Archiwum dla wolność

A jeszcze inaczej to…

Posted in Uncategorized tagi , on listopad 19, 2009 by Jaś Skoczowski

nie wiem, czy już tego pomysłu nie wrzucałem, ale w razie czego się powtórzę – no w sumie moge być też nie tyle nietożsamy z czymkolwiek bądź, ale też mogę po prostu nie dbać nadmiernie o moją tożsamość, a na pewno – nie traktować jej jako wartości samej w sobie. I to sprawia, że jestem gotów działać w oderwaniu do tego, kim jestem, o ile tylko to możliwe.

Miałem kupić coś i tak se myśle przed ladą prosze Pani, a kolejka stoi kurwa…

Posted in Uncategorized tagi , , , on listopad 14, 2009 by Jaś Skoczowski

Jaka może być ukryta motywacja stojąca za chęcią robienia tego co dobre, słuszne itd.? Dlaczego robić to co słuszne, w oderwaniu od tego, że ktoś może mi dać w łeb za inne zachowanie? To jest podobno stare pytanie, nie mogę tego potwierdzić, przecież ja się raczej nie znam, podkreślam tylko, że ja go nie wymyśliłem, więc innych chyba tez wierciło gdzieś w kiszce.

Nie chodzi mi o to, skąd mogę wiedzieć, że coś jest dobre lub złe. Tu mam pogląd taki, że wyjaśnień jest mnóstwo, od najprostszego realizmu bezpośredniego zaczynając – że mamy wgląd w charakterystykę normatywną danej sytuacji i tyle. To wyjaśnienie zresztą bardzo mi się podoba właśnie ze względu na prostotę. Ja się pytam, czemu ma mnie obchodzić słuszność? Wiem, że pewnie pytam się raz kolejny, czemu, no ale czemu?

Just another anthem.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on listopad 6, 2009 by Jaś Skoczowski

Interpretacja jest taka, że ta pioseneczka nie potrzebuje interpretacji.

O ja kurwde

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on listopad 3, 2009 by Jaś Skoczowski

Chyba “mój indywidualizm” (no tak, cudzysłów sugeruje nazwę, bo jeśli to nie tylko nazwa, to czemu mój i czemu indywidualizm?) ma jednak polityczną treść, a ostatnio tak nie myślałem.

Otóż, uwaga – lubię być swój. Nie lubię sytuacji, które sprawiałyby, że czułbym się nieswojo. Bo wtedy i tylko wtedy byłbym nieswój. I lubię, gdy inni czują się swojo, czy swojsko, czy jakoś właśnie tak. I lubię z nimi żyć w pokoju. A czasem pójść do łóżka.

Isn’t that just simply fucking awesome?

Free to choice?

Posted in Uncategorized tagi , , on sierpień 24, 2009 by Jaś Skoczowski

Pomysł, zgodnie z którym istnieje wolna wola tkwiąca w ludziach jest fascynujący, zwłaszcza ze względu na dociekania dotyczące wolności. Nie chodzi tylko o pokrewny mu problem determinizmu – wolny wybór możliwy jest nawet, jeśli skrajny determinizm jest (uwaga, śmieszne słowo) prawdziwy. Po prostu każdy z nas jest zdeterminowany, oki, ale to określa naszą (brrrr) tożsamość. Czyli, jeśli działamy zgodnie z naszą determinacją (zakładając, że możemy ją zbadać tak, by ją znać w stopniu wystarczającym), mamy wolny wybór, dokonujemy wyboru. Ba, jeśli jesteśmy zdeterminowani do dostrzegania w świecie alternatyw i jesteśmy wyposażeni w zdeterminowane preferencje – to wybieramy swobodnie pomiędzy wieloma alternatywami.

Jednak to nie to, o czym chcę mówić. Ja piszę o czymś innym. Mi* chodzi o to, że to co nazywam wolnością nie jest tożsame z wolnym wyborem. Wolnością nazywam możliwość robienia tego, co ktoś robić chce. I teraz, czy wolność, nie będąca wolnym wyborem, jednak zwiększa się, gdy zwiększyć komuś zakres wolnego wyboru? Nigdy, jeśli alternatywy są równie mocno niepożądane. Możliwość wybierania między syfilisem, a kiłą albo hivem, albo aids to kiepskie możliwości, gówniane perspektywy.

