O grubasach i grubaskach

Najpierw wyznanie grzechów – momentami łapię się na wstręcie do otyłości. W tej chwili przynajmniej wstręt do tego wstrętu wydaje się być silniejszy. Teraz właściwy temat:

Ludzie bywają grubi lub chudzi. Fakt. Mogą nam się nie podobać. Zarówno chudzi jak i grubi. Ale jeśli w jakikolwiek sposób staramy się ich przekonać do tego, że ich tusza jest zła, niewłaściwa w jakiś sposób, narażamy ich na cierpienie. To zwyczajne krzywdzenie człowieka, plain & simple. A skoro tak, to albo bawimy się w lubienie grubasów za to, że są grubasami, jeśli wypowiadamy się w taki sposób o otyłości, że to do grubasów dotrzeć może, albo jesteśmy nie czuli. A dlaczego miałbym być nie czuły?

Wniosek: od dziś w moim światku tłuści są piękni.

komentarzy 35 to “O grubasach i grubaskach”

  1. gavril princip Says:

    kazdy jest piekny,zasluguje na szacunek,wolnosc kazdego jest swieta bla bla bla lewacka dogmatyka,pelna nakazow i zakazow. Dlaczego masz sie ‚łapac’ na wstrecie do otylosci?co to za nakaz ze maja ci sie otyli podobac? jak sie brzydzisz otyloscia to sie brzydz ,i juz ,ale staraj sie tym nie ranic grubasow.Totalitaryzm myslowy.

  2. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Oczywiście każdy jest piękny dla mnie, bo tak postanowiłem. Nie każdemu należy się szacunek – przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Ja zamierzam okazywać szacunek grubym, bo to najładniejszy pomysł, na jaki wpadłem, a nie dlatego, że do czegoś się zmuszam. Coś wyjaśniłem?

    Moje myśli, mój totalitaryzm, mój cyrk, moje małpy.

  3. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Dokładnie to każdy grubas, jeśli tylko jest gruby i nie ma oprócz tego np. paskudnego charakteru.

  4. gavril princip Says:

    „kazdy jest piekny bo tak postanowilem” to brzmi dziecinnie.Nazisci postanowili z gory ze kazdy zyd jest obrzydliwy i mysle ze tez lapali sie na poczuciu sympati do jakiegos zyda.Oczywiscie jesli ty z gory zakldasz ze kazdy grubas jest piekny dajesz jednoznacznie do zrozumienia ze ‚cos’ albo ‚ktos’ kazalo ci sie wstydzic za takie brzydkie mysli,nikt nie przyjmuje takich wnioskow z pcozucia radosci.Slowa ‚wszyscy’ sa nakazujaca batrskcje w umysle a nie rzeczywistym fatkem miedyz ludzmi.

  5. gavril princip Says:

    kiedy widze slowo ‚wszyscy’ albo ‚nic’ to juz wiem ze introlokutor bedzie krecil maskowal i ze cos ukrywa albo sam sobie probuje cos w mowic

  6. gavril princip Says:

    wkopales sie

  7. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Gavril – to, że ja sobie coś wmawiam to oczywiste. To inaczej nazywa się afirmacją i tak, naziści silnie afirmowali sobie zapewne, że Żydzi są źli. Mniej świadomie ode mnie to robili, ale mechanizm ten sam, tyle cel inny. Moim celem jest akceptacja otyłości innych ludzi, może swojej (choć na razie otyły nie jestem) w sobie i promowanie tego, bo to ułatwi i mi życie, i innym. I strasznie misiu bawisz się w pana od zaglądania w psyche. Ja to pisałem z poczucia radości właśnie, bo zrozumiałem, że można się przekonać i mogę próbować przekonać innych. Zatrzymam się chwilę nad twoimi psycho-zwidami: uważam, ze to gorzej, niż zaglądać w dupę komuś bez pozwolenia tak w duszę komuś zaglądać. Dlaczego? Bo zaglądając komuś do dupy albo wymacując mu coś w dupie wbrew jego woli można zdecydowanie bardziej jednoznacznie stwierdzić, jakie są powody czyjegoś cierpienia, czy jakie będą.

