uważam się za anarchistę, wciąż…

rozumiem przez to, że cenie sobie wysoko moją wolność i wolność wszystkich innych, którzy tylko mogą być wolni. przyznanie się do tego jest wstydliwą rzeczą. to jak rozumiem wolność, jedyny sposób, w jaki chce ja rozumieć, czyli jako swobodę robienia czegoś, co robić się chce, sprawia, że nie mogę odmówić sobie wewnętrznych konfliktów. bo sytuacje, w których mogę być albo ja wolny, albo inni, są wbrew temu, co ja nazywam anarchizmem, a co uważam za swój pogląd na życie z innymi. to samo dotyczy każdej sytuacji, gdy ktoś komuś odbiera wolność. stąd przyznaje się do stanu mojego umysłu z uśmiechem. może nie zażenowania, ale wyrozumiałości. to co myślę, myśli które kocham, są dziecinne. ale za piękne, by z nich zrezygnować. godzę się więc na niekonsekwencje, na które sam się skazuję – małe, malutkie, niewidzialne, mikroskopijne ustępstwa, które ukrywam przed sobą, jakbym mógł się za nie ukarać, gdyby wyszły na jaw. nie dam wszystkim wolności zawsze. inni nie dadzą. cała sprawa wydaje się być dosyć taka pusta w swojej treści, ja wiem. ale nie umiem nic innego poradzić. nie, nie nie umiem, nie chcę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s