organizacje, z którymi prawie w ogóle nie można negocjować. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale głównymi sposobami np. uniknięcia zapłaty daniny jest emigracja (by płacić daninę komuś innemu…) albo wybranie innych ludzi, by mną rządzili (którzy może ustalą daniny bardziej mi odpowiadające, a prawie na pewno nie zniosą ich całkowicie. Z naciskiem na może i na pewno). To nie jest jakiś prosty wynik z mojego podstawowego, fundamentalnego, tkwiącego mi gdzieś zachyłku żołądka, poglądu, który podpowiada mi, że wolność każdej jednostki, której granice wyznaczałby ta jednostka, jest najwspanialszym celem. Można zdecydowanie wyobrażać sobie państwo pobierające podatki i powołujące się na to, że wymaga tego wolność jednostek. Coś takiego proponuje w warunkach zagrożenia David Friedman – podatki na wynajęcie armii do walki z agresywnym reżimem totalitarnym, który chce zająć jakiś teren. Ale ja nie widzę takiej właśnie potrzeby teraz, natomiast widzę wielkiego molocha, który wylazł z dupy lucyfera, który zżera ludziom papierki i metalowe krążki, o które oni się mordują. Może gdyby oni mogli sami je odbierać sobie nawzajem, bez gigantycznej machiny biurokratycznej, miałbym inne zdanie na temat np. przymusowych opłat na medycynę. Może gdyby za niepłacenie podatków nie szło się do ciupy/psychuszki. Może gdyby skarbówka nie miała prawa prześwietlać ludziom życiorys. Może wtedy podatki by mi nie przeszkadzały. Ale na razie przeszkadzają, jeśli się mylę, oświećcie mnie.

Komentarzy 16 to “Podatki”

  1. problem w tym jasiu, że poglądy sobie możesz żywić jakie ci się podoba i uzasdniać je takoż, a podatki płacić musisz i nic nie zapowiada tego, by ta machina biurokratyczna co wylazła z dupy lucyfera i zżera ludziom metalowe krążki miała się w cudowny sposób ulotnić czy ci się to podoba czy nie.

  2. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Magda, płycisz. Brrrrrdzo. Jasne – kiedyś będę pewnie zmuszony, to nie odbiera wagi moim poglądom. O ile tylko mogę je wypowiedzieć, mogą krążyć. Nie mam najmniejszej pewności, czy przyczynię się w ten sposób do zniesienia przymusu podatkowego. Ale może ktoś przynajmniej uświadomi sobie, że to jest przymus, dosyć przykry. I że można się na niego nie godzić. Jak dla mnie choćby taka minimalna możliwość daje wartość i moim poglądom i ich wyrażaniu.

  3. Wszyscy wiedzą że to jest przymus i wielu się ten przymus nie podoba. szkopuł w tym że nikt dotąd nie zaproponował rozsadnej alternatywy.
    powtarzam, wyrażać poglądy sobie możesz jeśli ci to poprawia humor, ale świata wyrażaniem poglądów nie zmienisz.

  4. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Ale jest kompletnie inaczej – to właśnie wyrażenie sprzeciwu może coś zmienić, bo inni dowiadują się, że ktoś przyznaje się do swojego sprzeciwu. No chyba, że liczysz na to, że ktoś sam jakkolwiek cokolwiek zmieni? To nawet gdybym bomby sobie składał w piwnicy, to bym sam nic nie zmienił.

    Rozsądne alternatywy podane były już sto parę lat temu – zbiorowości zawiązywane poprzez dobrowolne umowy, które można zerwać potem. Anarchizm.

  5. Jasiu, ty wierzysz że anarchizm jest realną alternatywą????? a nie pobożnym i skazanym na klęskę, choć może słusznym, życzeniem? Nadzieja matką…. sam wiesz kogo! Powodzenia! (Serio ci go zyczę, choć ze mnie samej w tej kwestii fatalistka- pesymistka)

  6. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Oczywiście, że tak. Nie mniej, niż demokracja przedstawicielska. I trójpodział władzy. A pesymizm jest zdecydowanie bardziej pokrewny głupocie, niż optymizm. Bo albo masz durną odwagę (a do tego potrzeba odrobinę nastawienia na sukces) albo jesteś genialnie ostrożna, albo toniesz, bo jesteś przybita, a na to, by zaradzić wszystkim zmartwieniom, które dostrzegasz, nie masz siły i w końcu jedno z nich, to realne, Cię dobija.