    Piss & loathe.

  8. gavril princip Says:

    Afirmacja to afirmacja a wmawianie sobie to wmawianie sobie,niczym bicie siebie myslami po glowie zeby upchac jakies pozytywne uczucie.Zadne zagladanie w dupe czy w psyche ,kazdy srednio uwazny zauwazylby to co ja pisze.Oczywiscie podrzymuje to co pisze ale chetnie podejde od inne strony dobrze nam znanej; klasyczna perspektywa stirnerowska; uwiera cie dane ograniczenie,starasz sie o zmiane;nie odrzucasz,nie wyzwalasz sie ,nie zmieniasz zewnetrznych okolicznosci – poswiecasz czesc siebie w sensie wrecz teologicznym poniwaz nie ma tu uczuciowej afirmacji otylosci ale irracjonalna ,abtrsakcyjna logika ktora ma wplynac na spojrzenie na otylosc,czyli przekonac.Piszesz ,’wszyscy,’kazdy’ , to nic innego jak widma,tak samo jak bog czy panstwo albo prawa czlowieka.Nie policzalne,absolutystyczne..ja tego nie kupuje.To nie jest jakas indywidalna sprawa,to mechanizm ogolny.Jak ktos nie moze zmienic uczucia a czuje ze to niewporzadku to szuka wyzszej logiki ktora go przekona.Oczywiscie jesli ty tyjesz Jasiu ,t ozadna logika cie nie przekona,tylko akceptacja drugiej osoby,np.dziewczyny,jesli zaakceptuje cie z wielim bebechem i bedziesz to czuc na kazdym kroku to nagle stracisz mysl o otylosci.

  9. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Myślę, że Stara Rubika dupczy w dupę Stirnera. Ja natomiast chcę lubić grubasów. I jeśli to jest teologiczne – fajn baj mi. Ale nie ma nic wspólnego z poświęcaniem siebie. Chyba, że poświęceniem jest np. kupno piwa, gdy ktoś chce napić się piwa?

  10. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Ba, myślę, że z mojej perspektywy to żywienie niechęci do grubasów i ukrywanie jej przed nimi byłoby właśnie poświęcaniem. Kurwa, dlaczego maiłbym dla jakiś tłuściochów cierpieć? A odczuwanie sympatii jest przyjemne.

  11. gavril princip Says:

    Piszesz ‚Ja natomiast chcę lubić grubasów’ [forma zyczneiowa] nastepnie dodajesz ‚żywienie niechęci do grubasów i ukrywanie jej przed nimi byłoby właśnie poświęcaniem’; to jest niekonsekwetne.To jestes w trakcie czy juz skonczyles? W trakcie. Trzeba polubic to co nas obrzydza,zgadza sie,ale moim zdaniem ty robisz to zle,poniewaz teologizujesz, tworzac kolejne widmo ktore bedzie sprawiac przykrosc.Jeszcze nikomu to nie wyszlo,taka ‚afirmacja’.Mysle ze droga jest inna; kiedy zobaczysz grubasa to powiedz sobie poi prostu ‚o kurwa ale oblech’ przynzaj sobie ze czujesz wtsret i brzydzi cie to i mow tak,afirmuj siebie negatywnie,tęp siebie tymi myslali o ochydnosci takiego grubasa az do obrzydzenia samego siebie swoimi myslami ,negatywna afirmacją ,a nagle jak przetsaniesz to zobaczysz jak jest lżej,ze tak na prawde grubas cie nie obrzydza.

  12. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Nie trzeba, tylko można. I teraz rozbawiłem się już zupełnie „na razie nikomu” :). To będę kurwa pierwszy.

    To, że czegoś chcę nie znaczy, że akurat tego nie robię. To, że tak nie jest, nie znaczy, że ja nie będę twierdził, że tak jest. Jak pewnie zauważyłeś – tłuste bryły materii są piękne tylko w tym świecie, który jest mój.

    Co do twojej propopopopozycji – masz kanciaste i ciężkie zabaweczki, i szary piasek w piaskownicy. I w twoim traktorze nie ma kół. Nene, to nie dla mnie.

