Archiwum kategorii Uncategorized

Just another anthem.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on listopad 6, 2009 by Jaś Skoczowski

Interpretacja jest taka, że ta pioseneczka nie potrzebuje interpretacji.

True love song of new era

Posted in Uncategorized tagi on listopad 4, 2009 by Jaś Skoczowski

O ja kurwde

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on listopad 3, 2009 by Jaś Skoczowski

Chyba “mój indywidualizm” (no tak, cudzysłów sugeruje nazwę, bo jeśli to nie tylko nazwa, to czemu mój i czemu indywidualizm?) ma jednak polityczną treść, a ostatnio tak nie myślałem.

Otóż, uwaga – lubię być swój. Nie lubię sytuacji, które sprawiałyby, że czułbym się nieswojo. Bo wtedy i tylko wtedy byłbym nieswój. I lubię, gdy inni czują się swojo, czy swojsko, czy jakoś właśnie tak. I lubię z nimi żyć w pokoju. A czasem pójść do łóżka.

Isn’t that just simply fucking awesome?

Rachunek

Posted in Uncategorized tagi , on listopad 2, 2009 by Jaś Skoczowski

… a przecież nie sumienia.

Kicia była cudna przez i to całkiem dłużej, niż Panie wspomniane wcześniej. Co prawda nie zaciągnąłem Jej do ołtarza (a ciągnąłem), ale to mi wyszło na zdrowie. Cudna dla mnie. Nie, bo jakoś wyjątkowo mnie traktowała, traktowała mnie po prostu dobrze. I jak przyjaciela. Rzecz w tym jaka jest.

To jest strasznie twardy ktoś, a nie widać. Przynajmniej ja sobie życzę Ją widzieć taką. I jest zaskakująco swoja. Ostatecznie podejmuje decyzje zgodnie ze sobą, choćby grzmieć czy skamleć do niej. Ogólnie, czego nie umiałem, przynajmniej na wstępie wkraczania w świat Kici docenić (a czy w ogóle tak naprawdę kiedykolwiek w nim byłem?), to jej ogromny nacisk na to, by rządzić się sobą i tylko sobą. Ja czasami wyrażam takie poglądy, jakbym właśnie taki był. Ale ona tak robi. Nie znam drugiej osoby, która skuteczniej potrafiłaby podkreślić swoją autonomię i jednocześnie mnie przyciągać.

A jednocześnie jest niepowtarzalnie wrażliwa. Tyle, że ból przeżywa po swojemu. Nie tyle godząc się na Niego, po prostu ból jest i nic więcej. Nie ma buntu, ale nie ma pogodzenia. Tak, nie tylko bardziej niechcący, niż mnie, wychodzi Jej bycie autonomiczną. Czuć świat, że jest taki, jaki jest, a nie jakiś (dobry, zły, różowy – o! zwłaszcza nie różowy!) też potrafi jakby bardziej ode mnie. A nawet jeśli nie, to cholera, bardziej dla mnie atrakcyjniej.

No i nic, zacząłem się zmieniać, grawitować w stronę sporej dziwności i nie, nie powiem jakiej i gdzie. Najpierw był bunt, potem pogodzenie, a potem Jej przeszedłem. Sam też rozluźniłem sobie węzełki na naszym sznureczku chyba. Bo jak rozstawaliśmy się, to co najwyżej lekko kłuło, nie rozdzierało.

Ale tak, i tak chciałbym przeprosić jeszcze raz, bo dupek jestem. A Ona – nie.

Ps. Spotkałem ją już po rozstaniu – moim zdaniem rośnie. Tak na duchu. Przyrasta, rozrasta się, potężnieje. Przynajmniej ja tak chcę to widzieć, że będzie jeszcze wspanialsza, większa i cudowniejsza.

Zeznania

Posted in Uncategorized tagi , , on listopad 2, 2009 by Jaś Skoczowski

Na samym wstępie przyznaje się do wszelkiej winy.

Ona jest niezwykła. Zacznę tak: to jest kobieta czy dziewczyna która żyje (czy żyła, szczerze, aż tak nie wnikam) tak rozpustnie, że ja tak to se mogłem pomarzyć. Spotkałem ją i już mi niepotrzebne takie marzenia, mogę oddać, proszę, za nico, wystarczy mi Ona. Jednocześnie tkwi swoimi myślami w studiach, historię sztuki studiuje. Jest bystra, że osz fak.  Spędziliśmy tak bardzo mało czasu, że to nawet nie było za mało. Ale w tym czasie właśnie usłyszałem tyle od Niej słów, których znaczenie było tak bardzo mi bliskie, że trudno będzie mi to opisać, więc sobie odpuszczę.