  7. Smiem twierdzić, że niezależnie od twojego gadania i innych gadania anarchizm i libertarianizm pozostaną skrajnie niszowe, bo wymagają „niszowych umysłów” a te ex definitione są w mniejszosći. A co do reszty. Przy założeniu że życie lepsze jest od śmierci – zgoda. Tylko że to drugie tak czy siak wygra. Więc albo dobije mnie „durna odwaga” albo „realne zmartwienie” – oba są siebie warte.

  8. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Magda, a ja śmiem twierdzić, że ostatnie 200 lat to w sferze zachodniej jednak był ogromny pochód wolności. I myślę, że ludzie dość często myślą wolnościowo, bo są egoistami – a mój libertarianizm się do egoizmu odwołuje. I empatii, która też jest w znacznej mierze przyrodzona i można jednocześnie ją rozwijać. Czarnowidzisz, to twoja rzecz, ale nie widzę dalej powodu, dla którego ja miałbym. Nie jest pewnym, że będziemy w przyszłości bardziej wolni. Ale jeśli będziemy, to będziemy bardziej anarchistyczni. A jeśli tak, to chcę to afirmować choćby w najdrobniejszym stopniu. Czarnowidztwo zostawiam innym.

    I zdecydowanie lepiej jest przeżyć życie próbując i bawiąc się próbami, niż być przekonanym o tym, że się nie uda. No chyba, że to taka uśmiechnięta rezygnacja. Ale u mnie to nie działa. I nie jest to nie związane z libertarianizmem – w moim przypadku jest, bo libertarianizm w moim wykonaniu jest po prostu afirmacją mnie. Może to tylko pierdolec. Ale to mój pierdolec. Wole go od najprawdziwszej prawdy.

  9. Powtarzam: powodzenia! ja potrzebuję dostrzeżenia choć cienia szansy sukcesu, a tej w anarchizmie niestety nie dostrzegam. ale mam nadzieję że akurat tu błądzę.

  10. gavril princip Says:

    Jasiu piszesz jakbys wierzyl w ta glupia rase.Tych ludzi nic bardziej nie wkurwia niz udawanie ze wolnosc jest dla nich jakąs wartoscią.Na ich tle bardziej anarchistyczn isa naziole z C18

  11. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Narek piszę, bo wierzę. To dosyć oczywiste. W czym problem?

    I twierdzenie, że chłopcy z C18 są bardziej anarchistyczni to chyba wpływ przedawkowania Evoli. Ci panowie, jeśli naprawdę działają, jak grożą, nie robią kompletnie nic dla wolności kogokolwiek, niż własnej. Chyba Ci się krzesło z krzesłem elektrycznym pomeliło.

  12. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Cóż, myślę, że zazwyczaj jest szansa. Nie tylko na zmianę polityczną, na cokolwiek. A zmiany polityczne, także wolnościowe, już następowały. Dalej utrzymuje, że po prostu chcesz być pesymistyczna, to jesteś.

  13. gavril princip Says:

    Moge na wpol cynicznym dogmatyzmem powiedziec; wierzysz bo nie znasz.Biorac pod uwage dzialania anarchistow najczesciej kojazone przez ludzi to calkiem niezle pasuja do profilu C18.

  14. mrotchnypontchushzagwady Says:

    A oczywiście, że możesz, dowiodłeś już wielokrotnie, że brak argumentów potrafisz przykryć atakami osobistymi.

    Biorąc pod uwagę działania anarchistów najbardziej kojarzone, jakby ktoś wydymał Osiedlowego Psa Fifkusia, to wszyscy uznaliby to właśnie za czyn anarchistów. Sugeruję więc, że to co ‚powszechnie uznawane jest za działania anarchistów” ma niewiele wspólnego z tym, co nazywam anarchizmem. Masz ochotę porozmawiać na temat, czy tylko tak sobie snujesz refleksje?

  15. gavril princip Says:

    Zbyt do siebie bierzesz kazdą kameralną mysl.
    Czy dla ciebie anarchizmem jest wysadzanie czy pomaganie nie ma to zadnego znaczenia,znaczenie ma to czym jest ta ideologia w oczach miliona ludzi.Oni sa celem tejze ideologi.

  16. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Jaaaasne, zwłaszcza, że pisząc o anarchizmie miałem na myśli to co ja nazywam anarchizmem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s