  13. gavril princip Says:

    Nie wyjdzie ci i wiesz dlaczego? bo filozofujesz nadwagą.To grozi upadkiem i niczym innym.Zaloze sie cze wkrecisz to sobie magia chaosu,nie nie ,to nie to.Predzej cos takiego osiagniesz hipnoterapią przez zmiane znaczen,skojarzen itd.choc tez nie wiem.
    Co do moich zabawek,w sumie to nie moje,jeden taki wyniosl je z obozu oswiecimskiego,bardzo go lubie, nie cackam sie,wbijam kija prosto w dupe.To dziala.

  14. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Narek, masz prawo do bycia zignorowanym. :D

  15. gavril princip Says:

    Ja ci powiem cos; nikt jeszcze filozofią niczego nie osiagnol,tylko poniekotrzy eksluzywne miejsca w szpitalach psychiatrycznych,a wtedy wiesz jak bedze kiedy tam trafisz.. tacy jak ja przyjda i bede sie brechtac z filozofow a pozniej losowac diagnoze z jak z lotto ,z takiej ogromnej psychiatrtczynej maszyny co wypluwa etykiety,kleic na czolo filozofia ‚idelizm psychotyczny’ ‚autyzm konserwatywny’ ‚zespol posthipisowski’ ‚wierzyzm ze cos sie udaizm’

  16. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Ja po proszę zespół posthip z odrobiną wierzyzmu raz i jEEEEEEEEEEEEEdziemy!

  17. gavril princip Says:

    :| nie moglismy tej dysputy na gg rpowadzic?

  18. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Sorry massa, ale wtedy nie miałbym 17 komciuff. A tak wiesz, pozorowany ruch, te sprawy, obglądacze wchodzą, biorą na poważnie 17 komciów! 17! 17! 17!

    I już osiemnasty. :)

  19. gavril princip Says:

    hehe,przeciez wiem,a pozatym tutaj tlo jest ladniejsze i nie ejstes wtsanie mnie zaspamowac jak na gg.

  20. i co z tego że uznasz ich za pięknych, jak do tego co piękne mozesz i tak czuć wstręt! Wstręt to wstręt, piękno to piękno i niekoniecznie zachodzą między nimi bliższe związki. z kolei piękno z tuszą lub jej brakiem też ma niewiele wspólnego, co najwyżej z czyimiś upodobaniami, a o gustach 0 jak wiadomo – się nie dyskutuje…
    ja do grubych nic nie mam i do chudych tez nie. i jeśli coś mnie wkurza to raczej to że kategoryzuje się ludzi przez pryzmat ich wyglądu, że próbuje się wygląd wszystkich uśrednić do wyimaginowanej szczupłości: chudy – źle, gruby też źle, a czemu do kurwy nędzy wszyscy mają się mieścić w granicach normy BMI? Ja jestem nienormatywna i lubuję się w tym co nienormatywne. Do norm czuję wstręt. Ale to są moje upodobania, ty jak widać masz inne; w każdym razie pomysł by wielbić ludzi za ich otyłość jest tak samo absurdalny jak się nimi brzydzić.

  21. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Nie, nie jest, bo jest taktyką dawania głaska, a brzydzenie się – o ile publiczne – polega na robieniu komuś krzywdy.

    Zrezygnowanie z reagowania na ludzką cielesność nie wchodzi u mnie w grę (ciała mnie fascynują), więc pozostaje albo się brzydzić, albo okazywać sympatię czyjemuś wyglądowi. I stwierdziłem, że okazywanie sympatii lepiej rozszerzać, niż zawężać.

  22. Wiesz, ja bym ci – gdybym była otyła powiedziała: „a do cholery wypchaj się z tym swoim głaskiem!”. Ten twój głask kojarzy mi się ze współczuciem. W dodatku stawiasz się w pozycji lepszego, który ma prawo dawać głaska komuś z racji tego, że jego otyła cielesność, z racji samej otyłości, jest czymś gorszym niż trzymanie się przez twoje cielsko obecnie obowiązujących, tak samo jak inne arbitralnych, cielesnych norm.
    Waga to jest szczegól wyglądu za który nie nalezy się ani głask ani splunięcie. to element bez znaczenia. a to że dla ciebie nie jest bez znaczenia, lepiej zachowaj dla siebie i po prostu nie uzewnętrzniaj.

