Wegetarianizm
Przestaje jeść mięso. Lubię jeść mięso, ale jak na razie wydaje mi się, że nie istnieją takie sposoby jego pozyskiwania, które zaakceptuje. A jeśli tak, to nie chce dawać pieniędzy ludziom, którzy te metody stosują. Nie jestem bardzo konsekwentny, sam nie zarabiam, a zdaje mi się, że jaja i sery mogą być pozyskiwane też dosyć okrutnie i z naruszeniem autonomii zwierzaków, a jednocześnie są tanie (pomijam kwestie, na ile trzeba jej przestrzegać, żeby ją zadowalająco uszanować). A jeśli tak, to nie będę obciążał żywicieli raczej. Czyli jestem bardzo daleki od radykalizmu w moim bojkocie, pocieszam się tylko, że i tak zmniejszam popyt jednak.
Oczyfffiście, o ile tylko wam zdrowie pozwala (podobno np. ludzie po wycięciu sporej części jelit nie trawią prawie w ogóle warzyw, a jednak to co nazywam wegetarianizmem w znacznej mierze polega na ich zjadaniu. Poza tym, nie wiem, czy to dobra dieta np. dla górników), to też zachęcam, myślę, że tak można przyczynić się do zwiększenia i szczęścia i wolności zwierząt.
maj 14, 2009 @ 4:38 pm
Trudno jest nie jeść mięsa. To fakt. A im dłużej będziemy chcieli żyć łatwiej i szybciej, tym będzie to trudniejsze. Jakość jedzenia to luksus. Zdrowie i czas również. Dieta bezmięsna, zdrowa żywność z ekologicznych upraw do najtańszych nie należą. I co gorsze, wymagają trochę wysiłku, aby uniknąć korzystania z przetworzonych półproduktów. Ale nie bądźmy pesymistami. Nie trzeba być radykalnym wegetarianinem żeby coś zmienić, wystarczy się ograniczyć i zastanowić, czy naprawdę chcemy być tym co jemy. Czasami warto ustalić sobie pewne granice zamiast je przekraczać. W każdym razie, Einstein, Wagner czy da Vinci na wegetarianizmie źle nie wyszli, będąc jednocześnie w stanie przekroczyć samych siebie. Warto próbować, żeby coś zmienić.
Z pozdrowieniami, ichtiwegetarianka. :)
maj 14, 2009 @ 7:34 pm
są jeszcze mrozonki z hortexu, nie takie zle
maj 14, 2009 @ 8:38 pm
To ty się tacie moni na oczy nie pokazuj…. :b
maj 14, 2009 @ 9:32 pm
w istocie trudno nie jesc miesa, moja luba jest niespożywająca i jakież było moje zaskoczenie gdy pare razy robiąc zakupy “nawalilem” bo nie zauważyłem, że np. w serku waniliowym i mleku acidofilnym jest żelatyna wieprzowa :|
maj 16, 2009 @ 4:56 pm
no i nie można zapomnieć o podpuszczce, enzymie niezbędnym przy produkcji serów a wydobywanym z cielęcych żołądków raczej inwazyjnie
maj 23, 2009 @ 12:49 pm
[...] więc całość pójdzie razem teraz, no ale na przyszły rok proponuje wszystkim wege-blogerom, w tym świeżo upieczonym, wspólny tygodniowy gastro-ekshibicjonizm (a rok później przebijemy koleżankę Olę aka [...]
maj 23, 2009 @ 9:56 pm
podlinkowałem tu to i sprostuje komentarze ;]
johanna
dieta wegetariańska jest ogólnie tańsza od mięsnej, chyba że właśnie kupuje się żywność organiczną (aka ekologiczną), czy przetwory.
btw połowy ryb są przyczyną tragicznej w skutkach dewastacji oceanicznej flory i fauny, zjadanie jakichkolwiek zwierząt to nie wegetarianizm.
junglegarr
teraz większość producentów używa podpuszczki makrobiotycznej (syntetycznej, bo jest tańsza), zresztą nie do wszystkich serów jej potrzeba
maj 26, 2009 @ 9:33 am
Harce, ale jeśli mi zależy na tym głównie, żeby zwierzętom nie odbierać ich autonomii i żeby nie cierpiały (nie wiem, czy to nie jedno i to samo, nie chcę mi się teraz tego rozważać, to akurat swobodnie może mi zwisać, czy jakaś flora czy fauna wyginie. Ryby na 99% nie mają świadomości zagrożenia wymarciem, podejrzewam, że trudno mówić o samoświadomości i nie wiem, czy można mówić o strachu np. przed śmiercią. Ból uznaje się, że ich dotyczy.
czerwiec 5, 2009 @ 12:22 pm
Jaś, ja jestem wegetarianinem przede wszystkim ze względu na zatrucie środowiska, kwestie etyczno-moralne są drugoplanowe w tej sytuacji, no ale to tylko i wyłącznie kwestia punktu widzenia, chociaż pod kontem twojej warto zauważyć że wybijanie ryb dziesiątkuje też zdecydowanie inteligentniejsze ssaki morskie oraz wpływa na ekosystemy lądowe (łososiami tu sztampowo zajadę)
czerwiec 5, 2009 @ 1:01 pm
No i widzisz, i się zaczynamy dogadywać. Chyba. Mam rozumieć, że można powiedzieć, że zniszczenie ekosystemów komuś pogorszy jakość życia? Jeśli tak, przyczynianie się do niego jest w jakimś stopniu okrutne i chciałbym wrzucić mój mały (malutki) kamyczek w tryby Wielkiej Machiny Okrucieństwa. :)
czerwiec 5, 2009 @ 1:03 pm
dla mnie ryby składaja się z mięsa, ergo jesz ryby – jesteś mięsożerny.