Feyerabend powalony!

najpierw ten rodzynek.

teraz ten fragment z rodzynka:

Moreover, recent neurophysiological research has shown that all perception does not involve conceptualization. Psychologist Edward Hundert explains:

„If someone loses the primary visual cortex (say, because of a tumor), they lose their vision; they go almost totally blind. But if they just lose the secondary or tertiary visual cortex, they manifest an unusual condition called visual agnosia. In this condition, visual acuity is normal (the person could correctly identify the orientation of the „E’s” on an eye chart). But they lose the ability to identify, name, or match even simple objects in any part of their visual field. . . . This model can be translated into psychological terms as endorsing a functional distinction between „perception” (input analysis) and „cognition” (central processing). . . .It is easy to see the evolutionary advantage of this whole scheme, with its „upward” input analysis: if our transducers were hooked directly to our central systems, we would spend most of our time seeing (hearing, etc.) the world the way we remember, believe, or expect the world to be. The recognition of novelty — of unexpected stimuli — has extremely obvious evolutionary advantage, and is made possible only by the separation of transducers and central systems by „dumb” input analyzers. (Hundert 1987, 413, 420–21)”

Neurophysiological research suggests that not all observation is theory-laden, for there are two types of observation: discrimination and recognition. Recognition may involve the use of concepts, but discrimination does not. For if it did, we could never perceive anything new.

co w tym jest słodkie? ano to, że zmysłowe dane, które docierają do nas, nie mogą być w jakikolwiek sposób sklasyfikowane bez urządzenia do interpretacji ich – nie potrafimy wyróżnić najprostszych przedmiotów bez nich. możemy co najwyżej podać lokalizację. zastanawiam się, w jaki sposób pacjenci odkrywali to „E”, bez identyfikacji. podejrzewam, że widzieli gdzie jest wskazane „coś” (pytanie, czy w ogóle potrafiliby to nazwać choćby czymś? tego ten fragmencik raczej nie zawiera). bez sprawnej części mózgu odpowiedzialnej za organizowanie tego, co widzimy, nie moglibyśmy tego czegoś rozpoznać czy odróżnić od czegoś innego. przed oczami mielibyśmy coś w stylu bardzo barwnego pawia, coś jak rzyganie drinkami…

a argument przeciwko Feyerabendowi brzmiał tak, że nasze postrzeganie nie jest całkiem zależne od naszych teorii (po ludzku – poglądów). no nie jest. bez narzędzia, które organizuje zmysłowe doświadczenie rzeczywiście widzimy. co? no… eee… coś. wyobraźmy sobie teraz eksperyment, mający przesądzić o przyjęciu jakiegoś zdania lub odrzuceniu go, który funkcjonowałby na podstawie takich doświadczeń. załóżmy, że eksperyment przemawia za odrzuceniem tego zdania. konkluzja mogłaby wtedy brzmieć „coś sprawia, że to zdanie jest fałszywe”. jak mawiał jeden pan taki – rewelacja!

Jedna odpowiedź to “Feyerabend powalony!”

  1. na ile skumałem englisz to masz racje :* kółko masturbacyjne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s