  23. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Waga to jest cecha, za którą należy się głask, tak samo jak za każdą inną cechę, która potrafi mi się podobać. Tako Rzecze Mahatma Skoczowski.

    Współczucie nie jest wyrazem wyższości, tylko solidarności. Przynajmniej w moim wypadku. I oczywiście, przymusowe nie jest. I oczywiście okazywanie komuś współczucia czy solidarności, czy sympatii jest dużo lepsze zawsze, od niechęci. A cielesność jest równie ważna, co każda inna strona człowieka.

  24. Tak. cielesność jest ważna. Ale równie ważne jest by się nią fascynować bez jej wartościowania. Tylko wtedy fascynujesz się nią naprawdę. Tak jak ze zdjęciami Diane Arbus.
    Współczucie to nie solidarność. Efektem pierwszego jest użalanie się i pasywność, efektem drugiego aktywna pomoc. W przypadku kwesti wagi, żadne nie jest wskazane.

  25. mrotchnypontchushzagwady Says:

    E, chwila, to myśmy chyba się kiepsko podogadywali. Jak piszę, że grubi są piękni, to mam na myśli to, co Arbus robiła z dziwakami (chyba, bo nie znam tak jakoś wyjątkowo ani podłoża ideologicznego Arbus, ani samej fotografii. Liczę, że zaczaiłem o co Ci chodzi).

    Współczucie to solidarność i nie ma nic wspólnego z użalaniem się. Jak widziałem zdychającą jaszczurkę, to ją ze współczucia zajebałem, a nie żaliłem. Czy zaczynami się rozumieć? Współczuje, więc staram się, by innym było przyjemnie. Gdyby wiedział, że ktoś w ogóle chce zapomnieć o swoim ciele, starałbym się na to nie zwracać uwagi. Oczywiście, w idealnym świecie doskonale okrągłych krów bym tak zrobił na pewno, tu na ziemi mogę być jeszcze HIPOKRYTĄ. :)

  26. mrotchnypontchushzagwady Says:

    „Gdyby wiedział, że ktoś w ogóle chce zapomnieć o swoim ciele, starałbym się na to nie zwracać uwagi.”

    miało być: na nie nie zwracać uwagi.

  27. Ale jeśli ktoś otyły akceptuje i lubi swoje ciało, a ty do niego podchodzisz i mówisz że mu współczujesz, to myślisz że jemu będzie przyjemnie? nie on da ci w łeb, a przynajmniej powinien dać.
    Moim zdaniem dla Arbus dziwacy nie byli piękni. byli fascynujący przez swą inność, ale nie piękni, ani nie brzydcy; w ogóle nie dostrzegam w jej zdjęciach tego typu wartościowania.
    świat doskonale okrągłych krów? – o takiemu światu należałoby współczuć! Byłby piekielnie nudny

  28. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Magda, nie wiem, jak bardzo muszę Ci udowodnić jeszcze, że właśnie tak, jak piszesz, ja nie chcę robić.

    A dla mnie piękne jest synonimem fascynującego. Jeśli coś mnie nie fascynuje, nie jest piękne. I na odwrót. To nie znaczy, że Barbie jest fascynująca.

    Nie, świat doskonale okrągłych krów, tak samo jak świat płaszczaków np. podejrzewam, że jest bardzo fascynujący. Bo inny niż nasz. I oczywiście należy mu się współczucie, z zupełnie innego powodu.

    Chyba potrzebujemy tłumacza.

  29. mrotchnypontchushzagwady Says:

    I jeszcze jedno – nie prawda, ludzie otyli potrzebują pomocy. Są otoczeni przez ludzi, którzy twierdzą, że ich ciało jest niewłaściwe. A ludzie zazwyczaj potrzebują raczej akceptacji, a nie napierdalania po głowie. Jeśli grubasów się zaakceptuje (a nie tylko przejdzie do porządku dziennego), będzie im lżej, tak myślę.

