Archiwum dla Kwiecień, 2009

W ramach informacji dla czytelników poemy…

Posted in Uncategorized with tags , on Kwiecień 25, 2009 by Jaś Skoczowski

Już tam nie piszę i usunąłem wiersze. Umieszczę je tutaj chyba, na odrębnej stronie, tak jak Bocheńskiego. Piszę, bo widzę na statystykach, że ktoś wchodził dziś na stronę poemy na której był mój wiersz i zapewne musiał pocałować się z informacją, że strona zniknęła. Wiersz już jest na blogu – dałem go, to ten o cipkowym Bogu.

Wyrzuciłem się z gratami, to je tutaj rzucę…

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , , , , , , , , on Kwiecień 24, 2009 by Jaś Skoczowski

gospel

mam dobrą wiadomość chłopcy i dziewczynki,
Bóg ma cipkę,
jeździ różowym kadilakiem,
ma złotą apaszkę. i krótką spódniczkę.

może jeszcze dziś
przyjedzie pod twój dom
Bóg sam w sobie.

przejdzie lekko po błocie,
w swoich wysokich szpilkach,
tak, Bóg nosi szpilki.
i czarne podwiązki.

klęknij wtedy przed Panem.
na początku może wydać się trochę mdły,
ale po chwili
robi się słodziutki.

I to na poemie nie przeszło.

Poema chlip lub żal.pl

Posted in Uncategorized on Kwiecień 24, 2009 by Jaś Skoczowski

Jednak usunęli mi tekst.

Gniew i obrzydznie

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Kwiecień 22, 2009 by Jaś Skoczowski

Jak widać poema aż drży. Urocze, nie?

EDIT: Sorkiszcze najdrożsi Czytelnicy moi, ale skasowałem stronę i już nie poczytacie, jak się oburzali na poemie na mnie ludzie, zwłaszcza, że nawet jakbym mógł na blogu opublikować ich wypowiedzi, to ja nie wiem, czy to tak mogę.

Piraci zamknięci. O tym, czy „piractwo” jest sprawiedliwe.

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Kwiecień 19, 2009 by Jaś Skoczowski

Nie jest. Ale w jednym przypadku – jeśli komukolwiek należy się prawo własności dotyczące samej informacji – bo własność intelektualna nie dotyczy własności nośników.

A biorąc pod uwagę, że jako amoralista przyjmuję taktykę kontraktariańską w dyskusji z moralistami, zapytuje Pana Wojciecha Orlińskiego, dlaczego mam zgodzić się na taki deal: ja nie będę ściągał muzyki, choć ludzie grający muzykę mogą przeżyć i to na nie najgorszym poziomie, bez korzystania z własności intelektualnej, grając koncerty? Co uzasadnia ograniczenie mojej swobody, skoro da się ją pogodzić ze stosunkowo godnym sposobem życia np. Kukiza, który, jak sam stwierdził, może zarobić i bez prawa własności intelektualnej do swoich utworów?

Pan Orliński, według mnie, może na takie pytanie wybrać tylko brak współpracy ze mną i ludźmi, którzy się ze mną zgadzają – czyli odrzucić kontraktarianizm albo próbować uwzględnić żądania „freetardów”.

Tylko, że to nie są alternatywy równoważne – kontraktarianizm ma to do siebie, że radzi sobie z brzytwą Hume’a. A to naprawdę dużo, jeśli chodzi o etykę. Tak więc Pan Orliński etycznie może albo arbitralnie rozstrzygnąć sprawę ignorując moje preferencję, albo uznać wartość moich interesów.

Kto nie wie, o jakim kontraktarianizmie mówię, proszę. Co do jasności – anarchistyczny punkt wyjścia Narvesona bardzo mi się podoba, anarchokapitalistyczny punkt dojścia – nie. W dodatku, kontraktarianizm Narvesona, oprócz tego, że jest podbudową jego anarchokapitalizmu, jest uniwersalistyczny bez wyjątków i przyjmuje podział na działanie i niedziałanie (który to podział zresztą jest bardzo ważny w uzasadnianiu przez niego anarchokapitalizmu moim zdaniem).