No, a oprócz tego spaliśmy ze sobą, na sobie i obok siebie. I w każdej pozycji było przecudnie. Świadomość, że byłem najbliżej jak tylko można fizycznie z kimś takim, robi mi takie ka-boom w głowie. Nie wiem, jak pisze się o takich rzeczach w odpowiedni sposób, wybieram najprostszy – cudnie się Ona kocha. Cucucucucdnie.

No i dupa, i w może tydzień po bardzo krótkim spotkaniu zasłona milczenia. Cóż, pozostaje kipsmajling i do przodu, może jeszcze jakoś się spotkamy. Oby.

Jasne wyjaśnianie

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on listopad 1, 2009 by Jaś Skoczowski

Tak, na brudstoku się zakochałem. W zasadzie nie na brudstoku, na brustoku tylko ja poznałem, za-zakochałem się [żena mode on] później i na odległość, bo ona mieszka w pizduuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu daleko. Pisaliśmy oczywiście tylko cały czas od brudstoku. Najpierw wszystko wykreśliła, że nic z tego, potem zaczęła pisać inaczej (pisać, pisać, tylko pisać, tak tylko, tak kurwa, tak, mam cojajestemnastolatek, złapało już mnie, tak jak i was, tak, kurwa, tak i Ty też niedojrzałereakcjemocjonalniedźweźsięchłopielecz), aż do fazy plateau (“nie mogę już zasypiać bez Ciebie”). Pomiędzy zaliczyłem jeden zryw, że tam jadę. I nie pojechałem, w Kędzierzynie zacząłem wracać, bo zadzwoniłem, a Ona obolała najpierw cierpiała do słuchawki, a potem rozłączyła się, jak się debilnie spytałem, czy przyjechać.

Kiedy już całkiem mi odpierdalało na Jej punkcie (to było do przewidzenia, to można było przewidzieć), nastąpiła faza “śniłeś mi się dzisiaj, że przyjechałeś [dalszy przekaz cenzurowany,  no kurwa bez przesady]“. I pojechałem. 10 godzin romansu z PKP. Czułem się bosko, taki wolny, że wreszcie robię coś debilnego, że się nie boję, że wolę być śmieszny, niż sobie odpuścić zauroczenie. I oczywiście (oczywiście oczywiste), skoro pisała, że nie wie, czy zechce/odważy się spotkać, to mnie nie spotkała. Jeszcze w taki durny sposób, bo w pierwszy dzień wyjechałem do XX, źle zrozumiałem to moje cudo (może nawet tego właśnie chciała?), a na drugi dzień to oczywiście wróciłem do Jej mieściny (w ogóle, ja pierdole, jak u nich tam ładnie jest…), ale ona zdecydowała się w kompletnie karkołomny sposób się spotkać dopiero jak wróciłem znowu do XX (tak, ju ar rajt, tak, jak debil jeździłem peksą. W tę. I w tamtą tę też. :) ).

Jak wróciłem do domu, kazała mi “zniknąć” czyli milczeć, prawie milczałem, poza łzawymi pożegnaniami, to po tygodniu zadzwoniła i zaczęła się nabijać? A może tylko wyszło przypadkiem, że zaczęła? Coraz mniej kurwa wiem, czym bardziej brnę. A potem milczała. A potem, skruszona jednym listem jakby tak jednak odpuściła, przynajmniej śmianie się ze mnie do słuchawki o 3 w nocy (tak, dzwoniła o 3 albo 6 w nocy, pijana i podkreślała, jak bardzo jej zwisam, tak, jasne, że uwierzyłem, nie no, czemu miałem nie). A, wcześniej zdarzyło się śmieszne coś, bo zadzwoniła w nocy dzień przed spotkaniem Demonicznej. Niechcący sprawiła, że każdy moment rozkoszy był jakby lekko mściwy. Ale tylko lekko, bo raczej akurat [/żena][co jest kurwa, nie rozumiem, o mamo, bosz, ołałała-a-a-a, spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaadam mode]przy Szkarłatnej Pani to ja pozapominałem nie tylko o Województwie Lubuskim, ale też o tabliczce mnożenia. I co to jest bezpieczny seks…[/?]