Jednocześnie człowiek musi sam dociec, czego chce. Nie da się inaczej. Naprawftę to ona chciała nie jest przekonujące, a jeśli jest, to zastosuj tą zasadę do swojej kobiety, lub córki.

A jeśli tak, to najskrajniejszym indywidualizmem jest kompletnie skrajny “socjalizm” (czy pogląd nastawiony na tzw. wolność pozytywną, czyli po prostu na zwiększanie mocy każdej jednostki) – zawsze jedna dobra (lepsza) opcja jest lepsze od miliona złych (tak samo kiepskich) z tej prostej przyczyny, że dobra opcja to po prostu ta, której chce jednostka. Stąd pochodzi właśnie skarga antysocjalistów na socjalizm – że prowadzi do uniformizacji, co byłoby w moim ujęciu paradoksalne, ale nie jest. Antysocjaliści nigdy nie wpadli na pomysł, że to może być równie dobrze plan absolutnego minimum. Bo przecież jedna dobra opcja jest dobra, ale milion dobrych jest o niebo lepszy.

* mim mi mimmimmimmimmimmimmimimimimimimimimi. mi.

I believe.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on sierpień 23, 2009 by Jaś Skoczowski

I don’t believe in trouble
I don’t believe in pain
I don’t believe there’s nothing left
but running here again

I don’t believe in promise
I don’t believe in chance
I don’t believe you can resist
the things that make no sense

I don’t believe in silence
cos silence seems so slow
I don’t believe in energy
the tension is too low

I don’t believe in panic
I don’t believe in fear
I don’t believe in prophecies
so don’t waste any tears

I don’t believe reality would be
the way it should
But I believe in fantasy
the future’s understood

I don’t believe in history
I don’t believe in truth
I don’t believe that’s destiny
or someone to accuse

I believe, I believe!!!

I don’t believe in trouble
I don’t believe in pain
I don’t believe there’s nothing left
but running here again

I don’t believe in promise
I don’t believe in chance
I don’t believe you can resist
the things that make no sense

I don’t believe in silence
cos silence seems so slow
I don’t believe in energy
the tension is too low

I don’t believe in panic
I don’t believe in fear
I don’t believe in prophecies
so don’t waste any tears

I believe!!!

I want you to try, try
to needing to know why, why
No kidding, no sin, sin
No running, no win, win
I believe!!!

No angels, no girls, girls
No memories, no Gods, Gods
No rockets, no heat, heat
No chocolate, no sweet, sweet
I believe!!!

I want you to try, try
to needing to know why, why
No kidding, no sin, sin
No running, no win, win
No angels, no girls, girls
No memories, no Gods, Gods
No rockets, no heat, heat
No chocolate, no sweet, sweet

No feeling, no secrets…
The silence you feel…
which hides you from
the real…
I want you to try, try
needing to know why, why
[keeps repeating, becomes blurred & indistinguishable....]

I believe, I believe!!!

A monotonny krajobraz zagęszczał się…

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , on sierpień 6, 2009 by Jaś Skoczowski

Najpierw zestaw mądrości prosto z Kostrzyna:

Dwa ktosie:

- Kto był tak śmiały i zajebał mi sandały?!?
- Te, Toitoi, lepiej powiedz, gdzie są moje japonki!

Inne Dwa Ktosie:

- Stary, wczoraj piękna dziewczyna całowała mnie i częstowała haszem!
- Jesteś spełnionym mężczyzną.

I Jeszcze Jeden

- Mamo, to nie wódka, to Łutstok.

Rób co chcesz, zasada wspomniana wcześniej, to jest największe wyzwanie, dlatego Owsik, z jego przepitym łbem, najprawdopodobniej co innego miał na myśli, gdy mu się wymsknęło “róbta co chceta”. Najprawdopodobniej chciał powiedzieć – “mam wyjebane na to, co robisz”. A “rób co chcesz” to nie tylko “odpierdól się, wciągaj swoje gówno beze mnie i żyjmy w pokoju”. To też wymóg, żeby kierować się tym, czego się chce. A czego się chce? Czego pragnie dziewczyna, gdy dorastać zaczyna?

