Muszę! Katolicy i ich strzeliste światy part 2

No Panu Marcinu musi mi wybaczyć, ale straci pierwsze miejsce na liście, bo znalazłem to:

[...]tymczasem zmienił nam się także ideał kobiety. Ostatnio miałem okazję poczytać u sąsiadek ze środków transportu publicznego trochę erotycznej literatury damskiej w rodzaju COSMOPOLITANA, et consortes. Okazało się wówczas, że nie przesadzam wcale ani trochę, twierdząc, że współczesny model kobiety to model quasi-prostytutki.
Skąd to „quasi”? Stąd mianowicie, że jest to jej nowa odsłona – dawna prostytutka była kobietą, która łączyła dwa style życia (normalny oraz patologiczny – by móc prowadzić ten normalny, teraz albo w przyszłości, po zebraniu koniecznych funduszy). Dzisiejszy ideał kobiety polega na zintegrowaniu obu stylów życia (żegnamy się z granicą między patologią i normalnością) oraz usunięciu elementu ekonomicznego.
Jednym słowem, nasza quasi-prostytutka jest raczej administratorem własnej pochwy, odbytu, piersi oraz ust, który dąży do maksymalizacji ich użyteczności, czyli eskalacji doznań. Stąd też bezużyteczna jest koncepcja małżeństwa, rodzicielstwa, monogamii. Stąd też – jako że znużenie sensoryczne jest nieubłagane – potrzeba wzmacniania bodźców pcha nasze niewiasty do większych ekscesów – od poszerzenia skali doznań o inne części ciała (penetracja wszystkiego jest dziś uznawana – w dyskursie wspomnianych gazet – za kolejne aspekty jednego zjawiska, czyli „seksu”), po poszerzenie składu aktorów biorących udział w akcie (kłania się nie tylko grupowy, ale i wspomagany akcesoriami, czy przedstawicielami innych gatunków), czy samego kontekstu aktu (od pozycji, po miejsce aktu, albo sposób, czy szybkość).
Taki obraz wyłania się z analizy dyskursu tych szmatławych pisemek, które mimo wszystko czytają niekiedy damesy pozujące na elitę (w dawnym sensie tego słowa, a więc coś w rodzaju arystokracji – damesy ubrane w eleganckie żakiety, powściągliwe, wyniośle rozglądające się po otoczeniu i współpasażerach).
Oczywiście to nie pozostaje bez reakcji po męskiej stronie społeczeństwa…
[ale o tym przy innej okazji! Z „dzisiaj”, zrobiło się już „wczoraj” i mamy Boże Ciało, które spędzam u Oleńki!]

Oleńko, uważaj, twoje szczęście jak się tłucze pociągami, to rozważa, co współpasażerki czytające cosmopolitan robią ze swoimi szczegółami (hyhy) anatomicznymi (huhu).

EDIT: Po namyśle dochodzę do wniosku, że Gnyszka jednak był przebiegły niczym lis pustyni, że tu nie ma miejsca na jakieś prostackie fantazjowanie o Pani Co Siedzi Obok. Bo przecież On nie zajmował się pasażerkami, nienienie. Jego poruszyło tylko, jakie gazety czytają. I stwierdził, że wystarczającym powodem do projektowania na obce kobiety, z którymi zdarzyło się mu raz spotkać i których przez to nie zna w ogóle, obrazu, który sam skonstruował po przeczytaniu ich Cosmo jest to, że sobie taki obraz skonstruował! Cymes. Cymesik. Mlasku-mlasku.

Maćku, wybacz, że zubożyłem pierwotnie twoje głębokie jak Rów Mariański procesy podczaszkowe. Ty nie tylko masz potężną chcicę, ukierunkowaną na wiele kobiet i udajesz coś zupełnie przeciwnego (co zresztą świetnie rozumiem, choć nie praktykuję!). Ty w dodatku jesteś w stanie, z jej powodu, wypluć z siebie zrównanie kurwy z rozpustnicą, które to są oczywiście od siebie różne. I potem ten obraz nibykurwy (która nie tylko nie jest kurwą, ale w dodatku nie ma ani odrobiny pozorów kurwy) przerzucić na kogoś zupełnie obcego, choć, rzecz jasna, pożądanego przez Ciebie (i podejrzewam – pożądanego właśnie ze względu na urojoną nibykurwowatość). Albo przynajmniej – dopuścić taką ekstrapolacje jako zrozumiałą. Biorąc pod uwagę, że obraz tej nibykurwy jest wprost nazywany przez Ciebie niewłaściwym, to jest po prostu przesmakowite.

