Prostytucja polega na tym, że ktoś sprawia przyjemność drugiej osobie. Podejrzewam, że ta przyjemność może być dla obsługiwanego w dodatku zdrowa – seks jest w znacznej mierze bardzo zdrowy. Nie pojmuje, dlaczego ludzie nie czują pogardy dla lekarzy czy pielęgniarek, ale pogardzają prostytutkami.
Rozumiem, że można tym ludziom współczuć – prostytucja często, podobno bardzo często, wiąże się ze zwyczajnym niewolnictwem i handlem ludźmi. Ale w takim razie pogarda należy się wszystkim tym alfonsom, którzy są na tyle [i tu chciałem napisać skurwieni. Język jednak ewidentnie jest nam narzucony, wraz z publicznymi znaczeniami] okrutni, żeby to robić. Kurwy należy natomiast szanować za to co robią.
Nie wydaje mi się też godne pogardy to, że ktoś płaci komuś za seks. Raz – nie gardzę dobrowolnymi relacjami. Dwa – nie gardzę seksem. Nie pojmuję więc, co jest godne pogardy czy oburzenia, czy co jest złe w tym, że ktoś płaci za seks.
EDIT: Oczywiście, w przy obecnym stanie środków higienicznych ryzyko zakażenia chorobami przenoszonymi podczas współżycia mnie przynajmniej wydaje się niskie.