O zmianach

Posted in Uncategorized with tags on Kwiecień 17, 2009 by Jaś Skoczowski

No trochę się tu pozmieniałem, moja kochana, anonimowa, milcząca, kurwa, nie odzywająca się ani razu, do chuja pana, gromadko. Najpierw o podtytule – Gościu, tak mówię do Ciebie, słuchaj, żeby odszukać mnie za pomocą takiej frazy, trzeba być Kims lub Czymś. W każdym wypadku musisz mnie przerastać. Chylę przed Tobą głowę, klękam przed Tobą, chwalę Cię, jesteś wielki, powinno się podawać dzieciom mleko w takich małych kartonikach, a na nich twoje zdjęcie i ta magiczna formuła – „cycki na wolności”.

Poza tym dodałem kilka linków albo megasuperzajebiaszczych stron, albo do ludzi. Na przykład:

W ten weekend zamieniliśmy się w archetypalną polską rodzinę, dokładnie taką komórkę społeczną, jakiej bronią pisiarze i elpeerowcy. Moje starsze dziecko przeżyło regres nocnikowy i regularnie srało pod siebie, moje młodsze głównie wyło, darło się i nie chciało spać, co uczyniło moją małżonkę zmęczoną, niewyspaną i rozdrażnioną, a ja się strasznie napierdoliłem w sobotę, więc całą niedzielę miałem monstrualnego kaca. Gdybyśmy jeszcze tylko chodzili do kościoła i byli bezrobotni, to by nas normalnie można było oprawić w ramki.

Wpis jest stary (ale autor pozostaje w bojowej formie), jak widać, ale dalej wypełnia mnie ciepłem, przywraca nadzieje, sprawia, że szybciej rosną mi włosy na plecach i wzmagają się zdolności kopulacyjne. Stworzył go niejaki Bart, ja niejakiemu Bartowi niedawno oświadczyłem, że jestem mądry, po czym niejaki Bart i jego znajomi zjebali mnie z góry na dół (i co z tego, że niektórzy nawet mieli rację, no proszę. Ale Eli i tak jesteś.), na co ja się obraziłem i stwierdziłem, że pisać już u Niego nie będę, czego skutkiem pisze dalej i polecam czytanie wynurzeń Barta. Bo.

No i teraz zdania zaczynam pisać tak, że pierwsza litera jest duża. Zmiany, stabilizuję się, może z całkowicie niezorganizowanych aktów gwałtownej przemocy przejdę na morderstwa popełniane tylko w soboty, po małej sesji erotycznej z rybkami akwariowymi i ziółkach.

A pan Wojciech Orliński docenia umiejętność zgodnego współżycia z zespołem ludzkim.

Posted in Uncategorized with tags , , , , , , on Kwiecień 16, 2009 by Jaś Skoczowski

Pani w szkole opowiada dzieciom:

– Ośmiornice żyją na dnie oceanów i mają takie małe odnóża. Nagle zaczynają się poruszać, najpierw bardzo powoli potem coraz szybciej i szybciej… Wychodzą po dnie coraz wyżej aż w końcu dojdą na brzeg. Tam się rozpędzają i biegną przez pagórki, równiny pustynie aż w końcu dobiegną do gór. Wdrapują się na największą i odbijają się najmocniej jak tylko potrafią i lecą, lecą. Dolatują do stratosfery po czym są już w kosmosie…

W tym momencie w pierwszej ławce zgłasza się dziewczynka:

– Proszę pani, to co pani mówi to nieprawda.
– Nieprawda? A jak ty sie nazywasz?
– Kowalska.
– Dzieci otwieramy zeszyty i piszemy: Kowalska jest PIERDOLNIĘTA