  30. ja rozumiem że masz dobre intencje i nawet ci wierze, ale zauważ że nie bez kozery mówi się „dobrymi chęciami piekło wybrukowane”….
    Ciała są fascynujace, czasem piękne, czasem brzydkie ale zawsze fascynujące (nota bene dla mnie brzydota jest bardziej fascynująca niż piękno i dużo ciekawsza. Brzydoty masz różne oblicza, kanon piękna z reguły jeden.)
    a czy ciało otyłe jest brzydkie czy piękne? jeśli juz musisz je na tej skali waloryzować, to powiem ci: to zależy. Czasem piękno i otyłość idą ze sobą w parze, czasem im nie po drodze. tu nie ma reguły, bo nie tylko cielesny rozmiar o pięknie lub jego braku decyduje. nie da się jasiu piękna uzależniać wyłącznie od rozmiarów ciała i grubości tkanki tłuszczowej. powtarzam: to absurd i redukcjonizm! Tusza do niektórych pasuje, do innych nie.

  31. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Jasne, że jednym tłuszcze nie pasuje. Ale można labo to zaakceptować, albo starać się zmienić tłustych, albo widzieć ich inaczej, tak, że będzie im pasować przynajmniej bardziej. I ja wybrałem bramkę numer trzy.

    I jeszcze jedno – różnimy się nazewnictwem, ja nigdy nie nazwę czegoś fascynującego brzydkim. Albo prawie nigdy.

  32. ja nazywam brzydkim to co inni (czyt. ogół) uznają za brzydkie, a co mnie fascynuje swoją nienormatywnością.
    Jest jeszcze bramka numer 4 i ja ją wybieram. Zwisa mi czy tłuszcz lub jego brak komuś pasuje czy nie, ani go nie akceptuje z tego względu, ani nie chcę go zmieniać, ani bynajmniej mi nie pasuje to że do niego tłuszcz vel. jego brak nie pasuje. Jest tysiące innych właściwości cżłowieka ze względu na kóre go lubię bądź nie. Pierwszorzędną kwestią dla mnie jest „odbieranie na tych samych falach”, a grubość tkanki tłuszczowej ma tu zero do gadania. Ale ja to ja, ty to ty. Podziwiam jeśli potrafisz wstręt zamienić na upodobanie, samą siłą woli! i uprawianie seksu z kimś budzącym kiedyś – z racji tuszy – obrzydzenie, teraz „siłą woli” zachwyt, nastąpi u ciebie, od tak „bez zbędnego wysiłku” – Wow. Kurcze! Jestem pod wrazeniem siły twego charakteru! Ja chyba nie przekonałabym się do seksu z kimś od kogo śmierdzi od dawna niemytym ciałem (a to akurat budzi moje obrzydzenie)

  33. gavril princip Says:

    Jasiu zachowujesz sie jak panstwo socjalistyczne w zyciu gospodarki – prowadzisz interwencjionizm. To nie jest wolnosciowe.Jesli bedziesz wprowadzac korekte miedzy niesmakiem otoczenia a swoja akcpetacją. rzucisz na rozszrapanie przez skrajnosci.
    Wspolczucie to nie jest solidarnosc [pochylanie sie nad kims],mag ma racje, wspolcierpienie to solidarnosc [zejscie do jego poziomu]

  34. mrotchnypontchushzagwady Says:

    Tu jeszcze co innego ruszasz, nie każda fascynująca mnie osoba pociąga mnie fizycznie, choć każda pociągająca jakoś mnie fascynuje. Ale tak, potrafię chyba zmienić sobie gust, choć zwrot „siłą woli” mi nie pasuje, bo to nie ma wiele wspólnego z zadęciem się, napięciem i trach. Może dlatego mnie się udaje, że się nie napinam?

    I oczywiście, gust potrafi się też samorzutnie mi zmieniać.

    No i oczywiście dla mnie piękne jest to, co jest dla mnie piekne. Jak napisał Mahatma Skoczowski? „. Moja podstawowa mantra: jajajajajajaja. Litery układają się we właściwy wzór, uwierz mi :P

  35. gavril princip Says:

    „Moja podstawowa mantra: jajajajajajaja”
    Zgapiles to do Walesy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s