No ale czego można się spodziewać od osoby, która jednocześnie odczuwa mocny ucisk mózgu na wierzch czaszki, a spermy na mózg i mówi, że to krawat ma za ciasno ubrany. Hare Dornishna, stary! :D

Odpowiedzi: 13 do “Muszę! Katolicy i ich strzeliste światy part 2”

  1. mag Powiedział/a:

    O dziwo zgadzam się z diagnozą, nie zgadzam z jej oceną:b dla mnie to bardzo dobrze że kobieta wreszcie zaczyna stawać się adinistratorką własnych narządów, bo w końcu czyje są jak nie jej? :D

  2. Si, córko, me serce rośnie, gdy piszesz takie rzeczy. Jestem spokojny wtedy o losy naszego Towarzystwa. Wiem, że to co najważniejsze, już zostało zasiane, już opasa ziemie, w końcu dopełznie do Rzymu i URWIE ŁEB WATYKAŃSKIEJ KURWIE [demoniczny śmiech] HAHAHAHA[/demoniczny śmiech].

  3. ..jest raczej administratorem niz wlascicielem.

  4. mag Powiedział/a:

    nie zgadzam się gavril. jest 2w1. moje ciało i moje decyzje co do niego. koniec i “.”

  5. mozesz mowic tylko za siebie.

  6. Gavril, jak ja uwielbiam, gdy prowadzisz takie twarde, merytoryczne dyskusje, więc może zaczniesz?

  7. narazie sie rozgrzewam, ale ty Jasiu musisz sie ostrzudzic troche.

  8. mag Powiedział/a:

    to może niech cię jasiu rozgrzeje, skoro sam się musi ostudzić?

    btw. skoro ja mogę mówić tylko za siebie, to ty i każdy inny także, stąd tworzenie jakichkolwiek praw mających na celu zarządzanie moją twoją, x, y, cielesnością jest bezzasadne. inaczej mówiąc: jakie pragnienia obywatela/lki takie wolności/ więzienia jego ciała….

  9. defendo Powiedział/a:

    Prosba gorąca poza wpisem, Z którym się zgadzam – klliknijcie u mnie na Yoyo. samorodek godny Himilsbacha, umierający obecnie….Wesprzecie go… o siebie bym nie prosiła, nigdy !
    Jak czujesię młody facet, który wie,że ma raka? I nie ma ratunku?

  10. Diuna Powiedział/a:

    czepia się gazety, a tam co drugi tekst jest o tym co zrobić żeby ‘Twój ukochany odleciał’ i co by było gdyby ‘penis umiał mówić’, no i te połączenia ‘ciepło-słodko-zimno-bąbelki’. czasem aż chce się notatki robić. reszta jest to bani, przeważnie. pewnie uprościłam jego dumki, ale mam sesje.

  11. Idących na sesję pozdrawiamy.

  12. mag Powiedział/a:

    Ho Ho. A już myślałam że blog Jaśka zapadł w śpiączkę, a tu proszę!

    Defendo, ale co my? (ja?, Jasiu? Gavril? Diuna? … inni niewymienieni) mu możemy powiedzieć? Tu nie ma miejsca (jeśli stan jest poważny) na “pocieszanie”, “wspieranie”. Doświadczając bliskości smierci jest się zawsze samemu… słowa otuchy od kogoś kto dla niego jest nikim, tak samo będą niczym – pozostaną bez znaczenia. Otuchy, tym bardziej wirtualnie, dodawać mogą BLISCY, dodać możesz TY I TO SAMĄ SWOJĄ OBECNOŚCIĄ – SŁOWEM “JESTEM”, “CZUWAM” a nie “masa” – mniej czy bardziej obojętnych – INNYCH.

  13. defendo Powiedział/a:

    Nie wiem, jestem bezradna, Mag.
    Zaczynam się bać, że to właśnie mi potrzebne jest wsparcie, nie Yoyo.
    Właśnie próbuję się rozeznać w możliwościach konkretnej pomocy. Yoyo nie ma konta…

Dodaj komentarz