Czy biskup Pieronek jest rodzajem choroby zakaźnej, przenoszonej drukiem?

Się pytam. Bo ta jego wypowiedź skłania mnie do uwierzenia, że tak, jest wirusem atakującym mózg i wywołującym niepohamowany, z lekka histeryczny, śmiech:

Przed kilkoma dniami DZIENNIK opisał przypadek Krzysztofa Jackiewicza, który od 24 lat jest sparaliżowany, żyje bez świadomości, dzięki sztucznie podawanemu pożywieniu. Opiekująca się nim matka domaga się prawa do eutanazji dla syna. Co by jej ksiądz biskup powiedział?
Nie można poszczególnymi przypadkami obalać zasad. To oczywiście budzi litość, ale nie można dopasowywać norm do wyjątkowych sytuacji. Niedawno był podobny przypadek Janusza Świtaja, który gdy dostał pracę, już eutanazji nie chce.

Polecam zwłaszcza zestawić zwroty Krzysztofa Jackiewicza, który od 24 lat jest sparaliżowany, żyje bez świadomości, dzięki sztucznie podawanemu pożywieniu.” i „Niedawno był podobny przypadek Janusza Świtaja, który gdy dostał pracę, już eutanazji nie chce.” dla uzyskania w sposób niezawodny efektu o którym piszę.

Zastanwiam się nad tym, jaką perspektywe zawodowową biskup Pieronek widzi dla Krzysztofa. No bo ja tak myślę, gdyby usztywnić mu kręgosłup i ramiona odpowiednio, mógłby na przykład odgrywać rolę słupa średniego napięcia. Albo skrzynki na listy. Ale czy na pewno biskup to miał w zamyśle? Ważką kwestie pozostawiam wam do rozpatrzenia, drodzy czytelnicy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s