Dalej Ją kocham ofkors – i chcę, żeby spadało na Nią tylko to co lekkie, miękkie, piękne i dobre. Bo jest cudna, ma (tak, kurwa, masz, spierdalaj) śliczny uśmiech, świetnej muzyki słucha, jest cała śliczna, ma pojebanie piękne poczucie humoru i estetyki. No i jest dowcipna. Tyle, że japierdolekurwamać, mnie nie chciała. Lajf.

(EDIT: Tu już pisze o Demonicznej, choć za chuja tego nie widać)Nie przeszkadza mi to być zachwyconym Cudownym Rozpierdolem i już za Nią/m tęsknić, bo też się ulotnił/a, a wyzwolił/a mnie, dopieścił/a, rozśmieszył/a i rozkochał/a w sobie, też i poczuciem humoru, i gustem do mnóstwa spraw. I twardością, której, jeśli sobie jej nie uroiłem (z całą Nią/m), to tam jest w Niej/m i nawet nie wiem, w środku, czy na zewnątrz?

I na razie tyle z wynurzeniospowiedzioterapii.

Prawda, Dobro, Piękno

Posted in Uncategorized tagi , , on listopad 1, 2009 by Jaś Skoczowski

mr.big

Czy radykalne zmiany sposobu myślenia są coś warte?

Posted in Uncategorized tagi , , on październik 30, 2009 by Jaś Skoczowski

Czy warto zadawać pytania na siłę? Pytania wobec poglądów powszechnie przyjętych, nie wydających się osobom stykającym się z nimi dziwnymi? Tak, jeśli warto w sposób radykalny zmieniać poglądy. Nie zyjemy poza naszymi wyjaśnieniami, tylko w nich (ale nie, nie twierdzę, że całkiem determinują to, co możemy pomyśleć). Jeśli badamy tylko te poglądy, która na podstawie naszej siatki pojmownaia świata, składającej się z poglądów, które mniej lub bardziej są dziwne i wątpliwe przez swoje miejsce w siatce. A wtedy sama nasza siatka poznawcza (czy pojmowania) wyznacza swój kierunek rozwoju. Spoko, jesli nam to nie przeszkadza, ale czy zawsze? Bo jeśli nie, to umiejętność podważania oczywistości wydaje się bezcenna.

Takie nic, co wszystko zmienia

Posted in Uncategorized tagi , on październik 27, 2009 by Jaś Skoczowski

Ha i tytuł wyjaśni nazwę bloga, i obedrę się wtedy z resztek pozorów niebanalności.

Za nic nie dam się wam zdefiniować, więcej jestem właśnie “takim nic”, paradoksalnie, bo choć można mnie wskazać, nie można powiedzieć, bym był tylko tym czymś wskazanym, więc jestem jakby niczym z tego, co sobie możecie wymyślić, czy – co potraficie dostrzec. Czyli nie jestem też niczym, co byście potrafili opisać. Natomiast sobie jestem jak najbardziej dany, stąd dowolny mój opis dla mnie ma treść, której nie pojmiecie. I to byłoby może mało ważne, ale są dwie sprawy: to, że coś mnie dotyczy (i jak dotyczy, czy może nawet: a w zasadzie jak dotyczy) zmienia charakter tego czegoś dla mnie. W tym mój stosunek mnie do mnie też. Podejrzewam to samo u was. I z tego powodu jesteście albo w niezłej dupie, albo pięknie wam jest. Bo o to każdy świat w którym przebywacie składa się też z was i relacji między wami, i czymkolwiekbądź, która dana jest tylko wam. W dodatku jedną z tych relacji jest wasza relacja do was. Nikt nie może wam narzucić treści tej relacji, ale nie bardzo potraficie komuś ją przekazać choćby językiem. I albo was to uwiera, albo nie.

Tak więc znowu odkryłem, że jest różnica między moim, a cudzym bólem języka (miało być zęba, pomyłka freudowska? :) ). Pięć lat filozofii, ładne oceny z pracy dyplomowej i obrony. Duma. Po prostu duma. Chyba się każę zanurzyć w roztopionym szkle, niech potem zaschnie, niech już zostanę taki – piękny, oświecony, wielki.

A poza tym…

Posted in Uncategorized on październik 25, 2009 by Jaś Skoczowski

niczego nie zmieniam, niczego nie rozstrzygam, zostawiam wszystko jak jest. Nawet mój brak zgody na cośtam cośtam. Nie mogę tylko powstrzymać takiego dziwnego śmiechu i uśmiechu, dosyć przygłupowatego, wynikającego ze świadomości. Jakiej? Czego? Hehehe… Hi…