Poza tym, nie jestem pewien, czy można osiągnąć szczęście, takie super szczęście przez złote esz. Takie, którego nic nie zmąci nigdy. Ale wierzę, że nie ma lepszego stylu życia, niż uparcie i świadomie dążyć do swojego szczęścia, jak najbardziej go chcąc. Choćby było nieosiągalne.

I kurwa, teraz nic mi nie pozostało, tylko dosiąść pogrzebacza i wyjebać prosto w słońce. Iiiiiiiiiiiiihaaaaaaaaaaaaa!!!

A gdyby tu kiedyś miało stanąć przedszkole?!?!?!

Posted in Uncategorized tagi , , on lipiec 24, 2009 by Jaś Skoczowski

Zasada, o kształcie takim: rób co chcesz, nie może zdeterminować żadnej zasady dotyczącej zachowania polegającego na rządzeniu kimś, jeśli dotyczy każdego. To nie tak, że z niej wynika zakaz sprawowania władzy, z niej wynika przyzwolenie na każdą formę władzy. I dlatego to jest zasada, którą przyjmuję po całości, czyli kieruję ją do każdego, do hitlerów, do gandhich i do kropotkinów, jeśli chcę twierdzić coś normatywnego. Nie dodaję żadnych zastrzeżeń, takich, jakie wymyślał np. Crowley (zgodnie z którym trzeba realizować tylko Prawdziwa Wolę, Am I right?).

Nie dlatego, że takie rozwiązanie dałoby według mnie lepsze skutki, niż każde inne. Seryjnie nie wiem, czy zmieniłoby cokolwiek. Taka normatywna swoboda jest dla mnie sama w sobie urocza. Przecież można wybrać wtedy miłość, solidarność, rozkosz.

Ciao Bambino!

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on lipiec 10, 2009 by Jaś Skoczowski

Jestem chłopcem ze syndromem poprawicowym i postuperowcem. Wciąż nie uważam, że nakaz zapinania pasów i zakaz palenia w miejscach publicznych jest zawsze świetnym pomysłem. Ale po latach potrafię już napisać

pierdól się Rafałku. Bo bawi Cię ciemniactwo ludzi, bo Ciebie ciemniactwo bardzo dobrze bawi. A sam w dodatku zapewne ciemny nie jesteś. Choć kto wie, potrafisz przez około 14 lat pierdolić to samo i udawać, że właśnie na to wpadłeś.
A swoją drogą, jaką gnidą jest Cejrowski. “Aksamitna” rewolucja ciemnogrodu. Kurwa, aksamitna jak skryminalizowanie aborcji na życzenie, zaostrzenie prawa dotyczącego invitro i zakazy pochodów pedalskich.

Całe szczęście, są jeszcze inne głosy i inne twarze, które są są tak cudownie kojące. W ramach terapii poziemkiewiczowskocejrowskiej okład z Wilsona:

Dlaczego chcemy bić ZOMO?

Posted in Uncategorized tagi , , , on czerwiec 28, 2009 by Jaś Skoczowski

Jak usprawiedliwić przed kimś chęć wyłącznego decydowanie o sobie i tylko sobie? Nijak. Chcę być suwerenem, bo mogę tego chcieć. I wykorzystuje do tego każdą okazję.

Normy, nawet jeśli w jakikolwiek sposób istnieją, są bytami absurdalnymi. A przynajmniej – absurdalnymi dla mnie. W jaki sposób norma różniłaby się od czegokolwiek innego? Co w jej odbiorze byłoby innego? Poznając ją czułbym się obezwładniony i działałbym zgodnie z nią? Zdarzyło mi się to kilka razy, ale zawsze ze strachu lub zahamowania. Nie dlatego, że spotkałem na swojej drodze cokolwiek normatywnego. Wątpię więc, że tym są normy. Ale jeśli nie tym, to jaki miałbym powód, by działać zgodnie z nimi. A jeśli tak – to dlaczego mam się usprawiedliwiać w najbardziej osobistym wyborze? Chcę być samorządny i chcę szanować to samo u innych. Wydaje mi się, że jeśli ktoś pojmuje choć odrobinę podobnie sprawę (a jak można ją pojmować inaczej?) normatywności, to wytłumaczenie mojej preferencji jest zbędne. Sama się przez się tłumaczy, jest zrozumiała i do zaakceptowania.